• Poniedziałek, 16 marca 2026

    imieniny: Hilarego, Izabeli, Herberta

Kochać czynami, a nie słowami

Czwartek, 9 stycznia 2014 (14:53)

Cechą miłości chrześcijańskiej jest zawsze konkretność i wyraża się ona bardziej w dziełach niż słowach, bardziej w dawaniu aniżeli w braniu – wskazał Ojciec Święty Franciszek podczas porannej Mszy św. sprawowanej w Domu Świętej Marty.

Papież nawiązał do pierwszego czytania dzisiejszej liturgii (1 J 4, 11-18), gdzie św. Jan stwierdza: „Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała” – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI). 

Jednocześnie Ojciec Święty zwrócił uwagę, że w miłości chrześcijańskiej nie ma żadnego sentymentalizmu: albo jest ona bezinteresowna i troskliwa, podwijająca rękawy, dostrzegająca ubogich, woląca dawać, niż otrzymywać, albo też nie ma nic wspólnego z miłością chrześcijańską.

Papież  wskazał ponadto, że doświadczenie wiary polega na trwaniu nas w Bogu i Boga w nas. – Nie mamy trwać w duchu świata, powierzchowności, bałwochwalstwie, próżności – ale w Panu. A On to trwanie odwzajemnia, trwa w nas. Kiedy Go wypędzamy, to nie możemy w Nim trwać – przestrzegł Ojciec Święty w homilii wygłoszonej w Domu Świętej Marty.
 
Franciszek podkreślił, że trwanie w miłości Boga nie jest jakimś uniesieniem serca, ekstazą.

– Zauważcie, że miłość, o której mówi Jan, nie jest miłością z telenoweli! Nie – jest czymś innym. Miłość chrześcijańska zawsze ma pewną cechę: konkretność. Chrześcijańska miłość jest konkretna. Sam Jezus, gdy mówi o miłości, mówi nam o rzeczach konkretnych: karmieniu głodnych, nawiedzaniu chorych i wielu rzeczach konkretnych. Miłość jest konkretna – powiedział Ojciec Święty i wskazał, że jest to chrześcijańska konkretność.

– A kiedy nie ma tej konkretności, można żyć chrześcijaństwem złudzeń, bo nie rozumiemy dobrze, gdzie jest centrum orędzia Jezusa. Miłość ta nie osiąga konkretności: jest to miłość iluzji, tak jak te złudzenia, jakie mieli uczniowie, kiedy patrząc na Jezusa, sądzili, że jest On zjawą – dodał Papież, którego słowa przytacza KAI.

W swojej homilii Franciszek nawiązał do sceny przedstawionej w dzisiejszej Ewangelii (Mk 6, 45-52), gdy Pan Jezus ukazał się uczniom, krocząc po wodzie, a oni myśleli, że to zjawa. Papież zauważył, że ich zdziwienie wynika z zatwardziałości serca. Nie rozumieli bowiem cudu rozmnożenia chlebów, jaki wydarzył się nieco wcześniej.

– Jeśli masz zatwardziałe serce, to nie możesz kochać i myślisz, że miłość jest jakimś wymyślaniem rzeczy – zauważył Ojciec Święty i podkreślił raz jeszcze, że miłość jest konkretna, a owa konkretność opiera się na dwóch kryteriach.

– Pierwsze kryterium: kochać czynami, a nie słowami. Słowa porywa wiatr! Dziś są, jutro ich nie ma. Drugim kryterium konkretności jest to, że w miłości ważniejsze jest dawanie aniżeli branie. Kochający daje... daje rzeczy, życie, daje samego siebie Bogu i innym. Ale ten, kto nie miłuje, egoista, zawsze stara się zyskać, mieć rzeczy, przywileje – powiedział Franciszek do zgromadzonych w Domu Świętej Marty.
 
Kończąc dzisiejszą homilię, Papież zachęcił do trwania „z otwartym sercem” – „nie jak to było z uczniami, których serca były zamknięte, którzy nic nie rozumieli”. Bowiem gdy „trwamy w Bogu, a Bóg trwa w nas; trwamy w miłości”.

IK