Nie poddamy się łatwo!
Niedziela, 12 stycznia 2014 (08:39)Z Pawłem Ozdobą, dziennikarzem i członkiem Krucjaty Młodych, rozmawia Izabela Kozłowska
Otwarcie erotycznego klubu go-go na Krakowskim Przedmieściu wywołało falę krytyki i oburzenia. Krucjata Młodych zachęca do udziału w internetowej akcji polegającej na wysyłaniu protestu do Burmistrza Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy oraz Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków.
- Pomysł wynika z przekonań i obowiązków, które posiada każdy katolik. Wszelki klub erotyczny budzi niesmak, ale otworzenie go przy Trakcie Królewskim, na jednej z najbardziej rozpoznawalnych ulic w Polsce, w dodatku naprzeciwko Kaplicy Res Sacra Miser oraz figury Matki Bożej Pasawskiej, która została podarowana Królowi Janowi III Sobieskiemu w podzięce za wiktorię wiedeńską z 1683 r., jest po prostu ogromną ignorancją, a być może zagraniem celowym. Warto zauważyć, że jest to kolejny krok rewolucji obyczajowej, która dociera do serc polskich miast, które do niedawna były miejscami spotkań towarzyskich znajomych i rodzin, a także miejscami kulturalnymi. Ludzie odpoczywali podczas spacerów wąskimi uliczkami Starego Miasta. Teraz każdy z przechodniów będzie narażony na demoralizację. Swoim protestem internetowym chcemy wesprzeć ks. prałata Bogdana Bartołda, który zapowiedział modlitwę oraz post w intencji usunięcia klubu go-go z Krakowskiego Przedmieścia.
Dlaczego ważne jest, by jak największa grupa osób włączyła się w ten protest?
- Niezwykle istotne jest zaangażowanie całego środowiska akademickiego, które jest zorganizowane wokół kościoła św. Anny, a także innych organizacji katolickich, które mają obowiązek wystąpić przeciwko demoralizacji mieszkańców Warszawy. Jeszcze jakiś czas temu tego typu przybytki znajdowały się na obrzeżach miast, gdzie o ich istnieniu wiedzieli tylko zainteresowani. Teraz jesteśmy zmuszani do tolerowania klubów erotycznych, które pojawiają się w najbardziej reprezentacyjnych miejscach miasta. Musimy wyrazić swój jasny sprzeciw już dziś, gdyż ta fala amoralności i seksualizacji będzie postępować dalej. Każdy z nas swym gestem i sprzeciwem powinien również dodać odwagi duchownym, którzy zapowiadają protesty i modlitwy w intencji usunięcia klubu erotycznego z Traktu Królewskiego.
Władze miasta twierdzą, że mają „związane ręce”, ponieważ kamienica należy do prywatnego właściciela. Jak Państwo oceniają działalnie władz Warszawy w tej sprawie?
- Rzeczywiście, jeśli kamienica jest własnością prywatną, to miasto niewiele może zrobić. Jednak są pewne metody, które mogą utrudnić funkcjonowanie klubu, a w konsekwencji zamknięcie go. Pierwsza to decyzja konserwatora zabytków, który mógłby nakazać usunięcie tablic z logo klubu. Następnie władze miasta mogłyby zalecić odpowiednie kontrole ze strony policji i straży miejskiej, które miałyby dopilnować, czy w środku nie dochodzi do jakichś przestępstw, np. związanych z prostytucją, a także uniemożliwić nagabywanie przechodniów przez pracownice klubu go-go, które spacerują w pobliżu budynku, rozdają ulotki i zapraszają na tzw. night show. Takie działania można podjąć i z pewnością utrudniłyby życie i działalność klubu.
Dlaczego Państwa zdaniem tak mocno w ostatnim czasie uderza się w katolików w Polsce?
- Przekroczone zostały granice nie tylko dobrego smaku, ale również wszelkiej przyzwoitości. Tego typu lokal nie przynosi chluby nie tylko Traktowi Królewskiemu i Staremu Miastu, ale również całej Stolicy. Nie oszukujmy się, wizyta w tego typu klubie niczego dobrego nie przyniesie. Ksiądz Bogdan Bartołd, proboszcz archikatedry, powiedział, że ma nadzieję, iż ta sprawa jest jedynie konsekwencją głupoty i bezmyślności ludzi, którzy zezwolili na tak skandaliczne przedsięwzięcie. Ja niestety idę krok dalej i uważam, że to działanie może być celowe. Rewolucja obyczajowa zrobiła kolejny krok naprzód. Dociera ze swoją demoralizacją do miejsc, które do tej pory były nieskażone.
Stare Miasto, gdzie bohatersko walczyli powstańcy w 1944 r., oraz piękne kościoły, które odwiedzał bł. Papież Jan Paweł II czy też bł. ks. Jerzy Popiełuszko zostały znieważone obecnością lokalu o charakterze erotycznym. Jeśli chodzi o drugą część pytania, to warto zwrócić uwagę, że rok 2013 był niezwykle trudny dla katolików, również tych żyjących w Polsce. To właśnie w tym roku zalegalizowano tzw. małżeństwa jednopłciowe we Francji, które posiadają już prawo do adopcji dzieci. Francja nie jest odosobnionym przykładem. Podobne sytuacja wygląda w USA oraz w Wielkiej Brytanii, choć tam jak na razie adopcja jest zabroniona.
W Polsce mieliśmy do czynienia z falą nienawiści do Kościoła oraz kapłanów ze względu na rzekome problemy z pedofilią. Oliwy do ognia dolał również jawnie antykatolicki film „W imię” z Andrzejem Chyrą w roli głównej. Powiedzmy sobie jasno, problem pedofilii w Kościele w zasadzie nie istnieje. Jest on sztucznie nadmuchany przez media i wykorzystywany przeciwko katolikom. Oczywiście, zawsze może znaleźć się jedna tzw. czarna owca, ale to nie jest powód do tego, aby tworzyć wyimaginowany obraz księży, który najzwyczajniej jest fałszywy.
Nie jest to pierwsza tego typu inicjatywa podjęta przez Krucjatę Młodych. Wcześniej prowadzona była m.in. akcja protestacyjna przeciwko koncertowi amerykańskiej piosenkarki o pseudonimie „Madonna”. Z jakim odzewem Polaków spotykają się Państwa inicjatywy i dlaczego warto je podejmować?
- Krucjata Młodych od wielu lat w swojej działalności podejmuje bardzo ważne problemy. Zdajemy sobie sprawę, że każdy, nawet najmniejszy protest ma swój oddźwięk i może pomóc. Tak było choćby z koncertem tzw. Madonny, która w sierpniu 2009 i 2012 roku zagrała w Warszawie. Wówczas protestowaliśmy przeciwko jej pseudomuzyce i występom, w których bardzo często kpi z katolików i męki Jezusa Chrystusa. Koncert z 2012 r. został uznany za wielką klapę, gdyż dzięki naszemu protestowi, który podpisało ponad 55 tys. osób, przyniósł wielkie straty. Koszty związane z koncertem musiała niwelować dopłata ze środków ministerstwa sportu. Poza tym w 2010 r. protestowaliśmy przeciwko europejskiej paradzie homoseksualistów, zbierając w ciągu dwóch tygodni prawie 60 tys. podpisów sprzeciwu. Obecnie trwa również protest, który ma za zadanie zmusić premiera Donalda Tuska do wycofania swojego poparcia dla legalizacji związków partnerskich. Jak dowiedziało się Centrum Prawne Ordo Iuris, do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów dotarło już ponad 120 tys. podpisów. Te liczby mówią same za siebie. Sprzeciw wobec działań antykatolickich w Polsce jest bardzo duży. Nasza praca nie idzie na marne i jest jasnym sygnałem dla wrogów Kościoła: nie poddamy się łatwo!
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska