Płatnicza zadyszka
Poniedziałek, 13 stycznia 2014 (02:14)Nie nadążamy z regulowaniem rachunków – zaległości płatnicze Polaków sięgnęły w ubiegłym roku prawie 40 mld złotych. Złe długi nakręcają wysoka cena kredytu, lichwiarskie pożyczki z parabanków i spekulacyjne kredyty frankowe.
Zaległości w płatnościach wzrosły w ubiegłym roku o 1,5 mld zł, osiągając kwotę 39,82 mld złotych. Liczba dłużników zalegających z terminowym regulowaniem zobowiązań wzrosła o 55 tysięcy, dochodząc na koniec roku do 2 mln 320 tys. osób – podało Biuro Informacji Gospodarczej w raporcie InfoDług. Średnie zadłużenie przypadające na jednego dłużnika wzrosło o 255 zł, do ponad 17 tys. zł, podczas gdy rok wcześniej przyrost wynosił 400 zł w skali roku.
Raport bazuje na danych z Rejestru Dłużników prowadzonego przez BIG InfoMonitor oraz danych Biura Informacji Kredytowej i Bankowego Rejestru Związku Banków Polskich. W przypadku informacji dostarczanych przez kredytodawców i dostawców usług masowych są to długi powyżej 200 zł przeterminowane powyżej 30 dni. W przypadku informacji przekazanych przez konsumentów uwzględniane są długi potwierdzone tytułem wykonawczym.
Autorzy raportu uspokajają, że tempo przyrostu kwoty zaległych płatności – w minionym roku 3,8 proc. – było najniższe od 6 lat. Wcześniej dynamika przyrostów sięgała 15-40 proc. rocznie, przypominają w dokumencie. Według Mariusza Hildebranda, prezesa zarządu BIG InfoMonitor, w drugiej połowie 2013 r. liczba dłużników i suma zaległości zaczęły nawet powoli spadać.
W zadłużeniu przoduje woj. śląskie, gdzie przeterminowane długi wynoszą 8,2 mld zł – ponad 20 proc. wszystkich krajowych zaległości płatniczych, dalej plasuje się woj. mazowieckie (6 mld zł zaległości). Najmniejsza kwota zaległości – 0,5 mld zł – przypada na woj. świętokrzyskie.
Najwięcej zalegających dłużników, bo aż 346 tysięcy, pochodzi z woj. śląskiego. Średnia kwota zadłużenia przypadająca na każdego z nich to 24 tys. złotych. Nieco mniej – 300 tysięcy dłużników – zamieszkuje na Mazowszu. Średnie zadłużenie w tym województwie wynosi 20 tys. zł na osobę. Jednak to nie ono, lecz województwo zachodniopomorskie ma najwięcej, bo aż 83 klientów podwyższonego ryzyka na każdy 1000 mieszkańców. Spośród dużych miast najwięcej klientów z zaległościami płatniczymi zamieszkuje w Warszawie – prawie 105 tysięcy, w sąsiedniej Łodzi – 63 tysiące, w Katowicach – 44 tysiące, oraz w Krakowie – blisko 42 tysiące.
W spirali złych długów
Jaki jest mechanizm powstawania zaległości płatniczych w naszym kraju?
– Poważnym problemem jest działalność instytucji parabankowych udzielających pożyczek na lichwiarski procent. Nasze państwo w ogóle nie broni przed tym swoich obywateli. Przy oprocentowaniu rzędu paru tysięcy procent w skali roku – nawet drobne pożyczki urastają do ogromnych kwot, które są potem bezwzględnie windykowane – zwraca uwagę dr Cezary Mech, finansista.
Należy ograniczyć też, jego zdaniem, zaciąganie kredytów we frankach szwajcarskich. – Kredyty te mają charakter operacji spekulacyjnych na kursach walut. W wyniku wzrostu kursu franka do złotego wartość nominalna zaciągniętych kredytów wzrosła w ostatnich latach aż o 50 mld zł, tzn. tyle teoretycznie straciłyby banki, gdyby rząd pozwolił frankowiczom spłacać kredyty w polskiej walucie – wyjaśnia.
Trzeci wreszcie problem, który wpycha polskie społeczeństwo w złe długi, to, zdaniem eksperta, wywindowana cena kredytu w Polsce. – Jeśli zsumować olbrzymie prowizje, koszty ubezpieczenia i opłaty, kredyty w Polsce udzielane są na ponad 20 proc., podczas gdy na Zachodzie są to wielkości jednocyfrowe – zwraca uwagę dr Mech. Kredyt w Polsce jest stanowczo za drogi. Powodem są wysokie stopy NBP i brak konkurencyjności sektora bankowego. Zysk osiągnięty przez banki w pierwszym półroczu kryzysowego 2013 r. wynosił 7 mld złotych.
Małgorzata Goss