• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Zwycięstwo inżynierii finansowej

Piątek, 13 grudnia 2013 (21:07)

Sejm uchwalił budżet na 2014 r. z maksymalnym deficytem w wysokości ponad 47,6 mld zł. Kolejny rok zamrożone zostaną pensje w budżetówce. Ze 177 poprawek zgłoszonych w drugim czytaniu Sejm zgodził się na pięć zmian przygotowanych przez PO.

W głosowaniu wzięło udział 448 posłów; za uchwaleniem ustawy głosowało 235 posłów, przeciw było 213, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Mariusz Pawlak, główny ekonomista Związku Przedsiebiorców i Pracodawców (ZPP), zwrócił uwagę, że już od dawna debata budżetowa nie wywoływała takiego zobojętnienia jak dzisiaj. „Dane dość obiecujące: projekt przyszłorocznego budżetu zakłada blisko 48 miliardów złotych deficytu, wzrost PKB o 2,5 proc. i inflację na poziomie 2,4 procent. Bezrobocie na koniec 2014 roku ma wynieść 13,8 procent. Tylko pytanie: jak to osiągnąć?” – wskazał ekonomista w komentarzu przesłanym NaszemuDziennikowi.pl.

Ponadto Mariusz Pawlak zwrócił uwagę, że „wzrost gospodarczy bierze się ze wzrostu produkcji, aktywizacji przedsiębiorczości i udoskonaleń, a nie podwyżek pensji urzędniczych czy organizacji kolejnych igrzysk”.

„Bezrobocie spada, jak rozwijają się firmy, ale w Polsce, a nie na emigracji. Skala deficytu jest do obronienia, ale nie wtedy, jak jest zmniejszana poprzez konwersję długu odebranego funduszom emerytalnym na obietnice przyszłych emerytur. Dzisiaj dochody i wydatki budżetowe to raczej zaproszenie do rokowań niż solidny i racjonalny plan. Bo co zrobi rząd, jak jednak PKB nie wzrośnie, bezrobocie nie spadnie, a potrzeby ludzi się nie dostosują do tego i ich rozbudzone apetyty będę w końcu chciały konsumować ten dobrobyt tu i teraz?” – pyta główny ekonomista ZPP.

Ponadto Mariusz Pawlak podkreślił, że „dzisiaj do prognoz budżetowych używa się wyłącznie inżynierii finansowej, mają się zgadzać formuły w arkuszach, które nie mają nic wspólnego z tym, co dzieje się w realnej gospodarce”.

„Formuła mówi jasno, jak brakuje pieniędzy w budżecie, to zwiększ wartość procentową stawek podatkowych i innych obciążeń. Działanie się zgadza, ale dziwnie przychody nie rosną” – wskazał, dodając, że wolałby zobaczyć „założenia budżetowe w stylu: wzrost ilości podmiotów gospodarczych, spadek obciążeń podatkowych i kosztów pracy, skrócenie procedur administracyjnych, redukcja regulacji prawnych krępujących przedsiębiorczość oraz uproszczenie systemu podatkowego”.

„A wtedy liczby przyjdą same i zamienią się w realne pieniądze w gospodarce. Gospodarkę tworzą przedsiębiorcy i konsumenci, to oni decydują, o ile wzrośnie PKB, a spadnie bezrobocie, choćby nie wiem, jak doskonały był model makroekonomiczny. Bez uwzględnienia racjonalności zachowań fryzjera, producenta opakowań czy przewoźnika nie zadziała. Jeżeli zwiększycie podatki, to przychód do budżetu wzrośnie, ale w Anglii lub Irlandii” – skomentował przyjęty budżet Mariusz Pawlak, główny ekonomista ZPP.

IK