• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Ostatni akord

Wtorek, 7 stycznia 2014 (02:00)

Wojciech Kilar spoczął w sobotę na katowickiej nekropolii zasłużonych dla Śląska obok swojej żony Barbary.

Kompozytor został pochowany niedaleko miejsca, gdzie znajduje się grób innego wspaniałego twórcy, Henryka Mikołaja Góreckiego. – Był światłem ze Śląska – żegnał artystę ks. abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki.

Ceremonii pogrzebowej towarzyszyła rozdzierająca serca tysięcy uczestników muzyka Wojciecha Kilara w wykonaniu m.in. Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, Orkiestry Filharmonii Śląskiej, zespołów wojskowych i góralskich.Wojciech Kilar zmarł 29 grudnia 2013 r. w wieku 81 lat. Zasłynął na cały świat jako twórca muzyki awangardowej, sakralnej, symfonicznej i filmowej.

– Był człowiekiem niezwykłym. Miał umiejętność łączenia muzyki współczesnej z polską muzyką ludową. Był także wielkim polskim patriotą, wiernym swoim poglądom – przypomniał wicemarszałek Sejmu Marek Kuchciński, który wraz z liczną delegacją parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości przybył oddać ostatni hołd geniuszowi.

Wojciech Kilar angażował się w życie publiczne, wyrażając swoje poparcie dla Lecha i Jarosława Kaczyńskich w wyborach prezydenckich w latach 2005 i 2010, a także dla Prawa i Sprawiedliwości. Zarazem, jak podkreślał Jerzy Kornowicz, prezes Związku Kompozytorów Polskich, artysta potrafił głośno protestować przeciw dewastacji mediów publicznych bez względu na to, która strona sceny politycznej nimi rządziła.

Zwrócił uwagę, że w twórczości Wojciecha Kilara, człowieka, który był przedstawicielem polskiej awangardy muzycznej związanym z festiwalem „Warszawska Jesień”, w pewnym momencie świadomie nastąpił czas, „kiedy etyka wiedzie w inną drogę niż estetyka. Kiedy odchodzi się od narracji sztuki, aby wzmocnić narrację kultury”.

– Należał do światowej i polskiej rodziny tych, którzy wierzą w etos muzyki, czują odpowiedzialność za jej obecność wśród nas; którzy wiedzą, że muzyka, owszem, może być błahostką i grą, ale może też być wyrazem naszych śladów najgłębszych, najistotniejszych, mogących sprostać zarówno życiu, jak i śmierci, wyrazić naszą wielkość, ale i kruchość, co tak silnie czujemy w tym momencie – powiedział Kornowicz. Jak przyznał, „siła oddziaływania Jego muzyki była zawarta w dźwiękach, nie w autokreacji i socjotechnice promocji”.

Wielkie nuty

Ostatniej drodze Wojciecha Kilara towarzyszyli jego bliscy i przyjaciele, muzycy i artyści, parlamentarzyści oraz przedstawiciele władz państwowych i samorządowych. Wartę przy urnie z prochami artysty pełnili w kościele m.in. przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda, wicemarszałek Sejmu Marek Kuchciński, były premier Jerzy Buzek, dyrygent Antoni Wit, górnicy i dziewczęta w śląskich strojach.

W trakcie uroczystości rozbrzmiewały dźwięki słynnych utworów kompozytora. Podczas Mszy św. żałobnej sprawowanej w katowickiej katedrze Chrystusa Króla rozlegały się utwory: „Angelus”, „Symfonia Adwentowa”, „Agnus Dei” i „Veni Creator”. Na koniec Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia pod batutą Jerzego Maksymiuka wykonała genialny „Exodus”. Utwór powstał w czasie pierwszej „Solidarności”. Jak mówił podczas homilii ks. abp Wiktor Skworc, dzieło to stanowiło rodzaj komentarza do ówczesnej rzeczywistości.

– Tak właśnie odczytywaliśmy w pamiętnym roku 1981 „Exodus”, opisujący lud Izraela, który po przejściu przez Morze Czerwone śpiewa na cześć Jahwe pieśń chwały, bo swą potęgę okazał… Punkty styczne z sytuacją Polaków były oczywiste. Wtedy, w tamtym roku, śpiewaliśmy solidarnie na cześć Pana, bo swą potęgę okazał i odnowił oblicze ziemi, tej ziemi! – mówił metropolita katowicki.

Klamra cierpienia

Przypomniał również życiorys wywodzącego się z polskich Kresów Wschodnich artysty.

– Prowadził go Duch Boży po tej ziemi drogami niełatwymi i ostatecznie zamknął je cierpieniem jak klamrą. Było ono już obecne u początku jego życia, kiedy – po szczęśliwym i dostatnim dzieciństwie – musiał opuścić lwowską ojcowiznę i znalazł się na Górnym Śląsku, który stał się dla niego oraz wielu mieszkańców utraconych Kresów nowym miejscem na ziemi, a z czasem ojczyzną umiłowaną – podkreślił ks. abp Wiktor Skworc, zwracając uwagę, że Wojciech Kilar idealnie „wkomponował” się w Górny Śląsk.

Tam zdobył wykształcenie muzyczne, znalazł dom i ukochaną żonę Barbarę. Niedaleko, na Jasnej Górze, odnalazł również miejsce, które było mu najbliższe – sanktuarium Matki Bożej. – Jego umiłowanie Ojczyzny miało niezwykły punkt ciężkości, a była nim Jasna Góra, gdzie bywał częstym gościem. Gdzie nie tylko lokował swoje patriotyczne uczucia i religijne przeżycia, tam też czerpał siłę i nadzieję jako człowiek modlitwy różańcowej i brewiarzowej, jako człowiek autentycznie głębokiej duchowości. To z niej czerpał inspirację dla swojej twórczości, która przenosi na wyżyny ducha i przynosi doświadczenie sacrum – podkreślił metropolita katowicki.

W katedrze oprócz NOSPR zagrała również Orkiestra Filharmonii Śląskiej z towarzyszeniem Iwony Hossy, Orkiestra Kameralna Miasta Tychy „Aukso”, Zespół Śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia. Marsze żałobne wykonały orkiestra górnicza i wojskowa z Bytomia. A nad grobem zagrała artyście kapela góralska.

Przy urnie ustawiono portret kompozytora oraz odznaczenia, jakimi został uhonorowany – Order Orła Białego i Order Legii Honorowej przyznany w ubiegłym roku przez prezydenta Francji. W Katowicach zrodził się pomysł uczczenia Wojciecha Kilara i Henryka Mikołaja Góreckiego dedykowanym im festiwalem.

Nie zdążyli z siedzibą

W pogrzebie uczestniczył minister kultury Bogdan Zdrojewski, który wyraził ubolewanie, że nie udało się za życia kompozytora zrealizować planowanych przedsięwzięć. Jedno z nich to otwarcie nowej siedziby Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia. Według zapowiedzi, ma ona stanąć przy pl. Wojciecha Kilara.

List Bronisława Komorowskiego odczytał podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Maciej Klimczak. Artystę żegnali też m.in. Anna Komorowska, wicepremier Elżbieta Bieńkowska, wicemarszałek Senatu Maria Pańczyk-Poździej, władze województwa.

Francuska minister kultury i komunikacji Aurelie Filippetti przesłała list kondolencyjny. Przyznała w nim, że mistrz osiągnął wielki sukces artystyczny nie tylko w sferze sacrum, ale i profanum, bo potrafił dotrzeć do szerokiej publiczności poprzez muzykę do dzieł filmowych. „Wojciech Kilar odszedł, lecz zostawił nam spuściznę pełną szlachetności i nadziei” – stwierdziła minister. Przypomniała bliskie związki artysty z Francją. „Pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku kształcił się we Francji pod kierunkiem Nadii Boulanger. Odtąd leżało mu na sercu działanie na rzecz zbliżenia i współpracy Francji i Polski w dziedzinie kultury. Zarówno to zaangażowanie, jak i jego wkład w twórczość muzyczną zyskały uznanie władz Francji, które przyznały Mu order kawalera Legii Honorowej 18 czerwca 2013 roku” – napisała Filippetti.

Maciej Walaszczyk, Katowice