• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Tak się bawi nowoczesny człowiek

Piątek, 3 stycznia 2014 (19:14)

Profanacje i bluźnierstwa w naszej Ojczyźnie się nasilają. Jeszcze nie ostygły emocje po bluźnierstwie w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla (zob. tutaj: http://naszdziennik.pl/wiara-przesladowania/64187,profanacje-w-europie.html), a znów opinia publiczna została zszokowana.

„Kardynałki”, roznegliżowane „siostry zakonne”, „biskupi” z wiszącymi u szyi satanistycznymi ozdobami, „ministranci” z puszkami, a wszystko okraszone świetnym humorem szampańskiej zabawy. W noc sylwestrową w sopockim SPATiF-ie (legendarnym Klubie Środowisk Twórczych) antyklerykalne towarzystwo bawiło się w odprawianie „Mszy św.” i innych ceremonii, jak obmywanie stóp przez typa nawiązującego ucharakteryzowaniem do Jezusa z Nazaretu. Popularny dzięki znanym nazwiskom artystów klub zorganizował „sylwestrowe konklawe”, mocno reklamowane w Sopocie, w którym prym wiódł niejaki „Nergal”.

Zdjęć z imprezy nie można już oglądać na oficjalnej stronie SPATiF-u. Znajduje się natomiast notka o następującej treści (interpunkcja oryginalna): „W związku z nasilającą się eskalacją nienawiści oraz różnic poglądowych prowadzących jedynie do jeszcze głębszych podziałów w naszym kraju, zdecydowaliśmy się o usunięciu wszystkich zdjęć z Sylwestrowego Konklawe. Nie jest to niczyje zwycięstwo a wyraz szacunku z naszej strony”. Jaki wyraz szacunku? Zamiast szumnych deklaracji ex post factum może lepiej by było nie organizować szmiry i tandety? O tym jednak, że deklaracja powyższa jest nieszczera, niech świadczy chociażby fakt, że zdjęcia z innej imprezy („Jasełka”) nadal rażą uczucia religijne katolików. Nie zostały usunięte, a moim zdaniem spektakl ten jest równie ohydny.

Po wejściu na witrynkę możemy przeczytać punkt pierwszy regulaminu: „celem działalności Klubu jest stworzenie możliwości kontaktów i wymiany poglądów między środowiskami twórczymi”. Rozumiem, dla klubu dekadenci i nihiliści spod znaku Belzebuba są partnerami artystycznymi. Obraza uczuć religijnych nie została artystom zabroniona, i to akurat oczywiste, bo regulamin opatrzony jest datą 1 lipca 1974 roku.

Kolejna odsłona strony internetowej razi od pierwszego wejścia. W górnym prawym rogu wizerunki Jezusa i Maryi z podświetlanymi na czerwono sercami (to już wyraz szacunku), a nad nimi strzęp napisu: „skórno-weneryczna”. Interpretacja dowolna. 

W zakłopotanie wprawiło mnie też podsumowanie noworoczne „Sylwestrowego Konklawe” na stronie SPATiF-u, gdzie czytamy: (interpunkcja oryginalna) „Ach ten SPATiF i jego Bywalcy. Dać im temat a pomysłów bez liku. Czy strój Zorro może naśladować wdzianko biskupa z Andaluzji? Nawet skutecznie. Uczestnicy Sylwestrowego Konklawe rewolucji obyczajowej nie dokonali, gdyż ta dokonała się w nich już dawno temu. SPATiF i jego Konklawe było miejscem pełnym miłości, wybaczenia i dobrych uczynków. Nikt nie dzielił się na lepszych i gorszych, lewych czy prawych. Wszyscy byli jak jedna rodzina czego wszystkim w tym kraju ogarniętym jadem nienawiści życzymy. Wyboru Papieża i Papieżycy ostatecznie nie dokonano. Udzielono za to kilku błogosławieństw, obmycia stóp a masowa spowiedź trwała do białego rana”.

Zgadzam się co do jadu nienawiści, jednak owego złego uczucia nie uogólniałbym na wszystkich Polaków, jak życzą sobie tego organizatorzy, ale raczej zredukowałbym negatywne emocje do samych organizatorów i gości balangi. Jad szyderstwa sączony był na pewno w obfitości w szampańskie kieliszki tego jakże znamiennego spektaklu, o poziomie intelektualnym i artystycznym równym zeru, i wybuchał wraz z salwami śmiechu obecnych w klubie, rażąc nienawiścią, pogardą i wrogością do drugiego człowieka. W ramach imprezy może owi bywalcy nie dzielili się na lepszych i gorszych, ale wykazali jasno, kogo uważają za gorszych. Oto jak haniebnie skończył SPATiF, pamiętający odwiedziny Zbigniewa Cybulskiego czy Faye Dunaway.

Kampania obrazy Kościoła i jego świętości, jawne podżeganie do nienawiści są na pewno wynikiem nagonki na Kościół katolicki rozpętanej w socjallibertyńskich mediach. Ponadto są konsekwencją pełnego przyzwolenia udzielonego przez Donalda Tuska na działalność zwyrodniałych ekstremistów. Również sądy i prokuratorzy nie są tu bez winy. Umarzając spawy lub odrzucając skargi obrażonych wierzących, wpisują owe prowokacje antykatolickie do wora o nazwie „wolność wyrazu artystycznego” i zachęcają do dalszych pseudoartystycznych happeningów. Antykatolicka kanonada w mediach trwa, a świadoma bierność władz umacnia i zachęca wrogów Kościoła do działania, dodatkowo strategia stosowana przez takich ministrów, jak dewastator sztuki minister Bogdan Zdrojewski czy tęczowa ministra Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, wskazuje na antypolskie i antyreligijne cele centrolewicowego rządu.

Jednak te ataki są także oznaką słabości wrogów Kościoła, którzy uzbrojeni w szyderstwo i agresję korzystają z tej taktyki w sytuacji braku argumentów w dyskusji. Uświadamiają sobie także, że należą do mniejszości mniejszości. I w jakimś sensie żal mi „bawiących się” w SPATiF-ie imprezowiczów, bo obrany styl uwłacza ich godności ludzkiej. Za maską tapetowanych uśmieszków kryje się kraina zgliszczy i nieszczęścia, w których zanurzeni są ci pozbawieni celu i sensu życia ludzie.

 

 

dr Tomasz M. Korczyński