Po katolicku myśleć, mówić, działać
Wtorek, 24 grudnia 2013 (02:00)Z ks. Michałem Dłutowskim, współorganizatorem pierwszopiątkowych czuwań w intencji Ojczyzny na warszawskich Siekierkach, rozmawia Sławomir Jagodziński
Jest Ksiądz współorganizatorem wielu inicjatyw modlitewnych w intencji naszej Ojczyzny. Co najbardziej jest dziś niepokojące w polskim życiu społecznym i państwowym?
– Jest wiele niebezpiecznych wydarzeń i zjawisk. Szczególnie przerażający jest brak czujności sumienia, by bronić się przed powszechną promocją i akceptacją grzechu. Taka postawa powoduje postępujący rozkład moralny społeczeństwa widoczny w skłóconych i rozbitych rodzinach oraz licznych uzależnieniach młodzieży. Wielu naszych rodaków nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzisiaj dzieje. Obecnie trwa zaplanowana zażarta walka, by zniszczyć Kościół rzymskokatolicki, rodzinę, Polskę. Widzimy to np. w nieuzasadnionym ataku na księży, których chce się zniszczyć przez odebranie im dobrego imienia w społeczeństwie. To może spowodować oderwanie ludzi od Kościoła, a w dalszej kolejności od Boga. Takim społeczeństwem będzie o wiele łatwiej manipulować, uwikłać w trwałe zniewolenia, doprowadzić do ruiny nie tylko moralnej, ale i materialnej. Wielu niestety temu ulega i daje się nabrać na przemyślane prowokacje podobne do tych z czasów komuny.
Dlatego przede wszystkim potrzebna jest modlitwa przebłagalna za grzechy, jakie dokonują się w naszej Ojczyźnie. To jest bardzo ważne i temu służą nasze czuwania pierwszopiątkowe w sanktuarium maryjnym na warszawskich Siekierkach (najbliższe 3 stycznia, godz. 21.00). Są one kontynuacją modlitw przebłagalnych, które trwają już od trzech lat, od czasu katastrofy smoleńskiej. Najpierw były to comiesięczne czuwania w parafii św. Józefa na Woli, potem była nowenna w różnych sanktuariach maryjnych w Polsce. A teraz, w związku z 70. rocznicą objawień Matki Bożej na Siekierkach, jesteśmy tutaj. W tym miejscu w czasie upokorzenia Polaków przez niemieckiego okupanta w 1943 r. Maryja wezwała nas do szczerego nawrócenia, modlitwy i pokuty. Jakże to orędzie Matki Bożej przekazane w stolicy Polski jest aktualne w naszych czasach. Te czuwania wpisują się też w nasze duchowe przygotowania do kanonizacji bł. Jana Pawła II.
Czy my nie liczymy za bardzo na innych, na polityków, władzę? A przecież bez aktywnego zaangażowania każdego z nas, katolików, w życie państwa nie stanie się ono bliższe ideałom Ewangelii…
– Ojciec Święty Franciszek w swojej pierwszej adhortacji „Evangelii Gaudium” zwraca uwagę, żeby przejąć inicjatywę, aby ludzie wiary gdzieś tam się nie chowali po kątach, nie mieli kompleksów, tylko kształtowali świat, w którym żyją. Ktoś powie: nie damy rady! Sami nie, ale z Bogiem nasze możliwości nie znają granic! Dlatego pełne zaufania zwrócenie się do miłosierdzia Boga, nasza np. obecność na czuwaniach w intencji Ojczyzny, to otwarcie się na interwencję Łaski z Wysoka. Obyśmy nie zapominali o naszej sile ducha, jaką jest modlitwa. Wtedy czasu miłosierdzia nie zmarnujemy. Przekażemy od Chrystusa naszym rodakom iskrę wiary, nadziei i miłości, tak potrzebną w mroku niewiary, beznadziei i obojętności.
Modlitwa za Ojczyznę jest tu zatem kluczem do zwycięstwa…
– Tak, bo dzięki niej Bóg z naszych serc i umysłów usuwa kłamstwo grzechu. Jezus mówił, że szatan jest ojcem kłamstwa. Dopóki diabelskie zakłamanie prawdy jest w naszym życiu społecznym, narodowym, osobistym i rodzinnym, to nie ma szansy na uzdrowienie. Wciąż będziemy zatruci i nie rozróżnimy, co jest dobre, a co złe. Tylko Jezus ma moc i taką siłę, aby nam otworzyć oczy i wyzwolić ze ślepoty duchowej. Czasem otwiera je przez bolesne wydarzenia, których doświadczamy w życiu osobistym i narodowym. Niestety, gdy się nie nawrócimy szczerze i całkowicie, mogą przyjść jeszcze gorsze chwile, bo każde zło, którego się nie powstrzyma, rodzi następne i następne… Dlatego tak ważna jest zmiana sposobu naszego myślenia i postępowania, aby była zgodna z wolą Boga.
Zaproponował Ksiądz niedawno, aby w ramach przygotowania do kanonizacji bł. Jana Pawła II w każdą niedzielę odmawiać z całą rodziną Koronkę do Miłosierdzia Bożego w intencji Ojczyzny. Skąd taka inicjatywa?
– Tutaj tkwi tajemnica zwycięstwa. Nasza rodzina, nasz dom to taka nasza mała Ojczyzna i kochana Polska. Ojciec i matka tworzą atmosferę domu, ustalają pewne reguły, zasady, wskazują dzieciom, co jest najważniejsze, przekazują hierarchię wartości. Możemy jeszcze na szczęście decydować o tej przestrzeni naszego życia rodzinnego, o losach naszej małej Ojczyzny. Najważniejsze, aby w naszej rodzinie na pierwszym miejscu był Bóg. Jak bez Niego uchronimy się przed takimi ideologiami jak gender, relatywizm światopoglądowy, materializm, konsumpcjonizm, które uderzają wprost w rodzinę? Dlatego wspólna modlitwa i odwoływanie się do wszechmocy Boga w Jego miłosierdziu to jest coś bardzo istotnego. Odmawianie Koronki do Miłosierdzia Bożego razem, przez całą rodzinę i to w takim dniu jak niedziela – dzień dla Boga i najbliższych – ma wartość nie do przecenienia. Wspólna modlitwa jednoczy rodzinę, tworzy pewną tradycję, jest czytelnym przekazem dla dzieci i młodzieży. Ona sprawia, że jesteśmy jednego ducha, mamy wspólny sposób myślenia, wartościowania. Stajemy się przez to silni i zdolni przemieniać Polskę i świat w duchu Ewangelii.
Podkreślam: bez wspólnej modlitwy w rodzinach nie da się ich ochronić przed tymi wszystkimi duchowymi zagrożeniami, które niesie współczesny świat. Dlatego kieruję do wszystkich Czytelników zaproszenie tworzenia Domowych Ognisk Miłosierdzia. Polega to na systematycznej modlitwie rodzinnej. Więcej informacji na www.swfaustyna.eu. Główna intencja Domowych Ognisk Miłosierdzia to: „Aby Polska była wierna Bogu, a On wywyższył Ją w potędze i świętości”. Nauczmy się być razem, modlić razem, wspólnie zanosić przed Oblicze Boga sprawy osobiste i sprawy naszej Ojczyzny, a wtedy zostaniemy wysłuchani. Otrzymamy potrzebne dary Ducha Świętego, by mądrze działać i nie lękać się niczego i nikogo.
Czy od budowania silnej rodziny może zacząć się budowanie silnej Polski?
– Rodzina to domowe ognisko, to Kościół domowy. Tam jest siła. To jest bardzo ważne. Jeżeli zgaśnie w naszych rodzinach wiara, nadzieja, miłość, to co będziemy mieli w zamian? Doświadczymy tego, że ktoś nas okradł z tego, co najpiękniejsze, co daje szczęście, poczucie bezpieczeństwa, jest źródłem miłości ofiarnej, uczy leczyć rany i przygarniać synów marnotrawnych. Trudno sobie wyobrazić szczęśliwą przyszłość Polski, Ojczyznę taką, jakiej pragniemy w naszych marzeniach, gdy nie będzie w niej świętych rodziców wychowujących dzieci do miłości Boga i Ojczyzny.
Kanonizacja Papieża Polaka to kolejna okazja do przebudzenia duchowego nas wszystkich. Od czego zacząć?
– Droga jest zawsze ta sama – to szczere nawrócenie, które dokonuje się przez przybliżanie do Boga w sakramentach, które są źródłami świętości narodu. Błogosławiony ks. Michał Sopoćko w swych pismach bardzo wyraźnie wskazywał: Polska się odrodzi, kiedy ludzie zaczną się spowiadać, podejmą rachunek sumienia. Błogosławiony Honorat Koźmiński w czasach zaborów znalazł sposób, by odrodzić Ojczyznę. Godzinami spowiadał, co przyczyniło się do odrodzenia duchowego i moralnego ludności w centralnej Polsce.
Sam Pan Bóg wzywa nas do rachunku sumienia i w wymiarze osobistym, i w narodowym. Przypomnijmy sobie, że Jan Paweł II odszedł do Domu Ojca w wigilię Święta Miłosierdzia Bożego, w to święto został beatyfikowany, a teraz także w tym dniu będzie kanonizowany. Czy to do nas nie przemawia? W Święto Bożego Miłosierdzia Bóg udziela największych swoich łask, odpustów Bożych, przebacza grzechy. Jego Miłosierdzie nie zna granic. Nie przegapmy tego.
Początkiem drogi przebudzenia jest zawsze zwrócenie się do Boga, który jest miłosierny, który chce nam przebaczać. Ale nasze życie na trwałe się zmieni tylko wtedy, jeśli będziemy konsekwentni, jeśli nie będziemy mieli dwóch twarzy. Ludzie czasem mówią, że są wierzący, że są katolikami, ale ich poglądy są całkiem sprzeczne z nauką Kościoła. I o jakim chrześcijaństwie mówimy? Przecież chodzi o chrześcijaństwo, które jest przejrzyste, jasne, konsekwentne. Jeśli wygrywa w nas jakieś „kombinowanie” z przykazaniami Bożymi, nauczaniem Kościoła, to do niczego nie dojdziemy.
Bycie konsekwentnym w swej wierze nie jest dziś w modzie. Nie tylko politycy są tego przykładem…
– Ostatecznie chodzi o to, aby być człowiekiem, który zachował w sobie bojaźń Bożą. Lęka się zgrzeszyć, by nie obrazić Boga. Dziś ludzie lękają się opinii innych osób, a z Bogiem i Jego przykazaniami się nie liczą. Jeśli się jest katolikiem, to trzeba po katolicku myśleć, mówić, działać. To łączy się także z cierpieniem, wyrzeczeniem, a coraz częściej z jakąś formą dyskryminacji czy nawet prześladowania. Widzimy to po atakach na duchownych, ale też ośmieszaniu i dyskredytowaniu wiernych świeckich. Obrona sacrum w kościele przez zachowanie tradycji, miejsca dla Krzyża Chrystusowego w życiu społeczeństwa, wartości chrześcijańskich w rodzinie staje się dziś wyzwaniem. Nie możemy zdezerterować, bo co nam zostanie? Jak spojrzymy kolejnym pokoleniom Polaków w oczy, kiedy zapytają, co nam przekazaliście?