Publiczna egzekucja dziecka jako pomysł na zaistnienie
Poniedziałek, 23 grudnia 2013 (09:31)Niejaka pani Katarzyna Bratkowska oznajmiła publicznie, że chce dokonać w najbliższą Wigilię aborcji swojego dziecka.
O swojej ciąży Bratkowska powiedziała kilka dni temu w telewizji Polsat News, gdzie dyskutowała z posłem Jackiem Żalkiem o prawie antyaborcyjnym.
Polityka ważniejsza od życia
Spór Bratkowskiej z Żalkiem stawał się coraz żywszy, aż doszło do sytuacji, w której zdenerwowana feministka oświadczyła, że chce usunąć swoje dziecko. Kłótnia dotyczyła doniesień, że komisja kodyfikacyjna przy Ministerstwie Sprawiedliwości zaproponowała zaostrzenie przepisów dotyczących przerywania ciąży.
Niewiarygodne, że można publicznie wygadywać podobne rzeczy, i to bezkarnie. Nawet red. Olejnik na swój sposób potępiła Bratkowską.
Prawo polskie na szczęście chroni dziś dziecko pani Bratkowskiej. Mam nadzieję, że kobieta ta opamięta się, a odpowiednie instancje będą w pogotowiu.
Tym bardziej że to „znana feministka”, jak oznajmia „Gazeta Wyborcza”. Przyznaję, że po raz pierwszy słyszę to nazwisko, ale na pewno zrobiło się o nim głośno w ostatnich dniach.
Oto przykład niczym z czarnego scenariusza Chestertona, który się właśnie realizuje na naszych oczach. Jednostki nieznane, przeciętne, żeby zaistnieć, na pięć minut łapią się coraz to brutalniejszych, ordynarniejszych sposobów na modłę tabloidową. Przeczy to w ogóle zdrowemu rozsądkowi. Wraz z przyspieszeniem procesu degrengolady tracimy orientację w terenie i nie wiemy już, dokąd zmierzamy.
Jeśli tempo zasilania stada lumpenelit nie zwolni, będziemy chyba zmuszeni do oglądania publicznych egzekucji lub pokazowych stosunków płciowych w stacjach telewizyjnych (na co już się decydują niektórzy producenci reality show).
Brniemy w ślepą uliczkę. Gdzieś musi być kres tego „postępu”, w którymś momencie dojdziemy do ściany.
Chcę wierzyć, że owa skandaliczna deklaracja, szafująca życiem ludzkim w imię ideologii gender, to tylko prowokacja polityczna ze strony „znanej” feministki, i że jednak kobieta ta nie zrealizuje swojego szatańskiego planu. Bo w imię chorej polityki dokonuje się unicestwienia życia.
„Dokonam aborcji w Wigilię, żeby było weselej”
„Autorytet” w kwestii aborcji udowadnia, że jest kompletnie niepoważną osobą, bo powyższe słowa odbieram jako wyraz ignorancji i prowokacji. Nienawiść do własnego dziecka wysuwa się tu na plan pierwszy.
Abstrahując jednak od kwestii walki o życie, od prawa moralnego, prawnego, zabieg aborcyjny, czyli brutalna i mechaniczna ingerencja w ciało kobiety w ciąży, nie jest ani wypiciem kawy, ani pomalowaniem paznokci. Zabieg ten może mieć różne konsekwencje dla zdrowia i jeśli ktoś dla happeningu i zabawy deklaruje takie plany, zdradza najwyższy stopień niekompetencji, nieodpowiedzialności, ignorancji oraz dowodzi, że żyje w innym świecie i nie wie, o czym mówi.
Tym bardziej poruszona przeze mnie sprawa bulwersuje. Ideolodzy zagłady czynią zło w imię egoizmu i dobrego samopoczucia. Brak odpowiedzialności, wiedzy, kompetencji przy wyposażeniu w duże środki finansowe z Brukseli, która ich utrzymuje na powierzchni, sprawiają, że bezkarnie, publicznie sączą ideologiczną truciznę w umysły ludzi, przede wszystkim młodych.
Jak widzimy, list Konferencji Episkopatu Polski o ideologii gender dociera do nas w najbardziej odpowiednim momencie, bo diabeł dziś w Polsce szaleje, a feminizm, ideologia zła prowadzi ofensywę przeciwko cywilizacji życia i zdrowemu rozsądkowi, a wiemy, że gdy „rozum śpi, budzą się demony”.
Dr Tomasz M. Korczyński