Wichury i ulewy atakują Wielką Brytanię i Francję
Wtorek, 24 grudnia 2013 (07:11)Wichury dochodzące do 140 km/godz i towarzyszące im ulewne opady deszczu, które zaatakowały Francję i Wielką Brytanię.
Dwie osoby, mężczyzna i kobieta, poniosły śmierć w Wielkiej Brytanii. Mężczyzna najprawdopodobniej utonął porwany przez nurt wezbranej rzeki na północy Anglii. Kobieta utonęła w rzece w Walii.
W poniedziałek wieczorem przerwano poszukiwania rosyjskiego marynarza, który zaginął w rejonie portu w Breście, na północnym zachodzie Francji.
Jak poinformowała firma energetyczna ERDF, ok. 90 tys. gospodarstw domowych na północy Francji pozbawionych jest prądu. Drzewo, które spadło na tory zablokowało ruch pociągów między Caen i Cherbourgiem.
W Wielkiej Brytanii na londyńskim lotnisku Heathrow odwołano ok. 30 lotów na trasach lokalnych i europejskich. Na lokalnym lotnisku w Southampton, na południu Anglii, odwołano wszystkie starty i lądowania. Wystąpiły też zakłócenia w komunikacji kolejowej. Między Wielką Brytanią i Francją odwołano liczne połączenia promowe.
Brytyjska służba meteorologiczna MET ogłosiła „pomarańczowy alert″ dla południowej Anglii i Walii. ”Zakłócenia w transporcie mogą być bardzo poważne″ – powiedziała Emma Compton z MET.
MM, PAP