• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Wierny sługa Kościoła i Polski

Niedziela, 29 grudnia 2013 (08:01)

Dziś przypada I rocznica śmierci JE ks. abp. Ignacego Tokarczuka. Obok bł. Jana Pawła II i Sługi Bożego ks. kard. Stefana Wyszyńskiego należał do najwybitniejszych hierarchów w historii Kościoła katolickiego w Polsce.

Przez SB został uznany za zdecydowanego i niebezpiecznego wroga PRL-u. Charyzmatyczny pasterz jawnie sprzeciwiał się deptaniu godności człowieka i podważaniu wiarygodności Kościoła, co cechowało ówczesny system komunistyczny. Pociągnął za sobą i zapalił do pracy tysiące diecezjan.

Niebezpieczny w oczach władz PRL-u doskonale współpracował ze swoimi kapłanami. Mówiono o nim nawet, że był niczym generał, który szedł na czele swojej armii do zwycięstwa. Wzorując się na swoim pasterzu, pełni odwagi kapłani szli jego śladami. On sam z kolei, po latach wspominając ten trudny i niepewny czas, mówił: „Wszystko, co osiągnąłem, zawdzięczam Bogu – to On obdarzył mnie łaską, że przetrwałem i nie wystraszyłem się. (...) Postawiłem na najwyższe wartości chrześcijańskie naszej wiary, ale równocześnie wierzyłem, że jeżeli będę wiernie trzymał się Dekalogu – Dziesięciu Przykazań Bożych, to nigdy nie przegram”.

Dzieło ks. abp. Tokarczuka umocniło ducha Narodu, a sam Pasterz, jak napisze ks. prof. Józef Krasiński (USW), „(...) stał się jedną z najciekawszych i najbardziej oryginalnych postaci całej hierarchii episkopalnej Polski w drugiej połowie XX wieku. (...) wygrał jedną z najcięższych batalii kościelnych z systemem totalitarnym w historii europejskiej XX wieku”.

Podczas historycznej wizyty w Przemyślu 2 czerwca 1991 r. Ojciec Święty Jan Paweł II wyniósł ks. bp. Ignacego Tokarczuka do godności arcybiskupiej, a 25 marca 1992 r. ustanowił go pierwszym metropolitą nowo powstałej metropolii przemyskiej. Rok później ks. abp Tokarczuk przeszedł na emeryturę.

Za zasługi dla Ojczyzny 3 maja 2006 r. prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył ks. abp. Tokarczuka najwyższym cywilnym odznaczeniem w Polsce Orderem Orła Białego.

Na początku września 2012 r., kiedy jako pierwsza osoba na Podkarpaciu otrzymywał nagrodę honorową „Świadek Historii”, przyznawaną przez IPN, osłabiony, ale jak zawsze pełen entuzjazmu, wspominając swoje spotkanie z bł. ks. Jerzym Popiełuszką, który jest symbolem zwycięstwa dobra i prawdy nad złem, ks. abp Tokarczuk zaznaczył, że osobiście również był przygotowany na wszystko.

– Były momenty trudne, ale Panu Bogu dziękuję, że dawał mi siłę do pokonywania przeciwności – mówił ks. abp Tokarczuk.

Wspominając czasy PRL-u i budowę kościołów na terenie diecezji przemyskiej, podkreślał ogromne zaangażowanie i wysiłki wiernych. Na przestrzeni 28 lat swego posługiwania Kościołowi przemyskiemu do 1993 r. ks. abp Tokarczuk wybudował 430 nowych kościołów, tyleż samo domów parafialnych i punktów katechetycznych, z których większość powstała bez pozwolenia komunistycznych władz.

Równolegle tworzył się Kościół żywy wśród ludzi, nad którym wrogi system nie był w stanie zapanować. – Mieliśmy świadomość, że w jedności siła, że razem możemy przeciwstawić się komunizmowi. Strach schodził na dalszy plan – podkreślał duchowny.

Przekazał też przesłanie, które może być zachętą do wszystkich, którym dobro Polski leży na sercu. – Róbcie wszystko, żeby Polska, Ojczyzna nasza, jednoczyła się coraz bardziej mimo trudności i przeszkód – zachęcał ks. abp Tokarczuk.

O roli, jaką odegrał ks. abp Ignacy Tokarczuk, najlepiej świadczą słowa wypowiedziane przez bł. Jana Pawła II w Rzeszowie 2 czerwca 1991 r.: „Drogi Biskupie Ignacy! Na przestrzeni lat Twego posługiwania stałeś się wobec Kościoła i społeczeństwa walczącego o swoje suwerenne prawa rzecznikiem, świadkiem i autorytetem. Ufam, że i teraz – w nowej sytuacji to Twoje świadectwo odkupienia jest nieodzowne. Dziś trzeba nowej wiary i nowej nadziei, i nowej miłości”.

Ks. abp Tokarczuk zmarł 29 grudnia 2012 r. Miał 94 lata. W ostatnim pożegnaniu zmarłego uczestniczyło kilkudziesięciu kardynałów i biskupów z Polski i Ukrainy, ponad siedmiuset kapłanów i kilka tysięcy wiernych.

Mariusz Kamieniecki