Kurczaki sprzedamy z zyskiem
Czwartek, 9 stycznia 2014 (18:31)Ten rok zapowiada się dobrze dla drobiarzy. Głównie z tego powodu, że poprawi się opłacalność produkcji mięsa drobiowego.
Pozytywne informacje dla tego sektora przekazali eksperci FAMMU/FAPA, którzy w swoich analizach powołali się m.in. na prognozy Rabobanku. Wynika z nich, że dla hodowców kurcząt, indyków czy kaczek powinna się poprawić relacja cen zbytu do kosztów produkcji. Ma to związek głównie z tym, że niskie są ceny zbóż, a więc tańsze niż w 2013 roku powinny być także pasze, a to one – obok energii – stanowią podstawowy składnik kosztów.
Poza tym z giełd towarowych z wielu krajów spływają informacje, że w 2014 roku niższa będzie podaż wieprzowiny i wołowiny, a to oznacza, że przetwórcy i konsumenci przerzucą się na drób.
Eksperci zwracają uwagę na to, że opłacalność produkcji drobiu poprawiła się w tamtym roku w Ameryce Północnej i Południowej, a w tym roku ma być bardziej dostrzegalna w Europie. Takie prognozy z zadowoleniem przyjmują na pewno hodowcy z Polski, bo akurat końcówka poprzedniego roku pod względem cen zbytu drobiu nie była rewelacyjna.
Dużym wyzwaniem jest natomiast spowolnienie na rynku azjatyckim. Wszystko dlatego, że spożycie drobiu spada w Chinach i Indiach, dwóch najludniejszych państwach świata. W Indiach ma to związek ze spowolnieniem gospodarczym, który spowodował spadek konsumpcji wielu produktów, także mięsa drobiowego.
Z kolei w Chinach znowu wybuchła panika przed ptasią grypą, gdy stwierdzono tam nowe zachorowania. Obawy przed ptasią grypą są obecne też w Meksyku. Europa na szczęście takich problemów raczej nie będzie miała. To dobrze, bo zdecydowana większość drobiu, jaką eksportujemy, trafia na rynki unijne. A bez eksportu właścicielom ferm hodowlanych i zakładom przetwórczym trudno byłoby myśleć o zyskach.
Krzysztof Losz