• Sobota, 11 kwietnia 2026

    imieniny: Filipa, Leona

Wrak zamknie śledztwo

Piątek, 27 grudnia 2013 (02:00)

Polskie śledztwo smoleńskie nie zakończy się bez sprowadzenia wraku tupolewa z Rosji.

Prawnicy podkreślają, że co prawda nie ma konkretnego przepisu, który by uniemożliwiał zakończenie śledztwa bez istotnego dowodu, jakim w przypadku śledztwa smoleńskiego jest wrak samolotu, to jednak nie wyobrażają sobie zakończenia bez tego polskiego śledztwa.

– Patrząc na cały kodeks postępowania karnego i rolę prokuratury w tym zakresie, nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby zamknięto to postępowanie bez wraku – podkreśla mec. Bartosz Kownacki.

– Dostęp do wraku, dostęp do oryginałów rejestratorów to jest rzecz niezbędna przed zamknięciem polskiego śledztwa – mówi mec. Piotr Pszczółkowski. – Według moich informacji, prokuratora to rozumie – dodaje.

Z ostatnich wypowiedzi prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta wynika, że prokuratorzy chcieliby mieć wrak „do dyspozycji” z uwagi na to, że jest to „ważny dowód rzeczowy”. – W każdym razie będziemy dążyć do tego, aby wrak został zwrócony Polsce przed zakończeniem śledztwa – mówił Seremet podczas rozmów w Rosji.

Jednak wcześniej prokurator generalny prezentował bardziej elastyczne stanowisko. W jednym z wywiadów w kwietniu 2012 r. stwierdził, że można zakończyć śledztwo, zanim Rosjanie oddadzą wrak i czarne skrzynki. „Oczywiście usłyszę chór krytyków. Ale czy trafniejsze byłoby przeciąganie śledztwa i patrzenie na Rosję, gdy już będziemy mieli rezultaty badań obu tych dowodów rzeczowych?” – zastanawiał się w „Gazecie Wyborczej.”

– Prokurator generalny zapomina, że zmienił rolę z sędziego na prokuratora, a to prokuratura gromadzi dowody dla sądów – ocenia Pszczółkowski.

– Zasada jest taka, że to sąd ma się zetknąć ze wszystkimi dowodami rzeczowymi, a nie przeczytać opinię na ten temat, jaką wyda prokuratura. Sąd ma prawo o coś zapytać, ma prawo powołać innych biegłych i musi mieć ten dowód rzeczowy w swojej dyspozycji, aby móc realizować swoje czynności – wskazuje.

– W prawie karnym najważniejsza jest zasada prawdy materialnej, należy za pomocą wszystkich możliwych dowodów ustalić, jak było naprawdę – podkreśla mec. Pszczółkowski. – Tu mamy sytuację, kiedy dowody rzeczowe są, ale w posiadaniu obcego państwa, biorąc pod uwagę, że dla nas to śledztwo jest ważniejsze niż dla Rosji, to wypadałoby zgromadzić na potrzeby tego śledztwa jak najszerszy wachlarz materiałów dowodowych – uważa pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego.

– W ramach międzynarodowej pomocy prawnej dostęp do dowodów jest ściśle reglamentowany i znajduje się pod kontrolą funkcjonariuszy rosyjskich zgodnie ze składanymi przez stronę polską wnioskami. Jeżeli śledczy chcą w szerszym zakresie dokonać badań, to trzeba ponownie to zgłosić, Rosjanie muszą ponownie wyrazić zgodę – podkreśla Pszczółkowski.

– My tam jesteśmy ubezwłasnowolnieni, takie są realia pomocy międzynarodowej, ale co jest zrozumiałe, bo my też nie chcielibyśmy, żeby rosyjscy prokuratorzy chodzili sobie swobodnie po naszym kraju – zwraca uwagę.

Co zrobi sąd?

Adwokat podkreśla, że wrak jest potrzebny do badań uzupełniających dla biegłych, a taka kwestia zawsze może pojawić się w toku postępowania sądowego.

– Nieskrępowany dostęp do wraku jest warunkiem tego, żeby ta opinia była bliższa doskonałości niż ograniczony dostęp w Rosji, sami biegli od czasu do czasu zabiegają o to, żeby ten dostęp był, ja nie widziałem tego wraku, nie mam możliwości bezpośredniego dostępu, a być może będzie mi taki dostęp potrzebny – podkreśla.

Pełnomocnicy rodzin podkreślają, że zakończenie śledztwa bez wraku w Polsce byłoby powodem zaskar- żenia tej decyzji w sądzie, który raczej przyznałby im rację. – To by była podstawowa kwestia do zażalenia, to jest jeden z kluczowych dowodów – mówi mec. Kownacki.

– Jak sąd potraktuje nieobecność tych dowodów w toku postępowania sądowego w Polsce, biorąc pod uwagę, że one są w Rosji i mają wrócić? Istnieje prawdopodobieństwo, że sąd byłby zdania, iż należy poczekać do czasu sprowadzenia tych dowodów – ocenia Pszczółkowski.

– Naszego śledztwa nie można skończyć, ponieważ my nie mamy żadnej ekspertyzy, my wszystko badamy, prokuratura nie pozyskała żadnej ekspertyzy, z którą by się pogodziła, czeka teraz na CLKP, czeka na broń, na Instytut Sehna, na odsłuchy itd. – ocenia Pszczółkowski. – Może w międzyczasie pojawi się i wrak? – spekuluje adwokat.

Według szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa wrak samolotu Tu-154M zostanie zwrócony Polsce, gdy zakończy się rosyjskie śledztwo, które zostało wydłużone do kwietnia przyszłego roku.

– Wiąże się to nie z próbą przeciągnięcia sprawy czy ukrycia jakichś faktów, wręcz przeciwnie. Śledztwo ma być niezwykle staranne po to, by nie pozostawiać jakichkolwiek niejasności – zaznaczył Ławrow.

– Ale oczekując momentu zakończenia śledztwa i zwrotu wraku, już kontaktowały się kompetentne organy Polski i Rosji, omawiane były logistyczne, techniczne kwestie związane z transportem wraku do Polski – dodał.

W ocenie Pszczółkowskiego, śledztwo rosyjskie wcale tak szybko się nie zakończy. – Kiedyś miało się ono ku końcowi, a teraz moim zdaniem rozkwita. Patrząc na realizację rosyjskich wniosków o pomoc prawną przez polską prokuraturę, myślę, że ulega to śledztwo dalszemu pogłębianiu, a przez to spowolnieniu, jeśli chodzi o czas jego zakończenia – uważa adwokat.

– Oni te ustalenia faktyczne, dowodowe pogłębiają, a nie kończą, i dlatego daleki byłbym od twierdzenia, że to śledztwo się kończy – dodaje.

Według informacji Naczelnej Prokuratury Wojskowej, Rosjanie skierowali do strony polskiej około 20 wniosków o pomoc prawną.

– Rosjanie kontrolują po części polskie postępowanie, ponieważ mogą składać wnioski, jak coś się wydarzy, to mogą w ten sposób zareagować – wskazuje mec. Bartosz Kownacki.

Po wizycie Ławrowa premier Donald Tusk podkreślił, że nie może być tego rodzaju nacisków.

– Wydaje się, że strona rosyjska uważa, iż przetrzymywanie wraku może być jakby sposobem wpływania na tok śledztwa w Polsce czy w Rosji. Ja mogę tylko powiedzieć, że jeśli ktokolwiek w Rosji się łudzi, że wyniki polskiego śledztwa będą w jakikolwiek sposób zależne od rosyjskiego punktu widzenia i interesu czy jakichś nacisków, na przykład przetrzymywania wraku, to się myli – oświadczył szef polskiego rządu.

Zenon Baranowski