• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Demokracja? Jaka demokracja?

Sobota, 14 grudnia 2013 (18:15)

Kilkanaście dni po zwycięskim referendum normalności, w którym Chorwaci opowiedzieli się za konstytucyjnym zakazem homoukładów, centrolewicowy rząd przyjął jednak prawo, które – jak oświadczył premier Zoran Milanović – „ma zrównać związki jednopłciowe z małżeństwami”. Podeptanie woli narodu zapowiadałem tutaj.

W nowej ustawie nie pojawia się wprawdzie słowo małżeństwo i nie ma zgody na adopcję dzieci przez pary homoseksualne, ale projekt skierowany został już do parlamentu, gdzie najprawdopodobniej zostanie przyjęty głosami lewackiej koalicji. Kolejny raz centrolew, pod naporem agresji tęczowej międzynarodówki, pokazał, czym są dla niego swobody obywatelskie i jak traktuje system demokratyczny.

Sukcesy? Tak, ale czyje?

Progejowskie lobby, silnie umotywowane i finansowane przez ważne koncerny, odniosły kolejny sukces. Pozorny. Co chwila któreś z mainstreamowych mediów obwieszcza tryumfy, podkreśla, że oto ubiegłe lata były pasmem samych zwycięstw środowisk aktywnych homoseksualistów. Wygląda na to, że zdobyli wszystko, przynajmniej w USA, Kanadzie, Europie.

Nic bardziej mylnego. Agresywna kampania przynosi homoaktywistom straszne konsekwencje, czyli odbudowę konserwatywnych środowisk w Hiszpanii, Francji, USA, a teraz w Polsce.

Każde instytucjonalne zwycięstwo wyzwala pokłady aktywności wierzących katolików, stojących dalej od Kościoła sprowadza ponownie na jego łono, umacnia zaś samoświadomość religijną wiernych mu od zawsze chrześcijan, utwierdza w odwadze i daje asumpt do działania na rzecz praw człowieka, rodziny. Prawdziwej rodziny i prawdziwych praw człowieka. Skupia wokół Kościoła, dziś w Unii Europejskiej właściwie jedynej oazy wolności chroniącej prawa nienarodzonych i chorych, młodych i starych.

Dekadencja i nihilizm, jakimi są przecież regulacje prawne promujące mniejszości seksualne, które ustawiają na tej samej „platformie” normalności degenerację, wynaturzenie, wywołują naturalny i racjonalny opór ludzi myślących zdroworozsądkowo.

Wybudzają ze snu uśpionych, którzy zaczynają, jak na przykład w Polsce, dostrzegać pierwsze oznaki dewastacji rodziny, porządku moralnego, tradycyjnych norm. Wystarczy, że syn doniesie ojcu: „Ty też, tato, możesz nosić sukienkę” albo gdy wróci z przedszkola z histerycznym płaczem, bo oto pani od wychowania genderowego kazała mu włożyć sukienkę, pomalować paznokcie i nałożyć na głowę perukę.

Czy pozwolimy na bezkarne kastrowanie z niewinności naszych synów wciąż jeszcze polskiej ziemi? Czy pozwolimy mentalnie molestować nasze córki deprawatorom w strojach edukatorów?

Na szczęście wystarczy ustawić w pierwszym szeregu eksperymentatorki i inżynierki nowego ładu, aby zostać natychmiast otrzeźwionym. Ekstremalna mniejszość mniejszości wstrząsa.

Profesor Środa, red. Szczuka, marszałkini Nowicka, ministra Kozłowska-Rajewicz, ministra Kluzik-Rostkowska są mocnym znakiem obecności choroby, jaka toczy nasze państwo.

Polska na szczęście się budzi. To cieszy, ponieważ zabawa już dawno się skończyła, czego świadectwem jest zapowiedź programu nowej edukacji seksualnej ministry Rostkowskiej, ten gwałt na morale najmłodszych, który, jeśli szybko nie zareagujemy, zostanie wkrótce dokonany.

Centrolewicowy rząd Donalda Tuska nas testuje. Krok po kroku realizuje programy nadesłane z Brukseli, nie myśląc o dobru Narodu Polskiego. Im szybciej to w końcu dostrzeżemy, tym szybciej ustrzeżemy nasze dzieci.

dr Tomasz M. Korczyński