• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

„Kombatant” nie dla kombatanta

Środa, 8 stycznia 2014 (02:23)

Urząd Gminy w Repkach koło Sokołowa Podlaskiego odmówił skierowania do Domu Pomocy Społecznej „Kombatant” w Legionowie 81-letniemu Zbigniewowi Adamczukowi, zasłużonemu weteranowi opozycji antykomunistycznej. Rodzina twierdzi, że nie ma innej możliwości, aby zapewnić stałą opiekę ciężko choremu mężczyźnie.

Skierowanie na pobyt w domu opieki wystawia urząd gminy w porozumieniu z gminnym ośrodkiem pomocy społecznej. I w tym przypadku samorząd takiego pisma nie wystawił. Uzasadniając odmowną decyzję, urząd stwierdził, że sytuacja Zbigniewa Adamczuka nie wyczerpuje przesłanek określonych art. 54 ust. 1 ustawy o pomocy społecznej.

Zgodnie z tą regulacją osobie wymagającej całodobowej opieki ze względu na podeszły wiek, chorobę czy niepełnosprawność przysługuje prawo do umieszczenia w domu opieki społecznej, jeśli nie można zapewnić jej niezbędnej pomocy z innej strony, m.in. od najbliższej rodziny.

Tymczasem – twierdzą władze gminy – Zbigniew Adamczuk ma troje dzieci, które są w dobrej sytuacji materialnej. Ponadto ojciec zbył na ich rzecz 30-hektarowe gospodarstwo, tym samym dzieci są zobowiązane do ponoszenia wszelkich kosztów związanych z opieką nad nim. Co więcej, syn nie godzi się na umieszczenie ojca w domu opieki społecznej i partycypowanie w związanych z tym kosztach.

Samodzielny czy nie?

– Pan Zbigniew Adamczuk jest sprawny ruchowo, porusza się samodzielnie, sam załatwia sprawy urzędnicze – argumentuje Urząd Gminy w Repkach. Podnosi też, że nie do przyjęcia jest to, że mężczyzna ubiega się o miejsce w Domu Pomocy Społecznej „Kombatant” w Legionowie, gdzie koszty pobytu są zbyt wysokie i ponosiłaby je gmina, podczas gdy inny dom opieki społecznej, i to dużo tańszy, znajduje się stosunkowo niedaleko, bo w Lipkach Starych koło Węgrowa.

Rodzina widzi jednak sprawę inaczej. –Tata nie jest samodzielny, powłóczy nogami. Ma niedowład jednej ręki. Jest po zawale i chciałby mieć zapewnione miejsce w tym, a nie w innym domu. Całe życie był bardzo aktywny społecznie, zależy mu na tym, by mieszkać z osobami z podobnego środowiska, które przeszły to samo, co on –podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” córka pana Zbigniewa, Heromina Repeć.

Pani Heromina mieszka w Warszawie, na co dzień nie jest w stanie zaopiekować się ojcem, sama ma pierwszą grupę inwalidzką i mieszka u córek. – Warunki u brata też nie są najlepsze, mieszka on na I piętrze, tata nie dałby rady wejść na schody. W mieszkaniu nie ma też łazienki przystosowanej dla osób niepełnosprawnych. Brat i bratowa pracują, a tata potrzebuje opieki przez 24 godziny na dobę – podkreśla.

Zbigniew Adamczuk był szefem NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” w Repkach, został internowany w 1981 r. po ogłoszeniu stanu wojennego i przez 7 miesięcy był więziony w Siedlcach, Włodawie i Lublinie. Do niedawna zajmował małe mieszkanie bez bieżącej wody i pieca. Jest po zawale, wymaga całodobowej opieki. Fatalne warunki bytowe spowodowały, że pan Zbigniew trafił w grudniu 2013 roku do szpitala – zdiagnozowano u niego niedrożność serca. Obecnie przebywa w ośrodku pomocy społecznej w podwarszawskich Markach.

27 grudnia ub.r. rodzina, w imieniu Zbigniewa Adamczuka, złożyła odwołanie od negatywnej decyzji gminy Repki. Cały czas mają nadzieję na pozytywne rozstrzygnięcie. – Tata jest w naprawdę złym stanie. Marzy o tym domu w Legionowie. Dlatego liczymy na pozytywny odzew ze strony gminy –mówi Heromina Repeć.

Weteran zignorowany

Pierwsze pismo do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Repkach o skierowanie do legionowskiej placówki Zbigniew Adamczuk złożył na początku października ub.r. I długo czekał na reakcję.

– Urząd miał cały miesiąc na udzielenie odpowiedzi, a w sytuacji zagrażającej życiu i zdrowiu powinien to zrobić niezwłocznie! Decyzję, i to odmowną, wydał jednak dopiero w końcu grudnia. A przecież Zbigniew Adamczuk był jedyną osobą represjonowaną i internowaną w gminie Repki. Najwidoczniej urzędnicy w Repkach zapomnieli, że nie są władcami panującymi nad innymi, a mieszkańcy nie są ich poddanymi – zaznacza Janusz Olewiński, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych w Siedlcach.

–W decyzji urzędu pominięto całkowicie wolę samego zainteresowanego oraz jego stan zdrowia. Wwyniku zaniechania i opieszałości urzędniczej wystąpiła szkoda w postaci załamania się zdrowia pana Adamczuka. Mniemamy, że mieszkańcy gminy Repki zapamiętają takie traktowanie 81-letniego weterana walczącego o wolną i niepodległą Polskę przy najbliższych wyborach samorządowych – dodaje prezes Olewiński.

W sprawie Zbigniewa Adamczuka Stowarzyszenie wystąpiło do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Siedlcach. W piśmie powołuje się na art. 19 Konstytucji RP, który nakłada na władze obowiązek otoczenia specjalną troską i opieką weteranów walk o niepodległość Polski. „Opieszałość postępowania i niechęć władz gminnych do osoby zasłużonej dla Rzeczypospolitej w osobie Zbigniewa Adamczuka narusza ład konstytucyjny i jest nie do przyjęcia” – pisze Stowarzyszenie, wnosząc jednocześnie o natychmiastowe wydanie przez Urząd Gminy w Repkach skierowania dla Zbigniewa Adamczuka do Domu Pomocy Społecznej „Kombatant” w Legionowie.

– Niezależnie od warunków rodzinnych gmina powinna przychylić się do prośby pana Zbigniewa, który swoje całe życie poświęcił Ojczyźnie. Człowiek to nie przedmiot, który można umieszczać, gdzie popadnie – konkluduje Olewiński.

Anna Ambroziak