Obrona życia to obowiązek
Sobota, 28 grudnia 2013 (10:09)Z ks. Marcinem Jaraczem, dyrektorem Duszpasterstwa Rodzin Diecezji Rzeszowskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Czemu służy organizowany dzisiaj w Rzeszowie Marsz za Życiem?
- To jubileuszowy 10. Marsz za Życiem organizowany w diecezji rzeszowskiej. Po pierwsze, inicjatywa ta konsoliduje wszystkie środowiska, które działają na rzecz obrony życia ludzkiego. Chcemy też pokazać, zamanifestować swoją troskę o każde życie. Po drugie, ta inicjatywa angażuje wiele środowisk i wielu ludzi dobrej woli, którym sprawa obrony życia leży na sercu. Po trzecie, wszystkim nam przypomina, że jako chrześcijanie jesteśmy powołani, zaproszeni przez Chrystusa do tego, aby troszczyć się i upominać o każde życie, w szczególności o to, które nie może samo się obronić, które narażone jest na wiele niebezpieczeństw zewnętrznych, zwłaszcza to największe, jakim jest aborcja.
Stąd gromadzimy się na Starym Cmentarzu w Rzeszowie przy symbolicznym pomniku Dzieci Nienarodzonych i chcemy wynagradzać Panu Bogu za wyrządzone zło. Na terenie diecezji rzeszowskiej mamy dwa takie szczególne miejsca: wspomniany pomnik oraz Kalwarię Dzieci Nienarodzonych przy sanktuarium Matki Bożej Zawierzenia w Tarnowcu k. Jasła, gdzie rokrocznie w pierwszą sobotę lipca odbywa się Ogólnopolska Pielgrzymka pokutno-wynagradzająca za grzechy przeciwko życiu.
Dlaczego o tak ważnej sprawie, jaką jest obrona życia ludzkiego, trzeba ciągle przypominać?
- W dzisiejszych czasach, kiedy wkrada się ideologia postmodernizmu, kiedy bardziej stawia się na racjonalizm, niestety zapomina się o wartościach duchowych. W tym nurcie często dziecko nienarodzone spychane jest na margines, do roli przedmiotu, czegoś bezosobowego, bezwartościowego.
Tymczasem ważne jest wyrabianie w świadomości społecznej, że życie nienarodzone jest wielką wartością, którą należy chronić. Jednocześnie Marsz za Życiem przypomina nam, że za każde poczęte życie odpowiadają mama i tata. Zatem trzeba sobie uświadomić, że każdy podejmowany akt seksualny może sprawić, że staną się rodzicami. Mamy tu zatem do czynienia z odpowiedzialnością obojga małżonków.
Poprzez nasz marsz chcemy przypomnieć o odpowiedzialnym rodzicielstwie, o odpowiedzialnym macierzyństwie i ojcostwie. Zgodnie z tradycją w święto Młodzianków, wspominając ich męczeństwo, chcemy też niejako opłakiwać nienarodzone dzieci, które - choć nieświadomie - też stały się męczennikami. Dotykamy tym samym tajemnicy wielkiej Bożej Miłości, która nakazuje nam wierzyć, że te nienarodzone dzieci są w Chwale Nieba z Bogiem. Pragniemy też przypominać, że życie jest cennym darem Boga, którym nie możemy rozporządzać według własnej woli.
Dlaczego świadomość społeczeństwa w kwestii konieczności ochrony życia ludzkiego jest wciąż tak mała?
- Sytuacja nie jest już tak tragiczna jak przed laty, ale nie jest też rewelacyjnie. Widzimy, jak w polskim parlamencie czy w społeczeństwie pojawiają się różnego rodzaju inicjatywy zabiegające o to, żeby zaniechać aborcji eugenicznej czy aborcji w ogóle. Myślę, że wciąż musimy zabiegać o wypracowanie świadomości, i to niezależnie od tego, czy ktoś jest katolikiem, osobą wierzącą czy nie, że życie ludzkie jest wartością, jest najcenniejszym darem Boga i należy je chronić. Pamiętamy czas wzmożonych ataków na „okna życia″, także w Rzeszowie.
Towarzyszyły im argumenty, że pozostawione tam dziecko nie będzie mogło poznać swoich biologicznych rodziców, a więc okna te trzeba zamknąć. Tymczasem dzięki temu możemy uratować życie w pewnym stopniu niechciane przez rodziców. Uratowane w ten sposób dziecko trafia w dobre ręce i otrzymuje szansę na dobre, godne życie. Widzimy, jak paradoksalnie z jednej strony próbuje się zamknąć „okna życia″, a z drugiej propaguje się zapłodnienie in vitro, hetero- czy homologiczne, gdzie dziecko też nie ma możliwości poznania ojca. To pokazuje absurd całej tej sytuacji. Takie marsze powinny nam przypominać, niejako obudzić z letargu myślowego, kulturowego i uświadomić, że chociażby jedna dokonana aborcja jest o jedną za dużo.
Dzisiejszy marsz odbywa się w Rzeszowie już po raz dziesiąty. Czy możemy mówić o jakichś efektach?
- Myślę, że można. Świadomość społeczna zmienia się na korzyść życia. Coraz więcej lekarzy i przedstawicieli środowiska medycznego, ale także zwykłych ludzi w sposób bardzo pozytywny patrzy na problem obrony życia i zaczyna go rozumieć. Wrażliwość dotycząca obrony życia rośnie również wśród młodzieży zarówno szkół średnich, jak i wśród studentów. Młodzież dba o to, aby życie było cenione i chronione. To dobrze wróży na przyszłość.
Dziękuję za rozmowę.
Mariusz Kamieniecki