• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Misjonarze drogą dla Boliwijczyków

Czwartek, 26 grudnia 2013 (09:17)

Z ks. Jarosławem Dziedzicem, kapłanem diecezji siedleckiej, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Dzięki naszej rozmowie dowiedzieliśmy się od Księdza o sytuacji w Boliwii i samym miasteczku Bulo Bulo... Egzotyczne miejsce, całkiem inna kultura i tradycje, wpływy innych religii. Wszystko to wiąże się zapewne z różnymi zagrożeniami, na jakie narażeni są misjonarze...

Jednym z najpoważniejszych zagrożeń są sekty. W Ameryce Południowej jest ich niezwykle wiele. Powstają bardzo szybko i są łatwo zakładane. W samym Bulo Bulo istnieje około 30 różnych kościołów, głównie odprotestanckich. Każdy, kto chce, może głosić naukę i założyć swój Kościół. Sekty te na początku silnie były wspierane finansowo przez Stany Zjednoczone. Władze USA chciały w ten sposób zdobyć dla swojego rynku ropę naftową i gaz dostępny w Boliwii. Musiały doprowadzić do osłabienia tego państwa, jego władzy oraz Kościoła katolickiego, który budował świadomość narodową. Kościół pracował dla tych ludzi i pokazywał, że muszą pracować dla samych siebie. Stanom Zjednoczonym zależało na słabszych narodach i dlatego finansowali zakładanie sekt. Władze Boliwii także wspierają finansowo wszystkie Kościoły, prócz Kościoła katolickiego.

Inne zagrożenia dostrzegamy w górach, gdzie bardzo silnie obecne są tzw. kulty dawne. Miejscowości ulokowane w górach są pod silnym wpływem szamanów, a oni kapłanów traktują jak wrogów. To powoduje wzrost niebezpieczeństwa.

Innym zagrożeniem są dilerzy narkotykowi. Kapłani muszą w bardzo delikatny sposób uświadamiać społeczność o zagrożeniach wynikających z brania narkotyków, ich sprzedaży. Jeśli handlarze poczują zagrożenie ze strony misjonarzy, to są zdolni do wszystkiego. Wśród innych zagrożeń dla nas, misjonarzy, są także te typowo ludzkie związane ze zmianą klimatu i sposobu żywienia.

Misja w Bulo Bulo w sposób szczególny podjęła się opieki nad dziewczynkami. Dlaczego tak istotna jest opieka nad nimi?

- Polscy misjonarze w Bulo Bulo wybudowali internat dla dziewczynek. Niestety w Boliwii dzieje się tak, że dziewczynki nie mają łatwego dostępu do nauki. W wielu przypadkach póki są młode i silne, ich życie ogranicza się jedynie do pracy w domach i polu. Ponadto w bardzo młodym wieku zakładają rodziny. Nie zdobywając wykształcenia, nie widzą też potrzeby troski o edukację swoich dzieci, więc można powiedzieć, że sytuacja się powtarza.

Rodzice nie dbają o naukę dzieci, a w szczególności dziewczynek. One mają pracować i potrafić zadbać o dom. Innym problemem, który dotyka co najmniej 30 proc. małoletnich dziewczynek, jest to, że są one ofiarami gwałtów rodzinnych. Są okaleczane fizycznie i psychicznie przez ojców, braci, dziadków czy kuzynów. Naszą wychowanką była 12-letnia dziewczynka, na której dokonano aż dwukrotnie aborcji, a teraz jest w ciąży ze swoim ojcem. To bardzo trudne i dramatyczne sytuacje, bo dziewczynek z tego typu domów jest wiele. My, misjonarze, musimy umieć z tymi dziewczynkami rozmawiać, współpracować. Naszym zadaniem jest także ich „wyciąganie” z tej rodzinnej tragedii.

Bulo Bulo oddalone jest od Polski o tysiące kilometrów. Istnieje możliwość, abyśmy również my mogli wspomóc tamtejszą ludność?

- Najważniejsza jest modlitwa. Apeluję o nią do wszystkich. Pamiętajmy w modlitwie o misjonarzach, wolontariuszkach i wolontariuszach, którzy bezinteresownie niosą Chrystusa i pomoc. Siła modlitwy jest nieopisana. To nasza rozmowa z Panem Bogiem. W Jego dłonie wkładamy to wszystko i tych wszystkich, których nosimy w sercu.

Musimy sobie uświadomić, że poprzez osobistą modlitwę bardzo wiele możemy uczynić. Inną formą pomocy jest tzw. adopcja na odległość dzieci objętych opieką w internacie. Miesięczne utrzymanie obejmujące wyżywienia, ubranie to 50 dolarów. 1/4 tej kwoty wpłacają niektórzy rodzice. Zachęcam także do odwiedzenia strony internetowej misji w Bulo Bulo http://www.bulobulo.ovh.org, gdzie znajdą Państwo szczegółowe informacje o tym, jaka jest ta misja i w jaki sposób można ją wesprzeć materialnie.

Dziękuję za rozmowę.

 


 

Była to druga część wywiadu. Pierwsza część dostępna tutaj.

Izabela Kozłowska