Degradacja numeru 2
Poniedziałek, 16 grudnia 2013 (02:00)Ewa Kopacz pierwszą wiceprzewodniczącą Platformy Obywatelskiej. Donald Tusk pozbył się Grzegorza Schetyny
Rada Krajowa Platformy Obywatelskiej zaakceptowała członków zarządu wybranych przez premiera. Nowym sekretarzem generalnym PO został Paweł Graś, co będzie skutkować zmianą na stanowisku rzecznika rządu.
Ewa Kopacz została pierwszą wiceprzewodniczącą Platformy, pozostałymi zastępcami Donalda Tuska będą: Hanna Gronkiewicz-Waltz, Bogdan Borusewicz, Radosław Sikorski i Cezary Grabarczyk. Zarząd Platformy uzupełniony został o Urszulę Augustyn, Jadwigę Rokitnicką, Danutę Pietraszewską, Tomasza Siemoniaka i Jacka Rostowskiego.
W skład władz Platformy, zatwierdzony w sobotę przez Radę Krajową, weszły tylko te osoby, których zażyczył sobie Tusk. Wbrew stanowisku lidera Platformy do zarządu zgłoszono tylko jedną kandydaturę, Grzegorza Schetyny, i były już pierwszy wiceprzewodniczący PO jako jedyny z kandydatów nie uzyskał akceptacji rady.
Stanowisko partyjne – sekretarza generalnego PO – otrzymał od Donalda Tuska Paweł Graś. Premier zasugerował, że osobą, która podczas konferencji prasowych udzielać będzie głosu dziennikarzom, zostanie kobieta. W tym kontekście pada nazwisko wiceprzewodniczącej klubu parlamentarnego Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.
– Ta ekipa, którą proponuję, poprowadzi Platformę do zwycięstwa. (…) Ta nić zrozumienia musi być bardzo mocna. (…) Nie może być dwuznaczności, musimy stanowić naprawdę jeden zespół – mówił Donald Tusk, uzasadniając skład zarządu.
Słusznie jednak zauważył, że działacze oczekują głównie uzasadnienia, dlaczego na liście zgłoszonych kandydatów kogoś nie ma. Chodzi o Grzegorza Schetynę, który niedawno stracił funkcję szefa partyjnych struktur na Dolnym Śląsku, a w sobotę doczekał się kolejnej degradacji. Pozbycie się Schetyny z zarządu PO Donald Tusk tłumaczył koniecznością wzmacniania lidera partii wybranego w wewnątrzpartyjnych wyborach.
Poza zarządem
– Jeśli chce się wzmocnić własną partię polityczną, to nigdy drogą do wzmocnienia swojej partii nie jest osłabianie jej lidera. Jeśli ktoś chce wzmocnić partię polityczną, to wzmacnia demokratycznie wybranego lidera. Jeżeli chce osłabić, zaczyna od osłabienia lidera – mówił Tusk. Zaznaczył, że ma „egoistyczny powód, by walczyć na śmierć i życie, aby Platforma dostała jak najlepszy wynik”. – Im wyższy wynik PO, tym dłużej Tusk będzie szefem – stwierdził.
Sobotnia porażka Schetyny, którego kandydaturę do zarządu zgłosił Andrzej Halicki, była tym większa, iż sam Schetyna deklarował chęć wejścia do zarządu. Stanowiska szefa PO nie zmiękczyło nawet ukorzenie się Schetyny przed Tuskiem.
– Nikt nie kwestionuje twojego przywództwa, Donaldzie. Nam chodziło o to, byśmy mogli rozmawiać (…), żebyśmy ciągle mieli przekonanie, że to jest partia, o której chcemy rozmawiać, na którą chcemy mieć wpływ – tłumaczył Schetyna. Łamiącym głosem wypraszał u Tuska zgodę na wejście do zarządu, przypominając, że był jednym ze współzałożycieli Platformy i działał w partii w trudnych czasach, gdy ta wyborów nie wygrywała.
– Uważam, że w zarządzie powinni potrafić się zmieścić różni ludzie, z różną wizją Platformy Obywatelskiej, jej wzmacniania i wygrywania kampanii wyborczej. Media dzielą nas na rodziny polityczne, nazywając: spółdzielcami czy schetynowcami. Chcę powiedzieć bardzo wyraźnie i to do ciebie, Donald, że schetynowcy też się zmieszczą w zarządzie PO i też będą pracować na rzecz Platformy, i ja ci deklaruję taką współpracę, tak jak dotychczas, tak i w przyszłości – mówił Schetyna.
Wytyczne dla Komorowskiego
Donald Tusk ujawnił część swoich planów na najbliższe dwa lata, które dzięki zaangażowaniu mediów powinny zająć Polaków.
I tak na początku roku planowane jest wielkie przedsięwzięcie propagandowe związane z organizacją „okrągłego stołu”. Dyspozycje w tej sprawie otrzyma od Tuska Bronisław Komorowski. – Zwrócę się do prezydenta Bronisława Komorowskiego, aby na początku 2014 r., a więc 25-lecia Okrągłego Stołu, poprosił liderów najważniejszych partii politycznych w Polsce, skorzystali z zaproszenia do takiego nowego „okrągłego stołu”, po to, żeby zacząć rozmowę – zapowiedział Tusk. Do agendy tematów zaliczył sprawę naszej polityki wschodniej i ustalenie polskich, wspólnych interesów w UE. Zdradził również niektóre plany rządu.
Premier ogłosił, że po zakończeniu już ostatnich z serii wewnętrznych wyborów w Platformie nadszedł czas na pracę dla Polski i Polaków.
– Nie wyobrażam sobie innego scenariusza – że po tych dzisiejszych, już ostatnich wewnętrznych wyborach wszyscy, jak na tej sali jesteście, ruszycie do wspólnej roboty na rzecz Polaków, na rzecz Polski – mówił Tusk. Zapowiedział m.in., że chce się rozprawić z kolejkami do lekarzy, drogimi podręcznikami i umowami śmieciowymi. Niewiele brakowało, by premier ogłosił obalenie rządzącego Polską od 6 lat rządu, który przez cały czas zajmował się samym sobą, a nie sprawami Polaków. Sprawa rozwiązania kolejek do lekarza to zadanie postawione przed ministrem zdrowia Bartoszem Arłukowiczem.
– Do wiosny minister zdrowia ma przedstawić działania, które doprowadzą do skrócenia kolejek w podstawowej opiece zdrowotnej – zarządził Tusk.
Premier stwierdził, iż „wspólnie musimy podjąć decyzję, jak sfinansować te zmiany”. Jako możliwe sposoby finansowania wymienił: podwyższenie składki zdrowotnej, wyższe finansowanie z budżetu państwa, wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych oraz dopłaty pacjentów za wizyty lekarskie. Od przyszłego roku szkolnego spaść miałyby koszty podręczników szkolnych.
– Nie wyobrażam sobie, żebyśmy nie podołali jednemu, dość prostemu zadaniu – postawienia się poważnemu lobby – mówił Tusk o „lobby podręcznikowym”.
– Będziemy gotowi z tym podręcznikowym projektem tak, aby 1 września 2014 roku pierwsze zmiany na korzyść były bardzo wyraźne – dodał.
Donald Tusk zapowiedział również walkę z umowami śmieciowymi. – Likwidacja śmieciówek to jest zwiększenie opodatkowania albo oskładkowania wobec tych, którzy tego nie płacą. Koniec kropka – zapowiedział premier. Donald Tusk stwierdził, że prace w sprawie powolnego eliminowania śmieciówek ruszą w przyszłym roku.
Artur Kowalski