Wspólna pamięć o dzieciach, które odeszły
Środa, 18 grudnia 2013 (15:09)Rodzice, którzy utracili dzieci, a także rodzice chorych dzieci oraz pracownicy i wolontariusze Podkarpackiego Hospicjum dla Dzieci w Rzeszowie spotkali się na wspólnej wigilii. Modlitwie za Dzieci i Rodziców przewodniczył biskup rzeszowski Jan Wątroba.
W homilii wygłoszonej podczas Mszy św. w kościele św. Michała Archanioła w Rzeszowie rozpoczynającej spotkanie ks. bp Jan Wątroba wiele uwagi poświęcił cierpliwości. Jako przykład tej cnoty wskazał św. Jana.
Zaznaczył, że bez cierpliwości, z którą przecież nikt nie przychodzi na świat, ale której nabywa się systematyczną pracą, trudno poruszać się w świecie. Przypomniał, że cierpliwość to cnota i stałe wyzwanie dla każdego.
– Ta cierpliwość potrzebna jest nam nie tylko w oczekiwaniu na przyjście Pana. To cecha naszej codzienności i może przyczynić się do wielkiego dobra – akcentował ks. bp Wątroba. Po homilii rodzice zapalili świece symbolizujące pamięć o zmarłych dzieciach. Jak podkreślają, potrzebują takich symboli, bo ból, pamięć i wspomnienia nie mijają nawet, jeśli od śmierci dziecka minęło już kilka lat.
Podczas wigilii hospicyjnej zorganizowanej już po raz siódmy przez Fundację Podkarpackie Hospicjum dla Dzieci dla rodzin obecnych i byłych podopiecznych było łamanie się opłatkiem, życzenia, ale także wspomnienia. Był także św. Mikołaj, a na choince zawisły bombki z imionami dzieci, które odeszły.
Fundacja podejmuje różne formy towarzyszenia rodzicom przeżywającym stratę ukochanego dziecka. Rodzice dzieci, które przedwcześnie odeszły, chętnie spotykają się w – jak to określają – w hospicyjnej rodzinie, w gronie osób, które rozumieją ich ból i wspierają. W Rzeszowie, w ramach działającej przy fundacji Grupy Wsparcia dla Rodziców i Rodzeństwa w Żałobie, mogą liczyć na pomoc ekspertów i wolontariuszy. W ocenie Janiny Jaroń, założycielki Fundacji Podkarpackie Hospicjum dla Dzieci, wszystkie spotkania, a zwłaszcza to wigilijne, dodają rodzicom siły, by później już w swoich rodzinnych domach w spokoju mogli przeżyć święta Bożego Narodzenia.
Mariusz Kamieniecki