• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Namaluj drzewo genealogiczne Waszej rodziny

Niedziela, 22 grudnia 2013 (09:24)

 

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

 

Z Marcinem Niewaldą, fotografikiem, genealogiem, dziennikarzem, twórcą portalu Baza Powstańców Styczniowych, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Wiele osób coraz częściej postanawia stworzyć drzewo genealogiczne swojej rodziny. Możemy mówić o pewnym trendzie, modzie w tej kwestii?

– Trendy są często tworzone przez firmy czy koncerny. Na pewno wielu z nas podświadomie czuje, jak ważne jest przywracanie korzeni. Jednak bardzo często spotykam się z opinią, że jest to niepotrzebne hobby. „Chcesz doszukać się koneksji z magnatami-krwiopijcami?” – usłyszałem kiedyś.

Spójrzmy na to, że przez ostatnie 200 lat zaborcy i ciemiężyciele robili wszystko, żeby zniszczyć polską tożsamość, tradycję, świadomość. Setki różnych akcji i manipulacji miało rozbić i zadeptać przeszłość. Zsyłki, parcelacje majątków, świadome przekręcanie nazwisk w metrykach, rozpijanie, drwienie z historii Polski, obrzydzanie naszych wartości rdzennie historycznych, masowe morderstwa inteligencji, księży, zmuszanie do emigracji i wiele, wiele innych, trwających nawet i dzisiaj, mechanizmów rozrywało więzi.

Genealogia to tak na prawdę najlepsza metoda na przywrócenie tych zerwanych nici. To walka wbrew im wszystkim. W muzeach leżą eksponaty, które w dużej mierze są „martwe”, oderwane od miejsc, w których żyły. Są niezwykle cenne, ale dopiero wtedy, gdy zaczniemy je łączyć genealogicznie poprzez naszych przodków z nami. To samo tyczy się literatury, sztuki. Potop Sienkiewicza jest tylko „lekturą” do czasu, aż się okaże, że nasz przodek mógł brać udział w walkach ze Szwedami w XVII wieku.

Dlatego my prowadzimy wiele baz danych, w których można znaleźć swoich przodków – świetnym przykładem jest baza powstańców styczniowych – gdzie można wpisać swoje nazwisko i się przekonać, czy ktoś, być może z rodziny, miał z powstaniem w 1863 roku jakiś związek.

 

Jakie miałby Pan porady dla początkujących genealogów amatorów?

– Każdy, myślę, już spotkał się z informacjami, jak zacząć szukać genealogii. Nawet dzieci w szkołach mają obecnie w programie przygotowanie prostego drzewa. Wiele starszych osób spisuje historie z młodości i to też jest genealogia.

Problemy są dwa: opór przed czymś, co wydaje się trudne – analizowaniem informacji archiwalnych, i drugi problem: korzystanie z niewłaściwych miejsc, które nic nie wnoszą, a zwyczajnie kradną nasze dane i sprzedają. Jest też grupa miejsc i instytucji, które zajmują się genealogią dla wspierania określonych postaw politycznych czy światopoglądowych, np. zajmując się tylko głównie międzynarodową arystokracją albo kolonistami niemieckimi. To niestety efekt owej „mody” na genealogię.

Pamiętajmy, że automatyczne systemy rysowania drzewek i grafów niewiele pomagają nam badać tożsamość naszych rodzin, nie prowadzą np. bazy opowiadań czy choćby rodzinnych przepisów. To tylko efektowne techniczne  systemy prezentacji, mało skuteczne, budowane na ogół przez firmy, które gromadzą dane statystyczne o ludności w celach marketingowych. Dzięki naszym „drzewkom” mają fantastyczny zbiór informacji o przekroju i aktywności naszych rodzin.

 

Skąd można czerpać wiedzę na temat swoich przodków?

– Najlepszą pomoc uzyskamy w lokalnych towarzystwach genealogicznych lub ogólnopolskich grupach, takich jak portal Genealogia Polaków – prowadzący szereg baz danych, fora, mający cały zestaw artykułów o tym, „jak zacząć”. Warto przekonać się do skorzystania z internetu, a jeśli osoba starsza poprosi wnuka o pomoc, to będzie jeszcze jedna okazja do kontaktu – podobna do tej, jakim jest akcja malowania drzew genealogicznych.

Dziękuję za rozmowę.


 

Była to druga część wywiadu. Pierwsza część dostępna tutaj.

Izabela Kozłowska