Prześladowani chrześcijanie cierpią cicho
Sobota, 28 grudnia 2013 (18:37)Pierwszą chrześcijańską rodziną uchodźców była Święta Rodzina, która w wyniku prześladowania, w celu ochrony życia dziecka musiała opuścić swoją ojczyznę, aby szukać schronienia w Egipcie.
Przed narodzeniem Jezusa również w samym kraju nie było dla niej „miejsca w gospodzie”. Gdyby dwa tysiące lat temu istniały potężne media jak dziś, to myślę, że nie znalazłby się żaden reporter, który by opowiedział o ciężkim losie rodziny Jezusa z Nazaretu. Nie zauważono by także masakry dzieci dokonanej na rozkaz króla Heroda.
Informacje na temat tragicznych wydarzeń w czasie świąt Bożego Narodzenia, a dotyczące zamachów, morderstw, łapanek, aresztowań, tortur i gwałtów na chrześcijanach będą do nas dopiero powoli napływać, jednak nie za sprawą potężnych mainstreamowych mediów, ale dzięki relacjom bezpośrednich świadków antychrześcijańskich tragedii.
Niestety, świat prześladowań chrześcijan, pomimo szybkiego rozwoju techniki i nowych mediów społecznościowych, jest nadal odległą galaktyką. Nie tylko dla tego, że do łamania podstawowych praw człowieka dochodzi w krajach trzeciego, a nawet czwartego świata, ale z powodu ignorancji i obojętności Zachodu na to zjawisko.
Pamiętam pogromy chrześcijan w indyjskim stanie Orisa, w sierpniu 2008 roku, o których mainstream medialny nie zająknął się ani słowem. Albo exodus chrześcijan z Iraku, gdy w ciągu zaledwie kilku lat z ponadmilionowej populacji chaldejskich chrześcijan na terenie Babilonii pozostało ich mniej niż 300 tys.
Dwie różne sytuacje, ten sam grzech zaniedbania. Bolesne jest także to, że zarówno CNN, jak i BBC oraz inne znane stacje telewizyjne dysponują odpowiednią infrastrukturą, aby przeprowadzić śledztwo dziennikarskie lub wysłać w rejon konfliktu swoich najlepszych ludzi.
W Mumbaju w listopadzie 2008 roku, a więc zaledwie trzy miesiące po rozpoczęciu pogromów na wyznawcach Chrystusa w Indiach, doszło do ataku terrorystycznego, którego dopuścili się pakistańscy ekstremiści islamscy. Jestem przekonany, że Czytelnicy doskonale pamiętają to wydarzenie, szeroko przecież omawiane w prasie, telewizji, radiu, w internecie. Nagle wszystkie media zajęły się tym zamachem, ponieważ dotknął on zachodnich turystów. Pogromy w stanach Orisa i Karnataka (sąsiedni stan Maharasztra) jeszcze trwały…
W Iraku, w Afganistanie, Pakistanie każdy atak na meczet jest komentowany w mediach zachodnich, ale niekoniecznie doniesienia dotyczą zamachów bombowych na kościoły. W końcu największy ruch ludnościowy XXI wieku, wspomniany exodus chrześcijan z Iraku pozostał niezauważony, ponieważ dotyczył… chrześcijan.
Gdy jakiś gej, co zdarza się na szczęście bardzo rzadko, zostanie pobity, powiedzmy w Rzymie, wtedy libertyni i ich propagandowe media trąbią o tym „wydarzeniu” przez cały tydzień, opowiadając o masowej katonagonce na mniejszości seksualne. Jestem wrogiem przemocy i potępiam agresję, jednak ten brak proporcji jest znamienny i można go nazwać wręcz szaleńczą niesprawiedliwością. Gdy codziennie gwałcone są chrześcijanki, dzieci chrześcijan porywane, mężczyźni torturowani i okaleczani, ponieważ wierzą w Jezusa, wówczas na Zachodzie panuje zmowa milczenia.
W tegoroczne święta Bożego Narodzenia w Bagdadzie zamordowano w dzielnicy chrześcijańskiej Dora niemal 40 osób, a ponad 50 zostało rannych (o czym pisałem tutaj).
W Kenii w bożonarodzeniową noc doszło do ataków na dwa kościoły w portowym mieście Mombasa. Policja nadal szuka sprawców, podejrzanymi są albo terroryści z Al Szabaab, albo muzułmańska młodzież, która coraz bardziej się radykalizuje, albo separatyści islamscy, którzy dążą do oderwania tego regionu (zdominowanego przez muzułmanów) od Kenii.
W Somalii rząd popierany przez Zachód zakazał świąt chrześcijańskich, chociaż i tak Róg Afryki jest najniebezpieczniejszym obok Korei Północnej, Arabii Saudyjskiej, Afganistanu, Malediwów czy Iranu regionem dla wyznawców Chrystusa.
W Indonezji w prowincji Aceh zamknięto kościoły, w Nigerii święta Bożego Narodzenia spędzane są pod ochroną wojska, w Egipcie i Pakistanie rodziny szły na Msze św. w strachu, czy w drodze do lub z kościoła fanatycy nie otworzą ognia do tłumu wiernych. W Chinach, Wietnamie, Iranie czy Erytrei święta są dla tych reżimów okazją do bezpardonowego ataku na chrześcijan w mediach państwowych, a także do bezprawnego wdzierania się do domów prywatnych i dokonywania masowych aresztowań.
Nie można też nie wspomnieć o tragedii milionów ludzi, którzy w czasie otwartych konfliktów wojennych wiedzą, co to znaczy cierpieć dla sprawiedliwości, gdy pod płaszczykiem operacji militarnych dokonuje się zawłaszczania ich mienia, wypędzeń, egzekucji i gwałtów. Syria, Birma, Irak, Republika Środkowoafrykańska, Filipiny (Mindanao) czy Demokratyczna Republika Konga wciąż należą do czołówki szatańskiej uczty zła. W mediach zachodnich dla prześladowanych chrześcijan nadal nie ma miejsca w gospodzie.
Dr Tomasz M. Korczyński