Podkarpaciu grozi paraliż w przewozach pasażerskich?
Piątek, 20 grudnia 2013 (20:29)Podkarpacie wciąż nie ma podpisanej umowy na prowadzenie kolejowych przewozów pasażerskich w 2014 r. Pierwszy przetarg został unieważniony, a drugi jest w toku. Czy po nowym roku pasażerowie mogą mieć problemy z korzystaniem z pociągów?
W najbliższym czasie ma być rozstrzygnięty kolejny przetarg na prowadzenie kolejowych przewozów pasażerskich w 2014 r. na Podkarpaciu. Pierwszy został unieważniony, ponieważ cena zaproponowana przez jedynego oferenta – spółkę Przewozy Regionalne była wyższa niż budżet założony przez władze samorządowe.
Bogdan Romaniuk, członek Zarządu Województwa Podkarpackiego, odpowiedzialny m.in. za transport publiczny w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl podkreśla, że obecna sytuacja jest wynikiem zaniedbań poprzednich władz samorządowych Podkarpacia, koalicji PO – PSL – SLD, które nie zapisały w budżecie województwa na 2014 r. wystarczających środków na ten cel. Dlatego ponowny przetarg nie obejmuje całorocznych przewozów.
– Żeby zamknąć cały rok, na organizację przewozów regionalnych zabrakło ok. sześciu milionów złotych. Stąd byliśmy zmuszeni unieważnić poprzedni przetarg, i ogłosić nowy na 10 miesięcy. Jednocześnie zarząd zobowiązał się, że po przetargu będzie szukał brakujących środków. Liczymy, że wykonanie budżetu za 2013 r. pozwoli skumulować oszczędności, które zostaną przeznaczone na uzupełnienie tych braków – informuje Bogdan Romaniuk.
Znalezienie środków na brakujące dwa miesiące będzie o tyle łatwiejsze, że Podkarpacie nie straci 34 milionów złotych janosikowego, jak do niedawna się wydawało. Dlatego nie ma zagrożenia, że po nowym roku pociągi nie wyjadą na podkarpackie szlaki kolejowe.
– Z optymizmem, ale odpowiedzialnie czekamy na rozstrzygnięcie przetargu. Nie widzę zagrożeń związanych z obsługą przewozów regionalnych w całym 2014 roku. Mam nadzieję, że mieszkańcy Podkarpacia będą mogli bez przeszkód dojeżdżać do szkoły czy do pracy – dodaje Bogdan Romaniuk.
Przewozy pasażerskie na Podkarpaciu realizuje spółka Przewozy Regionalne, której udziałowcami są samorządy wojewódzkie. Przewoźnik ma poważne kłopoty finansowe, co pod znakiem zapytania stawia jego przyszłość. Niewykluczone zatem, że po nowym roku z tego właśnie powodu przewozy regionalne mogą być zagrożone.
– Problem dotyczy całej Polski, gdzie spółka Przewozy Regionalne realizuje przewozy pasażerskie. Mam nadzieję, że spółka rozstrzygnie swoje problemy bez szkody dla pasażerów – uważa Romaniuk.
Niewykluczone też, że w przyszłości Podkarpacie utworzy samodzielną spółkę przewozową, może to być o tyle łatwiejsze, że spółka Przewozy Regionalne na Podkarpaciu ma już za sobą restrukturyzację, gdzie z ok. 950 pracowników pozostało 450, co przy tworzeniu nowej spółki pozwoliłoby uniknąć kolejnych zwolnień.
– Jest to propozycja mocno rozważana. Obecnie trwa dyskusja na poziomie departamentów Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie. Rozważane jest m.in. powołanie pełnomocnika do tworzenia spółki, pytanie tylko czy będzie to samodzielna spółka czy np. z ościennymi województwami – wyjaśnia Bogdan Romaniuk.
Są plany podziału spółki Przewozy Regionalne na kilka mniejszych samodzielnych oddziałów, które prowadziłyby odrębną gospodarkę finansową. Według założeń Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, zamiast jednej firmy z 16 współwłaścicielami miałoby powstać od pięciu do siedmiu spółek przewozowych. – Jest to propozycja, niemniej jednak, to my w swoim województwie będziemy decydować czy pójdziemy razem czy będziemy tworzyć spółkę przewozową wspólnie z innymi partnerami – tłumaczy Bogdan Romaniuk.
Mariusz Kamieniecki