Czysty rozbój
Czwartek, 19 grudnia 2013 (02:13)Z o. Dariuszem Drążkiem CSsR rozmawia Beata Falkowska
Jak ocenia Ojciec przedłużającą się blokadę Telewizji Trwam na multipleksie?
– To sytuacja skandaliczna, ale przewidywalna. Mamy do czynienia z walką o samoświadomość Polaków, o samostanowienie. W dobie lawiny informacyjnej, gdy każdego roku wzrasta o 40 procent ilość danych, które do nas docierają, porządkowanie świata staje się kluczowym narzędziem władzy nad społeczeństwami. Chodzi o nowy porządek, ten bez fundamentu Stwórcy. I to jest sytuacja, z jaką mamy do czynienia. Liberalno-lewicowe ośrodki będą opisywać świat na własną modłę, będą poprzez przekaz masowy kreować mentalność ludzi, charakter relacji. Tu przeszkadza Boża wizja świata. A ponieważ potężny Goliat ma doświadczenie przegranej z niewiele znaczącym Dawidem – boją się wpuszczenia Telewizji Trwam na cyfrowy multipleks. Stąd niekorzystne dla nas rozstrzygnięcie pierwszego konkursu prawie trzy lata temu, wbrew wszystkim argumentom. Ideologia nie szuka bowiem argumentów. Argumentuje prawda, nie ideologia. KRRiT podjęła decyzję o koncesji tylko i wyłącznie dzięki determinacji nadawcy i społeczeństwa. Gdy jednak pośród kilkudziesięciu nadawców liberalno-lewicowych znalazł się nadawca katolicki, to okazuje się, że nie może nadawać. KRRiT wydaje koncesję wbrew ustawie o cyfryzacji. Prezes UKE wydaje rozporządzenie wbrew ustawie. Minister mówi, że to nie jego domena, prezydent – gwarant Konstytucji – milczy, prezes TVP umywa ręce – w państwie nie ma winnych. Podpis Jana Dworaka kosztował już 1300 000 złotych. Z punktu widzenia odbiorcy sytuacja się nie zmieniła – Telewizja Trwam wciąż jest nieobecna w przekazie cyfrowym. Z punktu widzenia nadawcy sytuacja zmieniła się o tyle, że każą płacić, ale nadawania wciąż nie ma. To jest absolutny rozbój. Nie można tutaj mówić o państwie prawa. Nie mam zaufania do tych ludzi. To rozbójnicy. Grają zespołowo. Nie ma się do kogo odwołać, gdy idzie o instytucje. Zawsze odwołujemy się do ludzi. Ale prawda jest taka – straciliśmy już trzy lata.
Opiekuje się Ojciec studenckim teatrem w WSKSiM. Nad czym obecnie pracujecie? Teatr to ważny element uczelnianego życia?
– Pracujemy nad komedią Franciszka Zabłockiego „Fircyk w zalotach”. Chcemy naszej publiczności dawać to, co wartościowe. Najczęściej wystawiamy polską klasykę. Nie chcemy pozostać bierni wobec zalewu dziwactw scenicznych nazywanych sztuką. Nie chcemy też tworzyć gett dla wartości, zamkniętych stref – stąd naszą działalność postrzegamy jako – na miarę możliwości każdego z nas – ofensywę. Papież Franciszek zachęca młodych, by grali w ataku – staramy się to robić.
Jest także Ojciec jednym z duszpasterzy uczelni. Czy przygotowujecie się w jakiś szczególny sposób do kanonizacji bł. Jana Pawła II?
– Jan Paweł II jest z nami od zawsze i towarzyszy nam wszędzie. Przygotowujemy się do kanonizacji poprzez cykl spotkań, a nade wszystko przez modlitwę. W kaplicy wystawiona jest świeca bł. Jana Pawła II. Każdy może ją zapalić, gdy się modli przez jego wstawiennictwo lub rozważa jego nauczanie. Teksty, dokumenty Jana Pawła II wyłożone są w kaplicy do medytacji.
Ojciec dr Tadeusz Rydzyk apeluje o mecenasów dla WSKSiM. Dlaczego warto wspierać toruńską uczelnię?
– Bo warto inwestować w przyszłość. Warto stwarzać przestrzeń młodym drzewom, warto dać im dobrą glebę, dobrą wodę, odpowiednie słońce – by się zakorzeniły i rozrosły. Bo gdy przyjdzie wicher, ostoją się, a w konarach dadzą jeszcze schronienie i wytchnienie – prawdziwy oddech – innym. Inwestycja w człowieka to dobra inwestycja. Bóg zainwestował w nas wszystko.
Dziękuję za rozmowę.
Beata Falkowska