Serce Chrystusa jest sercem Boga
Piątek, 3 stycznia 2014 (14:26)Serce Chrystusa jest sercem Boga, który z miłości „ogołocił się”, i każdy z nas, jezuitów, który idzie za Jezusem, winien być gotów ogołocić samego siebie. Oznacza to, iż również Ewangelię należy głosić z łagodnością i miłością, a nie pałką – wskazał Ojciec Święty Franciszek w homilii wygłoszonej w rzymskim kościele Il Gesù.
Dzisiaj w święto Najświętszego Imienia Jezus Papież przewodniczył tam dziękczynnej Mszy św. za wpisanie 17 grudnia ub.r. do grona świętych pierwszego kapłana – jezuity, Piotra Fabera – podaje Katolicka Agencja Informacyjna (KAI).
Wraz z Papieżem dzisiejszą Liturgię koncelebrowali kardynałowie: Angelo Amato – prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, i Agostino Vallini – wikariusz papieski dla diecezji rzymskiej, biskup francuskiej diecezji Annecy, z której pochodził nowy święty – Yves Boivineau oraz ok. 350 księży jezuitów, w tym generał Towarzystwa Jezusowego o. Adolfo Nicolás.
W homilii Ojciec Święty przypomniał wypowiedź św. Pawła z jego Listu do Filipian, iż Jezus, chociaż był Bogiem, ogołocił samego siebie, stawszy się sługą. Franciszek, który jest jezuitą, zauważył: „My, jezuici, chcemy się wyróżniać Imieniem Jezus, walcząc pod sztandarem Jego Krzyża, a to oznacza, że mamy mieć te same dążenia co Chrystus. Mamy więc myśleć jak On, kochać jak On, widzieć jak On i wędrować jak On. Oznacza to robić to, co czynił On, i z tymi samymi uczuciami, z uczuciami Jego Serca”.
- Serce Jezusa jest sercem Boga, który z miłości „ogołocił się”, i każdy z nas, jezuitów, który idzie za Nim, winien być gotów ogołocić samego siebie – podkreślił Ojciec Święty, dodając, że jako „wezwani do tego uniżenia się, czyli bycia «ogołoconymi»”, nie powinni się skupiać na samych sobie, gdyż centrum Towarzystwa Jezusowego jest Chrystus i Jego Kościół.
- A Bóg jest Deus semper maior [Bóg jest zawsze największy], jest Bogiem, który zawsze nas zaskakuje – dodał Franciszek.
Ponadto Papież dodał, że „jeśli Bóg niespodzianek nie stoi w centrum, wówczas Towarzystwo traci kierunek, dlatego bycie jezuitą oznacza bycie osobą od myślenia niezakończonego, otwartego”. Trzeba myśleć, spoglądając zawsze na horyzont, jakim jest chwała Boga zawsze Najwyższego, który nieustannie zaskakuje – wyjaśnił Papież i dodał, że jest w tym „święty i piękny” niepokój.
Jednocześnie Ojciec Święty tłumaczył, że jako grzesznicy winniśmy zadać sobie pytanie, czy nasze serce zachowało ów niepokój poszukiwania, czy może raczej on zanikł. Czy nasze serce jest w stanie napięcia, czy nie zamyka się w sobie, nie zadowala się spokojem, ale zawsze bije rytmem drogi, którą ma przemierzyć razem z wiernym ludem Boga – dodaje KAI.
Papież podkreślił, że trzeba szukać Boga, aby Go znaleźć, a znalazłszy Go, szukać Go jeszcze i nieustannie. – Dopiero ten niepokój daje pokój sercu jezuity; ów niepokój, także apostolski, nie powinien dopuścić, aby ogarniało nas zmęczenie z powodu głoszenia kerygmatu i odważnego ewangelizowania. Jest to niepokój, który przygotowuje nas do przyjęcia daru płodności apostolskiej, bez niego jesteśmy wyjałowieni – powiedział Ojciec Święty, jednocześnie zaznaczając, że tym właśnie niepokojem wyróżniał się Piotr Faber (Favre) – „człowiek wielkich pragnień, drugi Daniel”. Był „skromny, wrażliwy, o głębokim życiu wewnętrznym, potrafił nawiązywać przyjaźnie z osobami każdego stanu”.
Franciszek przywołał przemówienie jego poprzednika Benedykta XVI wygłoszone do jezuitów w dniu 22 kwietnia 2006 r.
Ojciec Święty zwrócił uwagę, że św. Piotr Faber był człowiekiem wielkich pragnień, które nosił w sobie i umiał je rozeznawać. Właśnie wtedy, gdy proponowano mu trudne sprawy, ujawnił się jego prawdziwy duch, który kierował jego działaniami. Papież zaznaczył, że prawdziwa wiara zakłada zawsze głębokie pragnienie zmieniania świata. – I to właśnie pytanie powinniśmy sobie zadać: czy także my mamy wielkie wizje i rozmach? Czy jesteśmy odważni? Czy nasze marzenia latają wysoko? Czy może jesteśmy przeciętni i zadowalamy się planami apostolskimi z laboratorium? – wskazał.
Ponadto podczas wygłoszonej dziś homilii Papież przypomniał, że siła Kościoła spoczywa nie w nim samym ani w jego zdolnościach organizacyjnych, ale „kryje się ona w głębokich wodach Bożych”. I to te wody poruszają nasze pragnienia, one zaś rozszerzają serca.
- Właśnie w pragnieniach Fabera można rozpoznać głos Boga, a bez pragnień nie idzie się w żadną stronę, dlatego trzeba ofiarować swoje pragnienia Panu, o czym wspominają także konstytucje Towarzystwa Jezusowego – podkreślił Ojciec Święty, zaznaczając, że nowy święty nosił w sobie prawdziwe i głębokie pragnienie całkowitego skupienia się na Bogu, dlatego mógł przemierzać, w duchu posłuszeństwa, często nawet pieszo, całą Europę, rozmawiać łagodnie ze wszystkimi i głosić Ewangelię.
W tym kontekście Ojciec Święty Franciszek wspomniał o pokusie, której ulega wiele osób, aby łączyć głoszenie Ewangelii z kijem inkwizytora i z potępieniem.
– Nie, Ewangelię głosi się łagodnością, w duchu braterstwa i z miłością – zaznaczył Franciszek, dodając, że zażyłość Piotra Fabera z Bogiem doprowadziła go do zrozumienia, że doświadczenie wewnętrzne i życie apostolskie idą zawsze razem. W swym Pamiętniku zapisał on, że pierwszym odruchem serca winno być „pragnienie tego, co jest istotne i pierwotne, to znaczy, że na pierwszym miejscu należy postawić doskonałą troskę o znajdywanie Boga, naszego Pana”.
- Wszyscy jesteśmy ludźmi żyjącymi w napięciu, także ludźmi pełnymi sprzeczności i niespójnymi, grzesznikami. Ale też ludźmi, którzy chcą kroczyć pod spojrzeniem Jezusa. Jesteśmy maluczcy, grzeszni, ale chcemy walczyć pod sztandarem Krzyża w Towarzystwie wyróżnionym Imieniem Jezusa. My, którzy jesteśmy egoistami, chcemy jednak żyć pobudzani przez wielkie pragnienia – zakończył homilię Ojciec Święty Franciszek, którego słowa cytuje KAI.
Prepozyt generalny (generał) jezuitów o. Adolfo Nicolás Pachón wręczył następnie Ojcu Świętemu szczególną relikwię – list napisany przez św. Piotra Fabera, po czym Papież uczcił nowego świętego, okadzając jego posąg.