• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Na liście się nie skończy

Poniedziałek, 30 grudnia 2013 (02:05)

Po publikacji "Naszego Dziennika"

Z Jerzym Jackiem Pilchowskim, opozycjonistą z czasów PRL, działaczem pierwszej NSZZ „Solidarność”, więźniem politycznym, rozmawia Maciej Walaszczyk

Podpisał się Pan pod listem w obronie swobód obywatelskich po aresztowaniu kibiców Górnika Wałbrzych, którzy w obecności rosyjskiego ambasadora w Polsce chcieli rozwinąć transparent „Za Wilno, za Katyń, za Grodno, za Lwów zapłaci czerwona hołota”. Uważa Pan, że prawa i swobody obywatelskie stały się pustym zapisem w prawie?

– Oczywiście, tak się dzieje i to nie ulega dziś wątpliwości. Pod tym listem podpisałem się nie tylko ja, ale również kilku innych działaczy dawnej „Solidarności”, którzy w czasach PRL również byli więzieni i represjonowani.

Jak Pan ocenia to, co wydarzyło się w Wałbrzychu?

– Musimy pamiętać, że wszystko to ma swój kontekst. Chodzi mi oczywiście o odbudowę cmentarza sowieckich żołnierzy w Wałbrzychu. Jeśli ambasada Rosji chce go remontować i o niego dbać, to nie mamy nic przeciwko temu. Ma takie prawo. Jednak dzisiaj po renowacji na cmentarzu jest powieszona nowa czerwona gwiazda, która jest totalitarnym symbolem. Przecież na cmentarzu, na którym spoczywają żołnierze Wehrmachtu, nie wolno wieszać swastyk. Dlaczego więc wiszą sierpy i młoty oraz czerwone gwiazdy?

Zmieniono też inskrypcję na pomniku. Napisano na nim, że ci żołnierze polegli, „wyzwalając” Polskę. Takie było również przesłanie goszczącego w Wałbrzychu ambasadora Rosji.

– Właśnie o to chodzi, z tego rodzaju bzdurami mamy do czynienia. Wiemy przecież, że na tym cmentarzu nie spoczywają tylko żołnierze, którzy polegli, np. walcząc o wyzwolenie Wałbrzycha. Część z nich umarła w szpitalu w Sokołowsku po tym, jak otruli się spirytusem metylowym. Dzisiaj próbuje się z nich robić bohaterów umierających za Polskę. To sytuacja oburzająca, która mnie osobiście po prostu irytuje. Pierwsza interwencja policji nastąpiła już podczas wizyty ambasadora na cmentarzu, gdzie policja rozgoniła protestującą młodzież i kibiców, grożąc im więzieniem. Żałuję, że mnie tam nie było, bo jako stary „kryminalista” z czasów PRL mogłem po prostu wyciągnąć ręce i dać się zakuć. Dlatego wraz z kolegami wywołało to nasze oburzenie i powiedzieliśmy sobie, że tej sprawy nie odpuścimy. Na tym liście na pewno się nie skończy.

Co Panowie chcą robić? Prokuratura prowadzi śledztwo, przesłuchuje dziesiątki osób, postawiła zarzuty i zapewne sporządzi akt oskarżenia.

– Budujemy koalicję ludzi z lokalnych środowisk wałbrzyskich. Na razie ustalamy pewne szczegóły. W naszym przekonaniu skoro prokuratura uznała słowa wypisane na transparencie za łamiące prawo i obraźliwe, to być może powinna również nas oskarżyć, ponieważ w pełni podpisujemy się pod nim. Być może zostanie zorganizowana manifestacja – zobaczymy.

Wyjechał Pan z PRL po internowaniu i kilkuletniej działalności opozycyjnej. Jak Pan ocenia to, co się dzieje w Polsce?

– Oceniam źle i mam krytyczny stosunek do obecnych elit. Żyjąc już od wielu lat w Stanach Zjednoczonych, widzę sporo różnic między obydwoma systemami demokratycznymi. Typowym przykładem jest to, co dzieje się po katastrofie smoleńskiej. Tu też jest analogia – moim zdaniem ciekawa, bo gdy przeciętny Amerykanin widzi w gazetach, że przez lata wrak rządowego samolotu leży gdzieś na lotnisku przykryty płachtą lub nieprzykryty, to ma poczucie, że Rosjanie chcą pokazać wszystkim: patrzcie, możemy wszystko. Również nasze wałbrzyskie wydarzenia związane z udaremnionym przez policję protestem kibiców przeciw fałszywemu upamiętnianiu armii sowieckiej są dowodem na paniczny strach. Można powiedzieć tak: jeśli kiedyś ktoś obraził pana hrabiego, to najgłośniej protestowali przeciw temu i oburzali się jego lokaje. Tutaj jest podobna sytuacja i ci ludzie na dole, widząc politykę, jaką prowadzą „na górze”, próbują naśladować tego rodzaju zachowania i – tak sobie to tłumaczę – próbują jakoś przypodobać się ambasadorowi.

Dziękuję za rozmowę.

Maciej Walaszczyk