• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Wezwanie z rybnego

Wtorek, 7 stycznia 2014 (02:10)

Rezygnacja z usług Poczty Polskiej jako dostarczyciela przesyłek z sądów i prokurator to błąd, uważają prawnicy. Obawiają się o bezpieczeństwo przesyłek i ich skuteczne dostarczanie.

Wezwania do sądów i prokuratur, odpisy wyroków i inne dokumenty od początku stycznia dostarcza już nie Poczta Polska, ale nowy podmiot – Polska Grupa Pocztowa. To efekt końca monopolu poczty i wygranej PGP w przetargu na dostarczanie korespondencji z sądów i prokuratur.

Problem polega na tym, że firma nie dysponuje odpowiednią siecią dystrybucyjną. Aby mieć szanse w przetargu, podpisała umowę z Ruchem oraz InPostem, które udostępnią swoje kioski i inne punkty awizacyjne. Wiele z nich mieści się w różnego rodzaju sklepach, np. spożywczych, czy salonach.

– Zrezygnowanie z Poczty Polskiej, która ma duże doświadczenie w tym zakresie, generalnie uważam za błąd – mówi prok. Małgorzata Bednarek, prezes Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów „Ad Vocem”. – Mimo wszystko bardziej polegałabym na Poczcie Polskiej, która jest instytucją od lat sprawdzoną. Generalnie rzecz biorąc, nie było większych problemów, jeśli chodzi o doręczanie przesyłek – dodaje.

Środowisko sędziowskie wstrzymuje się z ocenami, ale też nie ukrywa obaw. – To, jak zadziała nowy system przesyłek, okaże się nie wcześniej niż w połowie lutego lub później – mówi „Naszemu Dziennikowi” sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

Przewaga listonosza

– Pewne obawy mamy. Nie wiemy, jak będzie – zaznacza sędzia Anna Korwin-Piotrowska z zarządu Stowarzyszenia Sędziów Themis. Jako problematyczną kwestię wskazuje wątpliwość, czy osoby z punktów awizacyjnych, czyli kiosków bądź sklepów rybnych, wykażą właściwą staranność, aby pismo sądowe trafiło do właściwej osoby. Inni sędziowie martwią się o bezpieczeństwo przesyłek, czy przypadkiem nie poginą one w kioskach lub sklepikach osiedlowych. Inni komentatorzy wskazują, że listonosze podczas naboru przechodzili testy psychologiczne. Oczekiwano od nich także wysokiego etosu pracy.

Zasadniczo obawy dotyczą właśnie funkcjonowania sieci dystrybucyjnej, która co prawda liczy 5 tys. punktów, ale która zdaje się nieprzygotowana do udźwignięcia tak ważkich przesyłek, jak te z sądów czy prokuratur.

– Jeżeli będą problemy z dostarczeniem przesyłek, to może wydłużyć postępowania przygotowawcze, skuteczność doręczania jest istotnym elementem każdego postępowania, głównie karnego – ocenia prok. Bednarek. – Nie ma gwarancji, gdy przesyłka nie dojdzie, że ona została doręczona. Jeżeli chodzi o Pocztę Polską, to takie reklamacje były szybko uwzględniane, a poczta ma skuteczną formę ewidencjonowania tych przesyłek. Przy nowym dostarczycielu to może być różnie – podkreśla prokurator.

Obaw jest więcej. – Może być problem właściwego awizowania, co może rodzić konkretne konsekwencje np. w postaci zarządzenia o zatrzymaniu, jeżeli dana osoba nie stawia się na wezwania – dodaje.

Pełne zaskoczenie

Procedura samego dostarczenia przesyłki się nie zmieni. Jeżeli doręczyciel nas nie zastanie, to zostawi awizo z informacją, w jakim punkcie będzie można odebrać list. Podobnie jak wcześniej dwukrotnie nieodebrane awizo zostanie uznane przez sąd czy prokuraturę jako prawidłowe powiadomienie danej osoby.

Przedstawiciele sądów i prokuratur wskazują, że Polacy zwyczajnie mogą nie być przygotowani na taką zmianę, gdyż zabrakło jakiejkolwiek informacji dla społeczeństwa. – Najważniejsze jednak, jak ludzie zareagują na tę zmianę i czy będą odbierać korespondencję z sądu, której nie dostarczy Poczta Polska – zwraca uwagę Korwin-Piotrowska.

Same organa wymiaru sprawiedliwości dowiedziały się o tym dopiero 19 grudnia zeszłego roku. W tym czasie trwały spotkania grup roboczych ustalających zasady wzajemnej współpracy. „W wyniku tych rozmów w dniu 23 grudnia 2013 r. do jednostek została rozesłana końcowa informacja dot. realizacji zawartych umów, która zawierała m.in. stosowne procedury działania oraz listę opiekunów przyporządkowanych do każdej z jednostek” – informuje resort sprawiedliwości.

Jak podkreśla rzecznik ministra sprawiedliwości Patrycja Loose, PGP jest tak samo zobowiązana do przestrzegania prawa pocztowego, które określa odpowiedzialność doręczyciela za przesyłki. Resort zapewnia, że realizacja kontraktu będzie cały czas monitorowana.

Poczta pod pręgierzem

PGP wygrała przetarg na okres 2014-2015, przebijając ofertę Poczty Polskiej o blisko 80 mln złotych. Cały kontrakt opiewa na mniej więcej 500 mln złotych. W tej kwocie mieści się doręczenie 100 mln przesyłek, średnio ponad 4 mln listów czy przesyłek kurierskich miesięcznie na terenie kraju czy zagranicy. Niektórzy komentatorzy wyliczają, że wychodzi około 5 zł za list, a polecone przesyłki pocztowe są tańsze. Więc jaka tu oszczędność?

– To jest na pewno uderzenie w instytucję Poczty Polskiej. Może to spowodować doraźne korzyści dla sądów i prokuratury, ponieważ nowa firma będzie taniej świadczyć te usługi, ale to może być tylko zysk na krótką metę. Jeżeli zniknie konkurencja w postaci poczty, to może się okazać, iż te firmy podniosą swoje ceny – uważa poseł Stanisław Piotrowicz, prokurator w stanie spoczynku.

Sędzia Strączyński wskazuje też na inny aspekt doręczenia przesyłek. – Podstawowym problemem Poczty Polskiej jako organu doręczającego było to, że w przypadku bardzo dużego procenta listów odpowiadała, iż nie podjęto ich w terminie, a takie funkcjonowanie firmy doręczającej jest po prostu nieefektywne. Istotą wezwania z sądu jest to, że ono zostaje doręczone obywatelowi, czy tego chce, czy też nie – mówi.

– Poczcie nie płaciło się za to, że doręczy skutecznie, ale za to, że przyjmie przesyłkę. Cała rzecz się rozwiąże dopiero wtedy, gdy firma będzie miała wynagrodzenie uzależnione od skuteczności doręczeń. Dlatego problem polega na tym, czy pracownicy tej nowej firmy będą rzeczywiście skutecznie znajdować ludzi – podkreśla.

Przetarg ogłoszono, ponieważ na mocy przepisów unijnych Poczta Polska straciła właśnie monopol na świadczenie usług pocztowych. Jego przebieg nadzorowało Centrum Zakupów dla Sądownictwa funkcjonujące przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. – Wymogiem zamawiającego było dysponowanie przez wykonawcę siecią placówek pocztowych – podkreśla Patrycja Loose. – Wykonawca, co potwierdziła również Krajowa Izba Odwoławcza, wymagania te spełnił – zaznacza. Po przegranym przetargu poczta zgłosiła bowiem zastrzeżenia co do takiego rozstrzygnięcia, podnosząc właśnie sprawę sieci dystrybucyjnej PGP.

Zenon Baranowski