Światło dla świata
Środa, 18 grudnia 2013 (02:00)Zanim Maryja objawiła się w Fatimie, posłała Anioła, który ukazał się dzieciom na stoku góry Cabeco.
Dzieci właśnie się bawiły, gdy ujrzały młodzieńca niezwykłej piękności, który powiedział: „Nie bójcie się, jestem Aniołem Pokoju. Módlcie się razem ze mną. Serce Jezusa i Maryi mają względem was zamiary pełne miłosierdzia”.
Potem Anioł uklęknął i pochylił czoło aż do ziemi. Dzieci uczyniły to samo, powtarzając za Aniołem słowa modlitwy: „Boże mój, wierzę w Ciebie, uwielbiam Cię, ufam Tobie, Ciebie kocham. Proszę, abyś przebaczył tym, którzy nie wierzą w Ciebie, którzy Cię nie uwielbiają, Tobie nie ufają i Ciebie nie miłują”. Obecność Anioła i ta modlitwa jak snop światła połączyła niebo i ziemię. Była zapowiedzią wydarzeń, które nastąpiły później.
Siostra Łucja opisuje pierwsze objawienie Matki Bożej Fatimskiej: „Ujrzeliśmy na skalnym dębie Pannę w białej sukni, promieniującą światłem jaśniejszym od słońca. Byliśmy tak blisko, że znajdowaliśmy się w obrębie światła, które Ją otaczało lub którym Ona promieniowała, mniej więcej w odległości półtora metra”.
Potem, gdy Maryja otworzyła dłonie, to silne światło zostało im przekazane, dotrze ono do głębi ich dusz i spowoduje – jak pisze Łucja – że „ujrzą siebie u Boga, który jest tym światłem, wyraźniej niż w najlepszym zwierciadle”. Kiedy dzieci znalazły się w kręgu Boskiego światła, ich udziałem stało się jeszcze jedno niezwykłe doświadczenie.
Czytamy we wspomnieniach Łucji: „W tej chwili, gdy wypowiedziała (Maryja) te ostatnie słowa, otworzyła swoje dłonie i przekazała nam powtórnie blask tego niezmiernego światła. W nim widzieliśmy się jak gdyby pogrążeni w Bogu. Hiacynta i Franciszek wydawali się stać w tej części światła, które wznosiło się do nieba, ja w tej, które się rozprzestrzeniało na ziemię”. Na koniec objawienia – pisze Łucja – gdy Maryja zaczęła wznosić się ku wschodowi, „światło, które Ją otaczało, zdawało się torować Jej drogę do przestworza niebieskiego”.
Bez tego światła z góry trudno będzie przyjąć orędzie Matki Bożej. Również to światło z góry jest konieczne, aby odczytać sens naszego bycia i wędrowania przez tę ziemię. Światło warunkuje widzenie świata i rozpoznawanie wartości prawdy, dobra i piękna miłości.
Także Pan Jezus mówił do słuchaczy: „wy jesteście światłem świata”. Gdy człowiek otwiera się na przyjęcie światła, które przekazuje Bóg w Fatimie, zaczyna się coś dziać, następuje oświecenie myśli, ożywienie serca. Człowiek nie jest w stanie zamknąć tego światła w sobie i tylko dla siebie. Poruszyły się serca dzieci z Fatimy. Te same, a jednak tak inne opowiadają, co się wydarzyło.
Piękna Pani powiedziała: „Nie lękajcie się. Nie zrobię wam nic złego”, „Przybywam z Nieba”, „Przybywam prosić was, byście przychodzili tutaj przez sześć kolejnych miesięcy, trzynastego dnia każdego miesiąca, o tej samej godzinie… Czy chcecie oddać się Bogu i znosić wszystkie cierpienia, jakie zechce na was zesłać, jako zadośćuczynienie za grzechy, które Go znieważają, i jako modlitwę błagalną za nawrócenie grzeszników?”.
– Tak, chcemy! – odpowiedziały dzieci. Wstrząsające pytanie: Dzieci, czy chcecie cierpieć? Która matka, który z ojców ziemskich postawiłby takie pytanie swojemu dziecku? Propozycja ta nie pochodziła od ludzi. Bez światła tej miłości, która dotknęła Krzyża Chrystusowego, nie jesteśmy w stanie zrozumieć tego pytania. Również Matka Boża prosiła dzieci: „Odmawiajcie Różaniec codziennie, by uzyskać pokój na świecie i zakończenie wojny”.
Źródło Mądrości
Prośba Nieba wciąż się rozlega. Fatima wpisana jest w nasz czas. Jest to wołanie Matki, która zna prawdziwe potrzeby swoich dzieci i wszystko rozumie. Tak często chcemy, aby Matka Boża wysłuchała naszych próśb, które zanosimy do Niej. Ale czy zastanawiamy się nad tym: „Czy my słuchamy i wypełniamy prośby Matki?”.
Fatima jest światłem, które Pan kazał rozjaśnić w swoim Kościele, żeby ludzie trafili do swego domu. Daje Kościołowi i światu świętych Papieży, którzy prowadzą nas do Fatimy. 13 maja 1967 r. Papież Paweł VI w Fatimie powiedział: „Świat jest zagrożony. Przybyliśmy do stóp Królowej Pokoju, by prosić Ją o dar, który tylko Bóg dać może, o pokój”.
Żyjemy w przełomowym okresie historii. Tak najbardziej sprzecznych między sobą ideologii, usuwania z życia publicznego wszystkiego, co mówi Bóg w przykazaniach, Ewangelii. Orędzie fatimskie jest wezwaniem do wielkiej mobilizacji modlitwy, wynagrodzenia i ofiarowania siebie i całego świata Bogu i Niepokalanemu Sercu Maryi. Jesteśmy odpowiedzialni za wypełnienie „Misji z Nieba”.
Posłannictwo fatimskie jest nasycone nadzieją, że jeżeli człowiek zwróci się do Boga, to otrzyma światłe oczy, jasną myśl, zrozumienie, że wszystko może być naprawione i odnowione. Warunkiem jest powrót do Boga. Fatima jest darem Nieba dla ziemi. Stąd płynie radość, że oto szerzej i bardziej prawdziwie możemy patrzeć na rzeczy, na siebie, na ludzi i na Pana Boga.
Rozważając w sercu to wszystko, co przekazała nam Matka Boża, jesteśmy zdumieni ogromem daru, który został dany współczesnemu światu za pośrednictwem trojga dzieci: Hiacynty, Franciszka i Łucji. Na horyzoncie pielgrzymiej drogi człowieka zapalił się znak wielki: Niewiasta, Nadzieja.
Błogosławiony Jan Paweł II, podobnie jak jego poprzednicy, wielokrotnie oddawał świat pod opiekę Maryi. Papież dokonał aktu poświęcenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Ten akt długo przygotowywany, omodlony i okupiony cierpieniem, spełnia wezwania fatimskiego orędzia. Historia posunęła się naprzód. Ludzie, którzy przyjęli światło z Nieba, wędrują razem z Aniołem Pokoju i Królową Czasu.
Chociaż nieraz pytamy, co przyniosą kolejne lata i z niepokojem patrzymy w przyszłość. Jednak jedno jest pewne, że światło z Nieba będzie towarzyszyło człowiekowi, który zawierzył Maryi, i tym darem jak kromką chleba dzieli się ze spotkanymi ludźmi.
Ks. Feliks Folejewski SAC