Oni spędzali te święta inaczej
Czwartek, 2 stycznia 2014 (11:33)Święta, jak pisałem przed kilkoma dniami, są czasem trudnym dla chrześcijan w wielu zakątkach świata. Meldunki o napaściach na wyznawców Chrystusa właśnie zaczęły do nas docierać i nie można przejść obok nich obojętnie.
Wymienione przeze mnie meldunki nie są oczywiście kompletną listą. Pamiętajmy, że ten świat jest zamknięty, a Zachód ignoruje łzy, ból i cierpienie chrześcijan dotkniętych zjawiskiem prześladowania. Cierpiący nie mają swoich możnych obrońców i sponsorów. Mają tylko nas, naszą modlitwę, o której nie zapominajmy nigdy, bo jeśli nie my, to kto dowie się w wielkim, sytym świecie Okcydentu, że skazana na karę śmierci, de facto za swoje poglądy religijne, katoliczka Asia Bibi napisała list do Ojca Świętego? Ona, podobnie jak setki tysięcy niewinnie skazanych chrześcijan zamkniętych w więzieniach, przeżywała ostatnie święta w celi śmierci.
Różne kraje tego samego zjawiska
Dzień przed Wigilią grupa dziewięciu hinduistów podłożyła ogień pod protestancki kościół w mieście Kichet (dystrykt Dhading). Nie podobało się im, że wspólnota przyjmuje osoby, które porzuciły hinduizm. Spalono także domy konwertytów. W Chinach tego samego dnia policja urządziła obławę na chrześcijan. Zatrzymano kilkanaście osób, w tym czterech obrońców praw człowieka i sześciu chrześcijan z Kościoła Nanle. Wśród zatrzymanych są m.in. pastor Zhang Shaojie, prawnicy Xia Jun, Guo Lianhui, Cheng Weishan i Cao Nan. Oprócz nich policja brutalnie zatrzymała starszych już rodziców Zhanga oraz jego niepełnosprawną żonę. Tego samego dnia Qin Hong, żona uwięzionego Zhao Zhijuna, próbowała opuścić dom, aby odprowadzić swojego 4-letniego synka do szkoły, ale ludzie „pilnujący” jej domu odmówili Qin wyjścia na zewnątrz. Strażnicy zaczęli brutalnie bić Qin na oczach jej synka.
W Wietnamie grupa katolików wspierająca sieroty i najuboższych mieszkańców wietnamskiej prowincji Kontum została zatrzymana i zaatakowana przez lokalnych policjantów. Kilka osób skatowano. W Iranie policja religijna w Teheranie aresztowała pięciu konwertytów z islamu na chrześcijaństwo, którzy celebrowali razem święta Bożego Narodzenia. Ahmad Bazyar, Fagheh Nasrollahi, Mastaneh Rastegari, Amir-Hossein Ne’matollahi i Hosseini zostali aresztowani w mieszkaniu tego ostatniego i przetransportowani w nieznane miejsce. W międzyczasie prezydent Iranu życzył na Twitterze chrześcijanom wesołych świąt. W Nigerii Boko Haram zamordowała z zimną krwią dwunastu chrześcijan w północnym stanie Borno. W miejscowości Taszan-Alede terroryści rozstrzelali dziewięć osób, które świętowały ślub, pozostałych chrześcijan zamordowano w sąsiedniej wiosce Kwajffa.
Musimy też niekiedy uwzględnić kontekst kulturowy, np. w Egipcie, gdzie święta dopiero się zbliżają, a co za tym idzie, także zagrożenie brutalnymi atakami, jakie zapowiedzieli już zresztą terroryści z Bractwa Muzułmańskiego. Informatorzy międzynarodowej organizacji Głos Prześladowanych Chrześcijan donoszą, że powiązani z Bractwem Muzułmańskim ekstremiści grożą krwawymi atakami na kościoły i chrześcijan w okresie Nowego Roku i koptyjskiego Bożego Narodzenia, które jest obchodzone 6 i 7 stycznia. Ostatnie zamachy bombowe na chrześcijan w Bagdadzie, do których doszło w Boże Narodzenie, dowodzą, że groźby ekstremistów islamskich należy traktować niezwykle poważnie. Ci zaślepieni nienawiścią ludzie nie cofną się przed niczym, by realizować swoje religijne i polityczne cele. Trzeba wytężonej modlitwy za ten region, ogarnięty nienawiścią do Chrystusa.
Na koniec dobra wiadomość, bo czasem i takie docierają ze świata, gdzie płacze Chrystus. Uprowadzony w połowie listopada 2013 r. w Kamerunie francuski kapłan, 42-letni ks. Georges Vandenbeusch, misjonarz Fidei Donum, który pracował tu trzy lata, zajmując się niesieniem pomocy nigeryjskim uchodźcom, został uwolniony przez terrorystów z Boko Haram. To szczególnie dobra wiadomość, bo oznacza, że nigdy nie można tracić nadziei. Człowiek ten przebywał w rękach morderców, a wyszedł z jaskini lwów niczym prorok Daniel. Módlmy się nieustannie za prześladowane siostry i braci w Chrystusie w 70 krajach świata, bo cuda się ciągle zdarzają.
dr Tomasz M. Korczyński