Cud roku 2013
Środa, 25 grudnia 2013 (17:58)W mijającym roku miało miejsce wiele ważnych wydarzeń, od konklawe począwszy, na wybuchu niezadowolenia na Ukrainie nie kończąc, bo jeszcze pozostaje kilka dni 2013 roku.
W tym miejscu zauważę tylko to, co moim zdaniem było w 2013 roku najważniejszym wydarzeniem, do którego właściwie… nie doszło, a które było konsekwencją cudu, całkowicie zignorowanego przez media mainstreamowe, rozpoznanego i uznanego za efekt zabiegów politycznych oraz szczęścia. Niektóre media, jak niemiecki dziennik „Die Welt”, uznały go nawet za efekt ćwierkania ministra Sikorskiego. Jak się już Czytelnicy domyślają, piszę o cudzie uniknięcia eskalacji wojennej pożogi na Bliskim Wschodzie, a konkretnie o braku interwencji Zachodu w Syrii.
Barack Obama, jak pamiętamy, uwarunkował interwencję militarną w Syrii od „przekroczenia przez strony konfliktu czerwonej linii”, czyli od zastosowania w działaniach operacyjnych broni chemicznej. Do dziś nie wiadomo, kto tak naprawdę stoi za ludobójstwem, czy był to reżim Asada, jak przyjęli dyplomaci USA, czy terroryści, jak twierdzi dyplomacja syryjska, Rosja czy znany dziennikarz amerykański Seymour Hersh.
W każdym razie USA, Francja, Wielka Brytania, Turcja, Katar i Arabia Saudyjska, zaczęły się szykować do wojny, gdy na przedmieściach Damaszku zagazowano sarinem setki cywilów, w tym dzieci.
Wydawało się, że Syria nie uniknie interwencji USA. Rozmawiałem o tym z patriarchą katolickim Syrii, Grzegorzem III Laham.
Gdy interwencja militarna w Syrii wydawała się już nieunikniona, u wybrzeży syryjskich stacjonowały okręty wojenne, Ojciec Święty Franciszek 7 września zaapelował do całego świata o post i o modlitwę w intencji pokoju w Syrii. Odpowiedź była potężna. Oprócz katolików, modlili się także bracia z innych denominacji chrześcijańskich, a także hinduiści, buddyści i muzułmanie.
W jednej chwili, w jednym momencie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki władcy tego świata dogadali się.
Grzegorz III Laham powiedział mi: „Modlitwy o pokój zostały wysłuchane. Nie tylko nie zaatakowano Syrii, ale prezydent zgodził się też na zniszczenie broni chemicznej, politycy z USA, Rosji, Iranu zaczęli ze sobą rozmawiać, pojawiła się nagle inicjatywa Genewa II, wpuszczono obserwatorów. Skojarzmy kilka faktów. Apel o modlitwę, post, ponadto przelaną krew męczenników, za wiarę zamordowano tego dnia w Maalula trzech katolików, to wszystko stało się dla Boga wystarczającym powodem do interwencji i uratowania świata przed zgubnymi, strasznymi konsekwencjami szykowanej operacji”.
Do operacji militarnej nie doszło i niemal cały świat odetchnął. Prawie cały. Na scenie niezadowolonych pozostało kilku aktorów. Arabia Saudyjska, Turcja, Al-Kaida, Bractwo Muzułmańskie. Są to dziś najwięksi przegrani po stronie sunnickiej. Stopień okrucieństwa, jakiego dopuszczają się terroryści sunniccy, jest niewyobrażalny. Odcinanie głów żyjącym ludziom to tylko przedsionek krwawej łaźni. Brutalizacja i tortury na żołnierzach reżimu i cywilach są nagrywane i wrzucane do internetu.
Niszcząc rząd Asada, Zachód wspiera świadomie obalenie świeckiego państwa na Bliskim Wschodzie i otwiera bramę przed hordami islamskich fanatyków, za którymi podąża śmierć, zniszczenie, przemoc i dewiacja. Jeśli doszłoby do obalenia reżimu Asada, to podzielone na dwa tysiące ugrupowań WAS pogrąży kraj w jeszcze głębszym konflikcie. Nasilą się niekontrolowane mordy, gwałty, porwania i bestialskie tortury, a oddziały rebeliantów będą walczyć zaciekle ze sobą, aż w pewnym momencie rozparcelują Syrię na małe enklawy, którymi będą zarządzać lokalni war lordowie. Czy wtedy Zachód przyzna się do błędu? Możliwe, ale będzie za późno.
Po Turcji, Iraku kolejna wspaniała mozaika pierwotnego chrześcijaństwa zniknie na zawsze. I może taki jest ukryty cel? W końcu głównymi orędownikami upadku reżimu w Syrii, oprócz wspomnianego antychrześcijańskiego bloku sunnickiego, są liberalni socjaliści – prezydent Francji François Hollande i prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Hussein Obama.
A zatem, niezależnie od cudu wiary, który uratował setki tysięcy istnień ludzkich, fali modlitwy, która nie dopuściła do eskalacji konfliktu, nie możemy zapominać, że brutalna wojna w Syrii trwa, jej celem są ofiary cywilne, a także w głównej mierze mniejszości religijne, jak chrześcijanie i szyici. Rozczarowani i wściekli islamiści sunniccy, przy współpracy ze wspomnianymi libertyńskimi socjalistami, nie są na pewno dobrym prognostykiem dla dalszych losów tej krwawej wojny. Trzeba naszej modlitwy i realnego wsparcia dla cierpiących chrześcijan w Syrii i poza jej granicami, w Libanie.
Dr Tomasz M. Korczyński