Strachy Zdrojewskiego
Piątek, 10 stycznia 2014 (09:42)Minister Bogdan Zdrojewski, trzeba to przyznać, zanadto się asekuruje. Jego wypowiedzi są coraz bardziej żenujące i formułowane pod dyktando socjalliberalnych mediów. Tym razem zapowiedział, że jeszcze w bieżącym półroczu rozpisze konkurs na stanowisko nowego dyrektora Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie i ogłosi jego zwycięzcę.
Obecny dyrektor Fabio Cavallucci z Włoch zachwyconej jego nominacją „Gazecie Wyborczej” na początku swej kariery w Polsce powiedział, że nasz kraj wydaje mu się „rajem kultury”.
„To kraj, w którym kultura jest w rozkwicie i w którym, co nie jest normalne w żadnym innym kraju, politycy dyskutują o kulturze i sztuce”. Po czym od 2010 roku zaczął ten raj wypalać ogniem bluźnierstwa i siarką perwersji. Dewastując dobre imię polskiej sztuki współczesnej, dotrwa niestety do końca swojej kadencji, której termin upływa dopiero pod koniec roku 2014.
Zdrojewski zaś, żeby tylko przypadkiem nie podpaść „Gazecie Wyborczej”, która zapowiedź końca kariery na państwowej posadce obcokrajowca mogłaby opisać jako wyraz słabości i ugięcie się pod presją katolickiej nagonki, oznajmił, że jest to wyłącznie wyraz prowadzenia przez niego od dawna takiej właśnie polityki personalnej, gdzie ideą jest ujawnianie nazwiska następcy ustępującego dyrektora danej instytucji z dużym wyprzedzeniem.
I tu zabawny cytat ze zdrojów myśli ministra:
„To podejście w Polsce nadal jest dość rewolucyjne i w niektórych kręgach budzi pewien dyskomfort. Myślę jednak, że ten europejski wzorzec przenoszony do Polski zaczyna się bardzo dobrze sprawdzać – pomimo tego, że nie wszyscy są jeszcze do niego przyzwyczajeni. Przypomnę, że nazwisko nowego szefa krakowskiego teatru – Jana Klaty – podaliśmy na pół roku przed objęciem przez niego funkcji dyrektora Starego Teatru w Krakowie”.
Znów idąc w zaparte, chwali się swoim beniaminkiem Janem z wygoloną głową, który wyprawia niesmaczne harce na narodowej scenie, obraża polskość, Naród Polski, wartości patriotyczne, dziedzictwo naszej kultury i jeszcze my, podatnicy, płacimy za jego pensję. Za pensję Włocha zainstalowanego w CSW również. Wzorców europejskich to nam pan minister Zdrojewski w ostatnim czasie rzeczywiście sporo naniósł do Polski.
Oprócz akceptowania bluźnierczych instalacji i antynarodowych pseudosztuk do grzechów Zdrojewskiego należy również ten smutny fakt, że on naprawdę zanadto tą Europą przesiąkł. Poprzez wybór Cavallucciego minister od demontażu kultury i dziedzictwa narodowego wyraża przekonanie, że w Polsce nie ma już kompetentnych osób ze świata sztuki, na tyle dobrych i uznanych, że trzeba do nas ściągać i promować jakiegoś „geniusza Półwyspu Apenińskiego”.
Zdrojewskiego nie interesują głosy domagające się dymisji Cavallucciego, nie myślę tu wcale o oburzonych i obrażonych jego chorymi wykwitami antysztuki katolikach, ale o osobach związanych bezpośrednio z samym Centrum w Zamku Ujazdowskim, znających kuluary zarządzania tym miejscem przez Włocha. Pracownicy CSW od kilku miesięcy domagają się usunięcia tego człowieka ze stanowiska, ponieważ niepokoi ich sposób i efekty realizacji misji tej placówki oraz zarządzanie finansami.
Niestety, Zdrojewski woli odgrywać tani spektakl rodem z Klaty, woli asekurować się i iść w zaparte, niż przyznać do popełnionego błędu, wysłuchać opinii niezależnych krytyków (a nie pseudospeców z „GW”) o grotesce, jaka się dokonuje w jego resorcie, żeby rozpędzić na cztery wiatry niebezpieczne towarzystwo niszczycieli polskiej sztuki współczesnej.
Aby jednak potrafić stanąć w prawdzie, należy być człowiekiem prawdy, honoru, który wyznaje do tego etykę ze sfery kultury autotelicznej, a przypomnę tylko, że minister Zdrojewski jest politykiem Platformy Obywatelskiej.
dr Tomasz M. Korczyński