• Piątek, 3 kwietnia 2020

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Cameron chce większej inwigilacji internetu

Środa, 9 maja 2012 (21:21)

Rząd Davida Camerona chce uchwalić kontrowersyjne ustawy zakładające zwiększenie dopuszczalnego zakresu inwigilacji internetu i komunikacji elektronicznej oraz wykluczenie jawności w postępowaniu przed sądami, jeśli w grę wchodzą względy bezpieczeństwa.

Zgodnie z projektem jednej z 19 ustaw (Communications Data Bill) agencje bezpieczeństwa uzyskałyby dostęp do danych, w tym e-maili (zarówno wysyłanych, jak i otrzymywanych), lecz nie do ich treści, oraz zapisu odwiedzanych stron w czasie rzeczywistym.

Inny budzący zastrzeżenia projekt ustawy (Justice and Security Bill) wprowadza wykluczenie jawności postępowania sądowego w sytuacji, gdy sąd zapoznaje się z materiałem dowodowym przedstawianym przez służby bezpieczeństwa i uzyskanym w wyniku działań operacyjnych. Dotychczas taki materiał nie był udostępniany w postępowaniu sądowym m.in. dlatego, że służby wywiadowcze nie chciały, by z uwagi na zasadę jawności ich metody operacyjne wyszły na światło dzienne.

Obie proponowane ustawy zostały skrytykowane przez pozarządowe organizacje występujące w obronie swobód obywatelskich, które dopatrują się w nich zagrożenia dla prywatności. Największe zastrzeżenia budzi zamiar zezwalania służbom na to, by śledziły aktywność w internecie także tych osób, które nie są o nic podejrzane. Resort spraw wewnętrznych, który jest odpowiedzialny za projekt ustawy o inwigilacji internetu, twierdzi, że dysponuje technologią zabezpieczającą przed wglądem w treść komunikacji elektronicznej, a służby będą korzystać z uprawnień w trakcie dochodzenia tylko wówczas, gdy będzie to konieczne.

Przedstawiciele pozarządowej organizacji Reprieve występującej w obronie więźniów Guantanamo, ofiar tortur i prowadzącej kampanię przeciwko karze śmierci żauważyli, że wyłączenie jawności w sprawach, w których w grę wchodzą względy bezpieczeństwa, oznacza, że "bardzo trudno będzie na drodze sądowej rozliczyć rząd lub jego służby z odpowiedzialności za tajny transfer osób (np. domniemanych terrorystów) z kraju do kraju lub stosowanie tortur".

W takim postępowaniu pokrzywdzony nie miałby wstępu na salę sądową i reprezentowałby go prawnik zweryfikowany przez służby specjalne, z którym miałby on ograniczony kontakt. Reprieve argumentuje, że jest to sprzeczne z podstawową zasadą praworządności: prawem podsądnego do wiedzy o kierowanych przeciw niemu oskarżeniach i prawem do zakwestionowania materiału dowodowego, na którym są oparte.

Wśród projektów ustaw przedstawionych przez królową jest plan reformy Izby Lordów: miałaby ona mniej członków (obecnie jest ich 800) i w 80 proc. pochodziliby oni z wyboru, a nie z mianowania lordów dziedzicznych. Ponadto rząd ma zamiar nakazać rozdzielenie bankom operacji detalicznych od inwestycyjnych prowadzonych pod szyldem jednej instytucji finansowej, co ma zniechęcić finansistów do spekulacji pieniędzmi depozytariuszy.

MM,PAP