Żonglowanie cyframi
Poniedziałek, 16 grudnia 2013 (20:40)Opozycja krytykuje cięcia w wydatkach na rolnictwo w przyszłorocznym budżecie. Koalicja odpowiada, że co prawda wydatki na rolnictwo ze środków krajowych rzeczywiście spadną o 1,6 proc., to jednak aż o 8 proc. wyższe będą te z funduszy unijnych.
Posłowie spoza koalicji zgłaszali wiele zastrzeżeń do projektu budżetu na 2014 rok, ale ich poprawki zostały odrzucone podczas posiedzenia Sejmu. Jak więc wygląda plan wydatków rolnych państwa w przyszłym roku? Łącznie na ten dział zapisano około 54 mld zł, z czego ponad 26 mld zł to środki unijne, prawie 16,7 mld zł dotacja do KRUS, a blisko 11 mld pochłoną wydatki na rolnictwo, rozwój wsi, rynki rolne i rybołówstwo. Tak więc wydatki na rolnictwo z budżetu krajowego wyniosą 27,5 mld zł. Wśród najważniejszych pozycji można wymienić m.in. dopłaty bezpośrednie (14 mld zł), PROW 2017-2013 (9 mld zł).
Ponadto 750 mln zł rząd chce wydać na dopłaty do paliwa rolniczego, 100 mln zł na dopłaty do ubezpieczeń upraw rolnych i zwierząt gospodarskich, a 400 mln zł na dopłaty do oprocentowania kredytów inwestycyjnych i klęskowych.
Budżetu bronił w Sejmie poseł Dariusz Rosati (PO), przewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Nie zgadzał się on z zarzutami, że koalicja rządowa tnie wydatki na rolnictwo. Rosati przyznał, że środki z budżetu krajowego zmniejszą się o 1,6 proc., ale to nie jest powód do darcia szat. – Za to wydatki z budżetu unijnego zwiększą się aż o 8,1 proc. – podkreslił poseł PO.
Z takim tłumaczeniem nie zgadza się opozycja. Henryk Kowalczyk (PiS) zarzucił rządowi manipulację danymi. Przypomniał, że wydatki unijne są niejako odrębne, ich wysokość zależy od tego, jak dużo płatności zrealizujemy w tym roku. I to pomaga rządowi oszukiwać statystyki.
– W tym roku dopłaty obszarowe, bo to jest główny wydatek budżetu europejskiego na rolnictwo, będą w grudniu przyblokowane. Zostały przesunięte na następny rok i nic dziwnego, że w następnym roku będzie trochę więcej. Trzeba bowiem wypłacić pieniądze, które normalnie rolnicy powinni dostać w grudniu, ale ich nie dostaną – argumentował Kowalczyk. I krytykował zwłaszcza ograniczanie wydatków na postęp w rolnictwie, kontrolę jakości żywności, co będzie skutkować w przyszłości zapaścią rolnictwa i eksportu.
Zdaniem Kowalczyka, błędem jest także ograniczanie wydatków na dopłaty do ubezpieczeń gospodarstw rolnych. Ostrzegał też, że rząd chce złupić rolników, którzy dzierżawią państwową ziemię, bo będzie ich zmuszał do jej zakupu. Tak należy bowiem tłumaczyć to, że w budżecie państwa zapisano aż 4 mld zł przychodów z Agencji Nieruchomości Rolnych. Dla porównania, w tym roku ANR wpłaciła do budżetu prawie 2 mld zł.
Poseł Jan K. Ardanowski (PiS) wskazuje, że koalicja oszukuje rolników, bo wydatki z budżetu na 2014 rok porównuje ze znowelizowanym budżetem na 2013 rok, gdy wprowadzono duże cięcia (w rolnictwie przekroczyły one 600 mln zł). Gdyby zaś to, co teraz zaproponował i przeforsował rząd, porównać z projektem budżetu na 2013 rok, to okazałoby się, że wydatki praktycznie we wszystkich częściach wyraźnie spadły.
Krzysztof Losz