• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Duży apetyt przed TCS

Czwartek, 26 grudnia 2013 (18:55)

Tuż przed rozpoczęciem jednego z najważniejszych wydarzeń każdego sezonu skoków narciarskich, czyli Turnieju Czterech Skoczni, polscy kibice tej dyscypliny mają powody, aby sądzić, że nasz kraj odegra tam jedną z czołowych ról.

Po raz pierwszy od wielu sezonów te nadzieje są całkowicie uzasadnione, a dobrych występów możemy się spodziewać nie tylko po jednym czy dwóch naszych reprezentantach, ale niemal po całej naszej kadrze.

Truizmem będzie oczywiście stwierdzenie, że najwięcej oczekujemy od Kamila Stocha. To już bowiem nie tylko lider naszej reprezentacji, ale lider całego pucharu świata.

Występując w żółtej koszulce z całą pewnością będzie chciał udowodnić, że to nie przypadek, iż trafiła ona w jego ręce. A to, że mamy powody by stawiać Kamila na najwyższym stopniu podium tego turniej, wypływa nie tylko z jego ostatnich genialnych wręcz występów, lecz także z jego deklaracji.

Po zwycięstwie w drugim konkursie w Engelbergu Stoch wciąż nie był w pełni zadowolony ze swoich skoków. Twierdził, że jeszcze z czasem będą one lepsze. Pewnie tak jak większość zawodników i nasz najlepszy skoczek szczyt formy szlifuje na igrzyska w Soczi, jednakże jeśli ma być ona wysoka na zawodach w Rosji, to na Turnieju Czterech Skoczni również musi być już zbliżona do najwyższego możliwego pułapu. Zawodnik z Zakopanego ma wszystko aby zwyciężyć w klasyfikacji generalnej tych zawodów. Nasz typ: Miejsca 1-3.

Kolejnym zawodnikiem, na którego zwracać będą uwagę kibice skoków jest Piotr Żyła. I to nie tylko ze względu na jego oryginalne poczucie humoru czy charakterystyczny śmiech, ale przede wszystkim z nadzieją na to, że zawodnik Wisły Ustronianki wreszcie zaprezentuje pełnię potencjału jaki ma. Żyła już pokazał, że stać go na wszystko nawet na zwycięstwa, lecz niestety w tym sezonie nie stał jeszcze nawet na podium. Jest więc wygłodniały dużego sukcesu i będzie chciał udowodnić, że także i jego stać na zbieranie najwyższych laurów. Skoro udało się to Biegunowi i Ziobrze to czemu nie ma się udać jemu? Nasz typ: Pierwsza dziesiątka.

A skoro o sensacyjnym tryumfatorze z Engelbergu mowa, czyli o Janie Ziobro, to należy jasno powiedzieć, że swoimi występami zapukał on głośno już nie tylko do pierwszej drużyny Łukasza Kruczka, ale nawet do stania się jednym z jej filarów. Czy Ziobro będzie umiał udowodnić, że konkursy w Szwajcarii nie były jednorazowym przypadkiem? I że stać go na powtarzanie takich wyników na imprezach najwyższej rangi? Zobaczymy. Nasz typ: Miejsca 10 – 15.

Niemiecko-austriacki turniej charakteryzuje się nie tylko oryginalnym systemem eliminacji zawodników poprzez pojedynki w parach, tzw. K.O., ale przede wszystkim słynie z tego, że aby go wygrać należy oddać osiem równych, dalekich skoków. Dotychczas najrówniejszym zawodnikiem naszej kadry zaraz po Kamilu Stochu był Maciej Kot. Zawody w Engelbergu poszły wyraźnie nie po jego myśli, ale to nie oznacza, że utracił on swoje umiejętności. Miejmy nadzieję, że przerwa świąteczna pomoże zregenerować się Maćkowi i pokazać z jak najlepszej strony na TCS. Nasz typ: Miejsca 10-15

Są jeszcze „młode wilki” naszej kadry czyli Krzysztof Biegun i Klemens Murańka, których stać dosłownie na wszystko. Biegun podczas uniwersjady udowodnił, że jest jednym z najlepszych skoczków młodego pokolenia, zaś Murańka siódmym miejscem na skoczni Titlis, także pokazał, że nie musi mieć kompleksów wobec bardziej doświadczonych zawodników. Obu młodych skoczków nie należy jednak obstawiać w roli faworytów całej długiej imprezy, zwłaszcza, że trener Kruczek zamierza żonglować nieco składem. Mimo to całkowicie uzasadnione wydaje się być oczekiwanie, że od czasu do czasu któryś zaprezentuje jakąś sportową bombę, podczas której widzowie i komentatorzy będą przecierać oczy ze zdumienia. Nasz typ: wszystko się może zdarzyć.

Warto także wspomnieć o tych, którzy będą chcieli pokrzyżować plany Polaków. Do grona faworytów będą oczywiście należeć gospodarze, a więc Niemcy i Austriacy. Szczególnie groźni powinni być więc Severin Freund, Andres Wellinger czy wracający Richard Freitag. Silne strony kadry austriackiej to obecnie jedynie Gregor Schlirenzauer. Jeśli jednak zdoła wyleczyć kontuzje, wspomóc swojego rodaka powinien także Thomas Morgenstern.

Jak dawno nie byli, bardzo mocni są Japończycy – Taku Tekeuchi, Daiki Ito czy weteran Noriaki Kasai od początku sezonu trzymają się w czołówce. Nie inaczej będzie na TCS. Trzeba wspomnieć jeszcze o nieobliczalnym Simonie Ammanie, który jednak chyba swoje tajemne pokłady talentu ostatecznie oszczędza na Igrzyska w Rosji. Drużynę norweską ciągnął będzie jedyny dobrze skaczący jej zawodnik Anders Bardal. Oczywiście nie zapominajmy, że mogą się zdarzyć także niespodzianki i formą eksploduje ktoś spoza grona „pewniaków”. Być może będzie to Janne Ahonen, który wygrywał ten turniej aż pięciokrotnie. Byłoby ciekawie, gdyby to fiński mistrz przypomniał sobie najlepsze czasy i pogodził obecnych faworytów.

Łukasz Sianożęcki