Ustawowy przepadek
Piątek, 20 grudnia 2013 (02:14)Przymusowy tryb operacji przejęcia aktywów OFE przez ZUS to rekwizycja – twierdzą ekonomiści
O konstytucyjnych wątpliwościach zmian funkcjonowania otwartych funduszy emerytalnych dyskutowali wczoraj uczestnicy konferencji zorganizowanej przez Katedrę Prawa Pracy i Polityki Społecznej, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
Jeszcze przed uchwaleniem ustawy zmieniającej zasady funkcjonowania OFE, która oczekuje już tylko na podpis prezydenta, podniosło się wiele głosów o niekonstytucyjności proponowanych przez rząd przepisów.
Poważne wątpliwości co do różnych przepisów proponowanych w projekcie zgłaszali nie tylko wprost broniący interesów zarządzających funduszami. Szereg wątpliwości płynęło także z instytucji publicznych.
Swoje uwagi wnosiły m.in. Komisja Nadzoru Finansowego, Prokuratoria Generalna czy Rządowe Centrum Legislacji. Pod ich wpływem część przepisów zmieniono, choćby dając członkom OFE miesiąc więcej na decyzję, czy chcą, aby ich składki nadal trafiały do funduszy emerytalnych.
W celu zrównoważenia ekspertyz krytycznych dla zaproponowanych przepisów rządzący, dla których szybkie przeprowadzenie zmian w OFE oznaczało uzyskanie finansowego efektu tych zmian praktycznie natychmiast – w postaci oszczędności w przyszłorocznym budżecie i co za tym idzie – wygodniejszego rządzenia – zamówili ekspertyzy, które miały wydźwięk przeciwny do krytycznych. Nie oznacza to jednak, iż wszelkie wątpliwości co do zgodności przepisów ustawy dotyczącej OFE nagle zniknęły.
Prezes Sądu Najwyższego, kierujący Izbą Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych, prof. Walerian Sanetra oceniał jednak, że ustawodawca w sferze ubezpieczeń społecznych ma spory margines swobody kształtowania systemu ubezpieczeniowego.
– Te zmiany, które w tej chwili są wprowadzane, są dopuszczalne – oceniał Sanetra na Uniwersytecie Warszawskim.
– Z drugiej strony podnosi się larum, że naruszono konsensus w wyniku tych zmian wcześniejszych. (…) Ale kto mnie pytał, zmieniając moją sytuację. (…) Uznano, że potrzebna jest reforma z różnych powodów, z różną argumentacją, i tę reformę przeprowadzono. Tak na dobrą sprawę ubezpieczeni w ogóle nie byli podmiotami w tych rozstrzygnięciach, które zapadły [dotyczących powstania systemu OFE – red.]. Jakbyśmy się przyjrzeli mechanizmowi, który doprowadził do opracowania tego projektu, a następnie uchwalenia, można powiedzieć, że tak na dobrą sprawę reforma została przeprowadzona bez rzetelnej wiedzy ubezpieczonych – dodał.
O ile prawo ustawodawcy do kształtowaniu systemu raczej nie budziło zastrzeżeń, to już poważne wątpliwości pojawiały się po przyjrzeniu się, w jaki sposób to kształtowanie zachodzi. Doktor hab. Radosław Pacud z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach oceniał, że najbardziej kontrowersyjnym zapisem jest kwestia umorzenia 51,5 proc. aktywów OFE.
– Przepisy mówią o przekazaniu aktywów, a nie o ich przejęciu. Ze względu na przymusowy charakter tej operacji usprawiedliwione jest jednak nazywanie tej operacji rekwizycją czy odjęciem aktywów OFE – stwierdził.
Doktor hab. Kamil Antonów z Uniwersytetu Opolskiego zwracał uwagę, że wśród zgłaszanych wątpliwości pojawia się problem organizacji wyboru między ZUS a OFE.
– Jest to konstrukcja, która może być kwestionowana. Jeżeli ktoś jest już członkiem OFE, to nie powinien wyrażać woli, że chce, by nadal jego składki trafiały do funduszy – mówił.
Tego typu konstrukcja zapewni jednak rządowi, iż więcej osób, choćby nieświadomie, przejdzie z całością płaconej składki do ZUS, niż wtedy, gdyby to członkowie OFE, chcąc przejść z płaconą składką do ZUS, musieli składać odpowiednie deklaracje.
Profesor Marcin Zieleniecki z Uniwersytetu Gdańskiego nawiązał do zarzutów naruszenia zaufania obywateli do państwa. Zwrócił uwagę m.in. na jedną ze zmian, która może się odbić niekorzystnie na świadczeniach przyszłych emerytów. Chodzi o to, że środki przejęte z OFE w celu wypłacania emerytur nie będą po przejściu na emeryturę inwestowane, choćby w ramach tzw. bezpiecznych funduszy – tak jak zakładano, wprowadzając przed laty OFE.
Artur Kowalski