Wymuszone aborcje
Wtorek, 31 grudnia 2013 (12:38)W Chinach wciąż dochodzi do przymusowych aborcji ze względów demograficznych. Przeprowadzone reformy były jedynie prowizorycznymi zabiegami. W dalszym ciągu zabijane są dzieci nawet w dziewiątym miesiącu ciąży.
W ostatnich dniach cztery kobiety z regionu Sinciang zostały zmuszone do zabicia swoich nienarodzonych dzieci.
Radio Wolna Azja, na które powołuje się Radio Watykańskie, wyjaśnia, że jedna z nich była już w dziewiątym miesiącu ciąży. Jak dodano, wraz ze swym mężem zadeklarowała gotowość zapłacenia horrendalnej dla nich kary pieniężnej, byle tylko uratować życie dziecka. Mimo to chińskie władze nie wyraziły zgody, co doprowadziło rodziców do podjęcia decyzji o ucieczce.
Watykańska rozgłośnia dodaje, że w ubiegłym tygodniu zostali oni jednak schwytani. Kobietę odwieziono do szpitala, gdzie jej dziecku wstrzyknięto truciznę. Mimo to dziecko urodziło się żywe. Pod wpływem podanej mu trucizny zmarło godzinę po narodzinach.
Aborcje potwierdził w rozmowie z Radiem Wolna Azja zastępca burmistrza miasta Arish. - Zaplanowaliśmy 6 aborcji. 4 zostały wykonane. Jedna kobieta oczekuje na zabieg w szpitalu. Jednej udało się uciec – powiedział Eniver Momin. Burmistrz zabezpieczył się argumentami, że wypełnia jedynie polecenia, które otrzymuje z góry.
Watykańska rozgłośnia wyjaśnia, że zgodnie ze zmodyfikowanym przez Trzecie Plenum Partii prawem na drugie dziecko będzie mogła sobie pozwolić para, w której przynajmniej jeden z małżonków jest jedynakiem. Do tej pory wyjątek ten był możliwy jedynie w sytuacji, gdy oboje małżonkowie byli jedynakami i mieszkali na terenach wiejskich.