• Piątek, 10 kwietnia 2026

    imieniny: Michała, Makarego

Prokuratorska gra

Czwartek, 19 grudnia 2013 (15:16)

Fragmenty zeznań gen. Krzysztofa Parulskiego ujawnione dzisiaj przez „Nasz Dziennik” wskazują na głęboki konflikt między nim a Andrzejem Seremetem – prokuratorem generalnym. Konflikt ten uniemożliwiał normalne funkcjonowanie prokuratury. Jednocześnie rodzi się pytanie: Czy nie mamy do czynienia z próbą przerzucenia odpowiedzialności na prok. Seremeta?

Zaskakujący i zarazem niedopuszczalny jest fakt braku kontaktu z prokuratorem generalnym. Taka sytuacja nie powinna się wydarzyć, szczególnie w kontekście katastrofy, w której zginął prezydent kraju. Jest to uchybienie kompromitujące tę stronę, która kontakt ten uniemożliwiła.

W sytuacji, gdy nie ma kontaktu z bezpośrednim przełożonym (w tym przypadku prok. Seremetem), prok. Parulski obecny w Smoleńsku powinien zachowywać się w taki sposób, jakby wszystko zależało od niego.

Nie był on referentem, lecz najwyższym rangą prokuratorem znajdującym się na miejscu katastrofy. Zakładając, że faktycznie nie miał kontaktu z prokuratorem generalnym, to na nim spoczywało całe odium odpowiedzialności. Dlatego nie przyjmuję jego tłumaczenia. Na miejscu obecne były konkretne osoby i to one powinny kierować zabezpieczeniem wszystkiego, co jest niezbędne w postępowaniu.

Rzeczą zagadkową dla mnie jest informacja, że o obecności zaledwie kilku prokuratorów w Smoleńsku zadecydował prok. Andrzej Seremet. Potrzebne jest ustalenie, dlaczego taka decyzja zapadła i kto miał na nią wpływ.

Dla porównania przypomnę, że po katastrofie w Lesie Kabackim z 1987 roku w pierwszym etapie sprawę tę badało kilkudziesięciu śledczych. W przypadku katastrofy smoleńskiej, w której zginął prezydent RP, posłano zaledwie kilku. Jest to poważne uchybienie.

Kolejnym pytaniem jest: Dlaczego nie wysłano wystarczającej liczby prokuratorów, którzy mogliby uczestniczyć w każdej czynności śledczej? Zaledwie kilku prokuratorów nie mogło brać udziału we wszystkich działaniach. Zastanawiające jest, czy prok. Seremet miał wiedzę o tym, że należy wysłać do Smoleńska większą liczbę śledczych i czy został poinformowany o problemach z uczestniczeniem w działaniach śledztwa.

Głębszego zbadania wymaga także informacja dotycząca wyciągania „haków” na prokuratorów. Jest to bardzo niepokojący proceder. Rzeczą skandaliczną jest dla mnie to, żeby prokurator fragmentarycznie przedstawiał stenogramy z zapisu konferencji prasowych. W ten sposób wpływa on na przesłuchiwanego świadka i sprawia wrażenie, że próbuje uzyskać materiał kompromitujący inną osobę.

Zadaniem prokuratora w każdym postępowaniu jest ustalenie prawdy obiektywnej, a nie realizacja celów politycznych czy koleżeńskich. Z tego rodzaju działań powinny być wyciągnięte bardzo poważne konsekwencje. Należy ustalić, czy była to osobista inicjatywa prok. Mikołaja Przybyła, lub też, czy być może była to sugestia osób nadzorujących to postępowanie. Niemniej jednak jest to niedopuszczalna taktyka śledcza.

 

not. IK


 

Mec. Bartosz Kownacki - pełnomocnik części rodzin smoleńskich, poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Bartosz Kownacki