Krwawe walki w Dżubie
Wtorek, 17 grudnia 2013 (20:29)W nocy z poniedziałku na wtorek w stolicy Sudanu Południowego, Dżubie, ponownie rozgorzały walki. Od niedzieli w starciach między rywalizującymi frakcjami armii południowosudańskiej zginęło co najmniej 66 żołnierzy.
Lekarz z miejskiego szpitala powiedział na antenie radia kierowanego przez ONZ, że siedmiu żołnierzy zmarło w czasie hospitalizacji z powodu utraty krwi, a 59 w walkach.
Wcześniej informowano o co najmniej 26 zabitych i 140 rannych; nie sprecyzowano, czy chodziło o wojskowych, czy o cywilów.
Dziś intensywne starcia trwają w wielu dzielnicach stolicy najmłodszego państwa świata. W całym mieście widać wzmocnioną obecność sił bezpieczeństwa, zwłaszcza w okolicach ministerstw i na drogach prowadzących do siedziby prezydenta.
Zamknięte są wszystkie sklepy. Opuszczone ulice Dżuby są patrolowane przez wojskowe pojazdy; mieszkańcy zabarykadowali się w domach.
Dzień wcześniej prezydent Salva Kiir ogłosił, że udaremnił zamach stanu przygotowywany przez jego byłego wiceprezydenta Rieka Machara; Machar to rywal polityczny Kiira, zdymisjonowany przez niego w lipcu.
Wczoraj prezydent wprowadził w Dżubie godzinę policyjną, która ma obowiązywać każdej nocy od godziny 18.00 do godz. 6.00 rano.
W dzisiejszym komunikacie ONZ napisano, że w dwóch ośrodkach organizacji w Dżubie znalazło schronienie ok. 10 tys. ludzi.
Przedstawiciel oenzetowskiej misji w Sudanie Południowym (UNMISS) Hilde Johnson zaapelowała do walczących w Dżubie stron o unikanie wszelkiej przemocy na podstawie przynależności do rywalizujących grup. „Jest niezwykle ważne, by przemoc nie przybrała postaci starć etnicznych” – głosi oświadczenie misji. Cytowana w nim Hilde Johnson podkreśliła, że „jedność mieszkańców Sudanu Południowego jest obecnie bardziej niezbędna niż kiedykolwiek”.
IK, PAP