Muzyka przesycona wiarą
Poniedziałek, 30 grudnia 2013 (02:00)Z o. Zachariaszem Jabłońskim, definitorem generalnym zakonu paulinów, rozmawia Małgorzata Pabis
Od jak dawna Wojciech Kilar był związany z Jasną Górą?
– Myślę, że można by wyróżnić kilka etapów tych naszych kontaktów, które sięgają czasów stanu wojennego. Wówczas to kontaktował się z nim o. Rufin Abramek. Wojciech Kilar już wtedy bardzo modlił się na różańcu, modlił się brewiarzem. Do nas – na Jasną Górę – przybywał z okazji różnych ważnych rocznic, z okazji imienin swoich i żony.
Zapamiętałem go jako człowieka, który miał odwagę być konsekwentny w przekazywaniu wartości, którymi żył. Jego twórczość przesycona była wartościami chrześcijańskimi.
W ostatnich latach te więzi jeszcze się zacieśniły.
– Wyrazem tych więzi było przyjęcie Wojciecha Kilara do naszej paulińskiej konfraterni. W ostatnich czasach, zwłaszcza po śmierci żony, artysta przyjeżdżał do nas częściej. Wydaje się, że to właśnie tutaj, przed Cudownym Wizerunkiem Matki Bożej, szukał ukojenia po odejściu małżonki, a jednocześnie odnajdywał z nią tutaj jakąś szczególną więź.
Słyszę cały czas w radio, że zmarł Wojciech Kilar i prośbę o modlitwę za niego. I dobrze, bo taka jest naturalna potrzeba. Ja jednak wiem, że artysta martwił się, kto przejmie niejako po nim pałeczkę, on wiedział, że jest ogromna konieczność kontynuacji, a był na tyle skromny, że nigdy nie ośmieliłby się kogoś namaścić. Trzeba więc modlić się nam także o to, by przyszli po nim godni następcy, żeby nas, nasze dusze nasycali pięknymi, dobrymi, chrześcijańskimi wartościami, jak czynił to zmarły właśnie Wojciech Kilar.