Przedłużą śledztwo w sprawie Szczekocin
Wtorek, 17 grudnia 2013 (20:28)Prokuratura chce przedłużenia o kolejne pół roku śledztwa w sprawie katastrofy kolejowej pod Szczekocinami, gdzie zginęło 16 osób, a ok. 100 zostało rannych. Zamknięcie postępowania uniemożliwia stan zdrowia jednego z podejrzanych, który ponownie trafił do szpitala psychiatrycznego.
O wystąpieniu do Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach o kolejne przedłużenie postępowania poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek. Prokurator powiedział, że w postępowaniu wykonano już niemal wszystkie czynności dowodowe, przesłuchano prawie wszystkich świadków, także tych z zagranicy – dzięki międzynarodowym pomocom prawnym.
Po uzyskaniu ostatecznej opinii medyków prokuratura ponownie wezwała na przesłuchanie dyżurnych ruchu ze Starzyn i Sprowy, którym zarzuca nieumyślne spowodowanie katastrofy. Chodziło o przedstawienie im zarzutów w ostatecznej formie, z opisem charakteru obrażeń wszystkich poszkodowanych w katastrofie.
Dyżurna ze Sprowy Jolanta S. przyszła na przesłuchanie, nie przyznała się do winy. W prokuraturze nie stawił się natomiast Andrzej N., który pełnił służbę na posterunku w Starzynach. Od jego obrońcy prokuratura dowiedziała się, że mężczyzna ponownie trafił do szpitala psychiatrycznego w Lublińcu, gdzie w związku z pogorszeniem stanu zdrowia spędził już wiele tygodni po wypadku (po obserwacji biegli uznali, że Andrzej N. był w chwili katastrofy poczytalny).
Teraz śledczy zamówili u biegłych kolejną opinię – czy Andrzej N. będzie mógł uczestniczyć w czynnościach procesowych. Informacji spodziewają się na początku przyszłego roku. – Istnieje możliwość, że podejrzany nieprędko będzie mógł zostać przesłuchany. To uniemożliwia nam zakończenie śledztwa. Stąd decyzja o przedłużeniu postępowania o kolejne pół roku – powiedział prok. Ozimek.
Prokuratorzy mogliby teoretycznie wyłączyć sprawę Andrzeja N. do odrębnego postępowania i oskarżyć tylko Jolantę S. Skutkowałoby to jednak koniecznością przeprowadzenia dwóch procesów, z olbrzymim materiałem dowodowym i dużą liczbą świadków. Prokuratura liczy, że uda się tego uniknąć.
Do katastrofy doszło 3 marca 2012 roku w pobliżu Szczekocin k. Zawiercia; na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa zderzyły się czołowo pociągi TLK „Brzechwa” z Przemyśla do Warszawy i Interregio „Jan Matejko” relacji Warszawa - Kraków. Pociąg Warszawa - Kraków wjechał na tor, po którym z naprzeciwka jechał pociąg Przemyśl - Warszawa.
MM, PAP