• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Kolędowanie dla dzieci z Konga

Sobota, 28 grudnia 2013 (20:16)

Idea kolędowania nieodzownie kojarzy nam się z klimatem polskiej wsi, a w czasach, gdy naukowcy wieszczą z pełnym przekonaniem epokę ponowoczesności, kolęda ma być ideą zapoznaną i porzuconą, dodatkowo rzekomo związaną ze starodawnymi wierzeniami.

Jakie było moje zdziwienie, gdy na klatce schodowej usłyszałem dzisiaj głośny śpiew kolędy: „Przybieżeli do Betlejem pasterze”, a do naszych drzwi zapukali prawdziwi kolędnicy. Okazało się, że owe kolędowanie Kolędników Misyjnych Kongijskim Dzieciom zorganizowano pod patronatem Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci na rzecz małych mieszkańców Republiki Konga oraz Demokratycznej Republiki Konga.

W tej inicjatywie wzięła udział także moja rodzinna parafia mokotowska pw. św. Michała Archanioła w Warszawie. W domu pojawili się niespodziewanie Najświętsza Maryja Panna (Zosia), Anioły (Ania i Zosia), Pastereczka (Ula), Królowa (Faustyna) oraz dziecko z Konga (w tę rolę wcielił się 6-letni Szymon). Dzieciom towarzyszyli dorośli, siostra Elżbieta ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi, Jolanta i Wojciech oraz Anna i Katarzyna.

Pani Jolanta powiedziała, że inicjatywa kolędowania trwa tu już 11 lat, a ona z mężem i dziećmi uczestniczą w niej od 9 lat. – Z naszej grupy zdążył się wyodrębnić kolejny zespół - powiedziała dumnie.

Dzieci z radością opowiedziały, że odzew na małych kolędników jest bardzo pozytywny, są przyjmowani gościnnie, serdecznie, również odpowiedź na potrzeby Afryki jest znaczna. Kolędnicy uzbierali już prawie dwa tysiące złotych.

Kiedy zapytałem dzieci, dlaczego biorą udział w tej inicjatywie, wykrzyknęły natychmiast, że chcą pomóc swoim rówieśnikom, którzy cierpią wielkie tragedie. Szymon zauważył, że chłopcy w jego wieku są wcielani do armii i muszą walczyć ze sobą. Dzieci śpiewały głośno kolędy, a mała Faustynka akompaniowała nam grą na fortepianie. Ania powiedziała, że branie udziału w zespole umożliwia zaprzyjaźnienie się z innymi dziećmi, także z innych parafii. – Poznajemy kraj, dla którego zbieramy pomoc, oglądamy filmy, zdjęcia, dowiadujemy się różnych historii dzieci - dopowiedziała szybko Ula.

Jak wskazali dorośli kolędnicy, proboszcz parafii św. Michała Archanioła ks. Jan Konarski, posyłając kolędników na mokotowske strony świata, parafrazował słowa Jezusa Chrystusa, że będą w nienawiści u wielu. Zapytałem, czy rzeczywiście tak było. – Och, nie. Spotykamy się z samą życzliwością, są także ciekawe sytuacje na ulicy. Mijając dzisiaj osobę bezdomną, dzieci przystanęły i zaśpiewały mu kolędę, co spotkało się z wielkim wzruszeniem mężczyzny - powiedział Wojciech. I dodał: – Dzieci są zaangażowane również w śpiewanie kolęd osobom z ośrodków opieki społecznej. Nie boją się chorych ludzi, niosą im wiele radości. Nie obywa się bez płaczu z emocji.

– A dziś 91-letnia pani, bardzo wzruszona, podziękowała nam za wizytę, która przypomniała jej dzieciństwo - stwierdziła s. Elżbieta. Jeszcze w 2000 roku, gdy akcja dopiero ruszała, tylko kilka diecezji zaangażowało się w to wydarzenie misyjne. Dziś biorą w niej udział wszystkie diecezje w Polsce.

Pomoc dla dzieci z Republiki Konga oraz Demokratycznej Republiki Konga jest w tej chwili rzeczywiście wielkim wyzwaniem. Jedna z najdłuższych wojen domowych na terenie Afryki, bieda, głód, gwałty, wcielanie siłą dzieci do armii, zmuszanie ich do bratobójczych walk są codziennością najmłodszego pokolenia na tych terenach. Na pomoc doraźną czeka 91 tys. dzieci. Wsparcie najmłodszym niosą misjonarze, Kościół o nich nie zapomniał. Programy edukacyjne i projekty pomocowe niosą nadzieję opuszczonym i zapomnianym. Pamiętajmy, że dzieci z tych krajów są odzierane z niewinności. Od najmłodszych lat zmuszone do ciężkiej pracy fizycznej, np. w kopalniach, pozbawiane są radości, jaka wpisana jest w naturalny rozwój człowieka, czyli dzieciństwo.

Dr Tomasz M. Korczyński