Kreml udzieli kredytu?
Wtorek, 17 grudnia 2013 (02:08)W dniu wielkiego wiecu opozycji na Majdanie w Kijowie na Ukrainie w pięciu okręgach wyborczych odbywały się przedterminowe wybory deputowanych do Rady Najwyższej.
Według niezależnych obserwatorów, nie spełniały one standardów demokratycznych. Dochodziło do podrzucania plików kart wyborczych do urny, zupełnie otwartego fałszowania protokołów, wyrzucania mężów zaufania opozycji. Centralna Komisja Wyborcza zignorowała wszystkie protesty.
Wynik wyborów nie zmieni układu sił w parlamencie, ale jest ważnym wskaźnikiem, jak nastroje społeczne zmieniają się w wyniku zawirowań wokół umowy stowarzyszeniowej i proeuropejskich protestów. Opozycja dogadała się, by nie konkurować ze sobą, ale popierać jednego kandydata w każdym z pięciu okręgów. Natomiast Partia Regionów oficjalnie nie wystawiła kandydatów, ale jej członkowie lub osoby związane z władzą startują jako kandydaci niezależni.
W Obuchowie pod Kijowem Batkiwszczynie nie udało się zarejestrować swojego kandydata Wiktora Romaniuka i opozycja poparła małą Partię Radykalną Andrieja Łozowa. Według oficjalnych wyników, zdecydowanie pokonał go Rusłan Badajew, wicedyrektor dużej państwowej fabryki, który otrzymał 60 proc. głosów wobec 20 proc. głównego konkurenta.
W Pierwomajsku (obwód nikołajewski) Arkadij Kornacki z Batkiwszczyny nieznacznie pokonał szefa miejscowej administracji obwodowej Nikołaja Krugłowa (obaj ok. 47 proc.), lecz oficjalny wynik nie został jeszcze ogłoszony. W Czerkasach prorządowy kandydat, rektor Kijowskiego Uniwersytetu Kultury i Sztuki, miał z 53 proc. pokonać Nikołaja Bułateckiego z Batkiwszczyny (37 proc.). W Kaniewie (obwód czerkaski) wygrał Leonid Dacenko (również z Batkiwszczyny) z 51 proc. głosów.
W jednej z dzielnic Kijowa Jurij Lebczenko ze Swobody ma przegrać z „regionałem” Wiktorem Pilipiszynem (odpowiednio 40 i 45 proc.). Partia zapowiedziała, że nie uzna tych wyników.
W Czerkasach według wiceprzewodniczącego Batkiwszczyny Siergieja Sobolewa w jednej trzeciej obwodów nie dopuszczono ani mężów zaufania, ani niezależnych (także zagranicznych) obserwatorów, ani mediów. Wieczorem ciężarówki zablokowały wejście do budynku sztabu wyborczego kandydata opozycji, paraliżując jego działalność i uniemożliwiając wyjazd mężów zaufania do siedziby okręgowej komisji wyborczej.
W Kijowie wyniki exit polls różnią się od oficjalnych o ponad 20 punktów procentowych, zaś w Czerkasach uniemożliwiono przeprowadzenie badań.
Jeszcze w niedzielę późnym wieczorem prezydent Wiktor Janukowycz spotkał się z dwoma amerykańskimi senatorami – Chrisem Murphym i Johnem McCainem. Zapewnił ich, że władze nie użyją już siły wobec demonstrantów bez względu na to, jak długo protest będzie trwał. „Zostaną podjęte wszelkie środki, żeby umożliwić obywatelom wykonywanie prawa do pokojowych demonstracji, a także przeprowadzenia uczciwego i pełnego śledztwa wydarzeń z 30listopada na Majdanie” – czytamy w oficjalnym komunikacie.
Chodzi o próbę siłowego rozpędzenia Majdanu, w której kilkadziesiąt osób odniosło obrażenia oraz doszło do aresztowań protestujących. Dwaj senatorowie przylecieli do Kijowa, chcąc udzielić poparcia demonstracjom na Majdanie oraz europejskim aspiracjom Ukraińców. Jednocześnie w Senacie USA gotowy jest projekt rezolucji solidarności z ukraińskim ruchem protestu. Wzywa ona wszystkie strony do powstrzymania się od przemocy i negocjacji, ale jednocześnie potępia władze za użycie siły 30 listopada i w nocy z 10 na 11 grudnia oraz grozi sankcjami wobec przedstawicieli władzy.
Tymczasem na dzień przed przyjazdem Janukowycza do Moskwy Rosja proponuje Ukrainie pożyczkę. Informuje o tym agencja Interfax, cytując ekonomicznego doradcę prezydenta Władimira Putina. – Sytuacja na Ukrainie wygląda obecnie tak, że bez pożyczek z jednej lub drugiej strony oni zwyczajnie nie będą mogli utrzymać stabilności ekonomicznej państwa (…). Nie wykluczam, że jeżeli pojawi się odpowiedni wniosek, wtedy udzielimy wsparcia – podkreślił Andriej Biełousow.
Do takiego porozumienia może dojść już dziś, kiedy spotkają się przywódcy Rosji i Ukrainy. Ukraina potrzebuje około 17 miliardów dolarów, aby załatać dziurę w wydatkach na 2014 rok. Kijów chce też renegocjować umowy na dostawy gazu, aby móc płacić mniej za dostawy i zbliżyć się do średnich cen europejskich.
Piotr Falkowski, Kijów