Szaleństwo życzeń
Wtorek, 24 grudnia 2013 (12:04)Składając życzenia świąteczne niektórzy mogą się zagubić. Wygadują głupstwa, nonsensy, ośmieszają się dodatkowo, wierząc, że są tacy zabawni, że boki zrywać. W życzeniach świątecznych zagubił się i sam prezydent, zagubił się i premier, zagubił się nawet wymuskany konferansjer.
Prezydent Komorowski eksponując swój sygnet, rozsiadł się przy stole jak basza, i rubasznie życzy Facebookowiczom samych lajków. Gdzie można znaleźć ten film? Na stronie „Newsweeka”, a gdzieżby indziej.
Świąteczna wypowiedź sprawia, że tym samym kolejny raz Urząd Prezydenta RP został pod tą egidą ośmieszony. Chociaż mogłoby być jeszcze gorzej. Na przykład: „Woda ma to do siebie, że się zbiera i stanowi zagrożenie, a potem spływa do głównej rzeki i do Bałtyku, więc nie słyszałem od dłuższego czasu o zjawiskach powodziowych, które by trwały dłużej niż tydzień, czy dwa”, żeby wspomnieć słynną wypowiedź z maja 2010 roku pana Komorowskiego.
Życzenia dla swoich złożył też premier. Lojalność Tuska jest urocza i godna podkreślenia. Przekazując życzenia świąteczne „Polakom”, nie omieszkał zaznaczyć, jakich to Polaków ma na myśli. Premier stanął na wysokości zadania i tak jak jest on przez każdy kolejny rok reklamowany przez swoją telewizję, tym razem to on się odwdzięczył i ją osobiście zareklamował.
W prawym rogu wyemitowanego przez kancelarię filmiku z życzeniami, wlepiono logo TVN24.pl. Premier radośnie gaworzy o bombkach, choince, kłótniach, małym Jezusie i o tym, że on, premier będzie sercem z tymi, którzy w te święta z jakichś powodów przy sobie nikogo bliskiego nie będą mieli, „będziemy o was wszystkich pamiętać”. Jacy my? Jakim sercem? A wszystkie te absurdy na tle logo prywatnej telewizji… Tuska.
Najlepiej się jednak udał Marcin Prokop, gwiazda konferansjerki w programie „Mam talent”. Składając życzenia dzieciom w ramach promocji animowanego filmu pt. „Renifer Niko ratuje brata”, w którym użycza swojego wyjątkowego głosu, machając nonszalancko rączką, życzył im m.in. zdrowia, ono w końcu najważniejsze, bo pieniądze przyjdą, na przykład gdy „babcia wam umrze i zostawi spadek”. Oto wytyczne dla najmłodszego pokolenia. Kiedy ja byłem w wieku adekwatnym do oglądania filmów animowanych, pamiętam, że szczególnie mocno modliłem się do Boga, aby moja babunia jak najdłużej żyła, i kiedy odeszła była to dla mnie wyjątkowo wielka strata. Dlatego tak mnie uderzył ten żenujący ton rozbawionego wesołka, głoszącego nieprzemyślane głupoty.
Różne osoby, ale ten sam świat. Rozpasany, samozadowolony, egoistyczny, zanurzony w pieniądzach i zabawie, w gruncie rzeczy oderwany od normalności, zwykłości, codzienności. Co święta ten złowrogi świat przypomina sobie o normalnych ludziach. Nie tylko dlatego, że wypada, ale żeby ugrać swoje.
W ten sposób ludzie władzy, salonowy i przecież antychrześcijański establishment szydzi z Polaków w czasie świąt chrześcijańskich.
Takie życzenia obrażają dobry smak, gust, i inteligencję, bo nie mogę sobie wyobrazić, aby ktoś w szczerość intencji tych życzeń w ogóle uwierzył.
Dr Tomasz M. Korczyński