• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Prywatyzacja to nie mrzonki

Piątek, 10 stycznia 2014 (02:13)

„Solidarność” chce sama opracować projekt zmian w Konstytucji, który zapewni ochronę Lasom Państwowym – dowiedział się „Nasz Dziennik”

 

Takie rozwiązanie zadeklarował w środę szef rządu. – Z ust premiera Donalda Tuska padła deklaracja zapewnienia lepszej ochrony Lasom Państwowym i wola wprowadzenia zmian w tym zakresie w Ustawie Zasadniczej. Chcemy kuć żelazo, póki gorące, i pracujemy nad stosownym projektem – podkreśla Zbigniew Kuszlewicz, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony, Środowiska i Leśnictwa NSZZ „Solidarność”.

Jak dodaje, związek będzie chciał przedstawić swoją propozycję podczas spotkania z ministrem środowiska, o które zabiega w związku z rządowym projektem zmiany ustawy o Lasach. „Solidarność” chce przekonać rząd, by zrezygnował z projektu i wypracował nowe rozwiązanie, które będzie skonsultowane ze środowiskiem leśników i przez nie akceptowane.

Sceptycznie do pomysłów Tuska w zakresie zmiany Ustawy Zasadniczej podchodzi opozycja. – Pan premier manipuluje faktami i rzuca na żer opinii publicznej, iż jest za tym, by zapisać w Konstytucji RP, że Lasy nie będą podlegały prywatyzacji. To bardzo sympatyczne stwierdzenie i możemy to zapisać, tylko że taka ochrona istnieje w już obowiązujących ustawach, które pan premier notorycznie narusza – podkreśla prof. Jan Szyszko, poseł PiS, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Jak przypomina, Lasy Państwowe – przynajmniej teoretycznie – są chronione na mocy społecznej ustawy, która została podjęta w 2001 r. po tym, jak rząd Jerzego Buzka chciał przekształcić Lasy w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. To ustawa o zachowaniu narodowego charakteru strategicznego zasobów naturalnych kraju.

– Pan premier powinien najpierw przestrzegać Konstytucji RP, a to, co jego rząd robi w związku z podjęciem próby zabrania Lasom Państwowym zaoszczędzonych pieniędzy, nie jest niczym innym jak jej łamaniem – ocenia poseł.

Jak zauważa prof. Szyszko, droga do zmian w Ustawie Zasadniczej jest niełatwa, bo wymaga zgody Narodu, a zatem należałoby w tej sprawie przeprowadzić referendum. Te zaś w ostatnim czasie są skutecznie ukrócane głosami koalicji rządzącej PO – PSL.

– Zamiast zmieniać Konstytucję, łatwiej jest nie doprowadzać Lasów Państwowych do bankructwa. Konstytucję trzeba stosować, a nie zmieniać, a z tym problemy ma rząd Tuska – podkreślił poseł Mariusz Błaszczak, szef KP PiS. Jak dodał, propozycja premiera ma jeszcze jedną, poważną skazę – Donald Tusk wiele już obiecywał, by potem nie dotrzymać danego słowa.

Fundusz leśny czy wyborczy?

Jak zauważył Błaszczak, Lasy Państwowe są dobrem i jednym z ostatnich zasobów, które nie zostały jeszcze wydrenowane przez rząd koalicji PO – PSL. Próbę sięgnięcia po zaoszczędzone 1,6 mld zł przykrywa się zaś płaszczykiem realizacji celu publicznego, jakim są remonty dróg lokalnych. W ocenie szefa Klubu Parlamentarnego PiS, rząd nie ma tu czystych intencji, bo takie „przekserowanie” pieniędzy z Lasów w latach wyborczych to nic innego jak tworzenie sobie funduszu wyborczego.

– Kosztem Lasów Państwowych Platforma Obywatelska będzie miała fundusz wyborczy. Sprzeciwiamy się temu – dodaje Błaszczak. W podobny sposób pomysły PO analizuje prof. Szyszko. – Zbliżają się wybory, samorządy terytorialne są spragnione pieniędzy, są zadłużone. W związku z tym PR-owski chwyt: „Damy wam pieniądze na drogi” – podkreślił w Sejmie.

W ocenie PiS, jeśli już Lasy Państwowe mają się dzielić zyskami, to należy to czynić w ramach tej instytucji, poprzez zatrudnianie ludzi młodych, absolwentów wydziałów leśnych i techników.

– Co roku jest ich około 2 tysięcy. Bez szans na zatrudnienie zmuszeni są do emigracji. A tak młodzi ludzie znaleźliby pracę, założyli rodziny, mieszkaliby w naszym kraju – zauważył Błaszczak.

To rozwiązanie przyniosłoby też efekt w postaci jeszcze lepszego pielęgnowania i monitorowania Lasów Państwowych, powstawałyby kolejne ścieżki edukacyjne, reaktywowane zostałyby parkingi leśne. Jak dodał, nie ma sensu drenować finansów Lasów Państwowych, doprowadzać do ich bankructwa, a w efekcie – do prywatyzacji.

Odpowiedzią jest Tusk

O przyszłość i plany rządu wobec Lasów Państwowych, wobec próby przeforsowania zmiany ustawy o Lasach nakładającej na nie obowiązek dokonywania wielomilionowych wpłat do budżetu państwa wczoraj w Sejmie pytał prof. Jan Szyszko.

W odpowiedzi Janusz Zaleski, wiceminister środowiska, odwołał się do deklaracji Donalda Tuska o wprowadzeniu ponad podziałami politycznymi zmiany w Konstytucji RP „z zapisem gwarantującym trwałość rozwiązania, jakim są Lasy Państwowe z wolnym wstępem dla wszystkich”.

Zgodził się też, że Lasy dobrze gospodarują i właściwie służą społeczeństwu, a dzięki dobremu zarządzaniu wypracowały oszczędności. Zaleski zapewnił, że Lasy wciąż będą opierać się na trzech fundamentach, które gwarantowały im obecny sukces. Są to: państwowa własność, samofinansowanie i fundusz leśny wyrównujący różnice między nadleśnictwami. – Tych zasad nikt nie zmienia i nikt nie zamierza zmieniać w przyszłości. Obawy o prywatyzację, niszczenie dobrze działającej organizacji są całkowicie bezpodstawne – zapewniał.

Wiceminister twierdził też, że intencją rządu jest takie obciążenie Lasów Państwowych, by nie zakłócić ich sprawnego funkcjonowania i realizacji ustawowych zadań.

Uznał także, że poziom wpłaty do budżetu na poziomie 800 mln zł w tym i przyszłym roku jest bezpieczny dla Lasów i odpowiada kwocie najwyższego z osiągniętych w ostatnich latach zysku.

Zaleski tłumaczył, że proponowany mechanizm wpłat od 2016 roku jako 2 proc. przychodów to rozwiązanie stosowane w krajach UE. Zapewnił, że obciążenie Lasów nie będzie wiązało się z redukcją zatrudnienia czy ograniczaniem wypłat dla leśników. Zmianie ulegnie za to poziom inwestycji. W tym roku będą one opiewać na łączną kwotę ok. 400 mln złotych. To poziom z lat 2003-2009.

Marcin Austyn