• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Majdan stawia warunki

Piątek, 13 grudnia 2013 (02:00)

W Kijowie obie strony przygotowują się do jutrzejszej ulicznej konfrontacji. Majdan i Partia Regionów zwołują wielkie wiece zwolenników.

Arsenij Jaceniuk, lider Batkiwszczyny, razem z założycielem UDAR Witalijem Kliczką przedstawili swoją odpowiedź na zaproszenie prezydenta Wiktora Janukowycza do rozmów „wszystkich sił politycznych”.

Jaceniuk powtórzył warunek: do rozmów z rządzącą ekipą konieczny jest „mandat Majdanu”. Ale ani on, ani Kliczko wciąż nie zadali pytania o zgodę na dialog z władzą w wystąpieniu na placu. Można się zresztą spodziewać, że odpowiedzią tłumu byłoby „nie”. Zanim będzie można myśleć o wspólnym stole, trzeba ustalić, „kto ma prowadzić rozmowy i jak będzie na nich reprezentowana kulturalna i intelektualna elita Ukrainy”. Warunkiem jest też uczestnictwo unijnych urzędników.

Trzeba też wcześniej ustalić, „o czym i w jakim celu mają się rozmowy odbywać”. Jaceniuk za osiągnięcie opozycji uznał fakt, że ludzie „powstali” i „udało się utrzymać Majdan”. Przypomniał też wcześniej stawiane warunki: pociągnięcie do odpowiedzialności osób kierujących szturmami na Majdan, wypuszczenie wszystkich zatrzymanych demonstrantów i dymisja rządu („odejście odpowiedzialnych za kryzys”).

Czwartkowa noc na Majdanie przebiegła spokojnie.

Do Kijowa zjeżdżają autobusy z nowymi uczestnikami protestów; ze wschodniej części Ukrainy jest ich znacznie mniej, ale pojawiają się doniesienia o pierwszych grupach uczestników wielkiego wiecu poparcia dla rządu, obliczanego na 200 tys. ludzi. Już przygotowano (ze środków budżetowych – zwraca uwagę opozycja) tyle porcji prowiantu, flag itp.

Zachodnia Ukraina jednomyślnie wzmacnia Majdan. W środę wieczorem nieznani sprawcy rzucili w autobus jadący do Kijowa kamieniami. Rannego kierowcę przewieziono do szpitala.

Rzecznik Departamentu Stanu Jen Psaki poinformowała, że USA rozważają sankcje wobec Ukrainy. Do zdecydowanej reakcji na działania władz wobec protestów wezwało też kilku amerykańskich polityków, m.in. senator John McCain.

Amerykański sekretarz obrony Chuck Hagel ostrzegł w rozmowie telefonicznej ukraińskiego ministra obrony Pawła Lebiediewa przed użyciem „w jakiejkolwiek formie sił wojskowych przeciwko demonstrantom”. To właśnie resort obrony Ukrainy organizuje prorządową manifestację. Widziano też wojskowe kolumny jadące w stronę Kijowa z odległych garnizonów. Jednak minister Lebiediew zaklina się w telewizji, że wojsko nie uczestniczy „w żadnych akcjach politycznych”. Kliczko nieco tajemniczo oświadczył, że „żadne prowokacje nie wymuszą odejścia ludzi z Majdanu”.

Pojawiają się doniesienia (m.in. w lokalnych serwisach internetowych Doniecka) o planie wywołania w sobotę lub niedzielę rozruchów. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi ze wschodniej Ukrainy, którzy przyjadą na wiec rządowy, ma zaatakować grupa prowokatoroów-tituszek z emblematami partii opozycyjnych, UE itp. Chodzić ma o wywołanie bójek między Majdanem a górnikami z Doniecka, co zakończyć się może tragicznie dla wszystkich.

Według deputowanego Batkiwszczyny Giennadija Moskala, kierownictwu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy pomagają w przygotowaniu operacji specjalnych przeciwko Majdanowi rosyjscy doradcy z FSB.

Berkut odmawia pacyfikacji

Do stolicy skierowano kolejne oddziały milicji aż z położonego na dalekim wschodzie kraju Doniecka. To matecznik Janukowycza, Partii Regionów i królestwo wspierających ich oligarchów. Z kolei cała jednostka Berkutu z Kirowogradu (250 km na południe od Kijowa) złożona z 220 funkcjonariuszy odmówiła wyjazdu do Kijowa.

– Sami zdecydowaliśmy o odmowie użycia siły wobec pokojowych mitingów. Decyzję podjęliśmy jednomyślnie i bez względu na możliwe konsekwencje – powiedział ich dowódca lokalnej gazecie.

Przebywający w Waszyngtonie rosyjski wicepremier Igor Szuwałow wyraził gotowość swojego kraju do rozmów o „współpracy celnej z Ukrainą w dowolnej formie, w tym z udziałem UE”. Jednocześnie przestrzegł przed „podejmowaniem decyzji pod naciskiem ulicznych protestów”. Zapewnił, że wydana kilka miesięcy temu Ukrainie wojna handlowo-celna prowadzona była „surowo, ale zgodnie z prawem”.

Z kolei szefowa ukraińskiej dyplomacji po powrocie z Kijowa do Brukseli zapewniła, że „trudności ekonomiczne związane z implementacją układu stowarzyszeniowego z UE może pomóc rozwiązać dobry plan działań i pomoc Unii”. Także były prezydent Wiktor Juszczenko wypowiedział się za wyborem współpracy z Zachodem jako sposobem „przezwyciężenia chronicznych problemów ukraińskiej gospodarki”. – W ekonomii nie ma problemu z produkcją, ale z tym, gdzie ją sprzedać. A rynek europejski jest 12 razy większy niż rosyjski – argumentował.

W tym samym czasie o gotowości natychmiastowego wznowienia rozmów poinformował przedstawiciel MFW.

Ambicje Kliczki

Jednak swoje nadzieje ma też opozycja. Kliczko nie wyklucza startu na najwyższy urząd w państwie. I z racji swojej także pozapolitycznej popularności jest prawdopodobnie jedynym, który ma szanse pokonać Janukowycza. Na przeszkodzie może mu stanąć fakt, że nie mieszka 10 lat na Ukrainie i podatki wciąż płaci w Niemczech.

Byłemu bokserskiemu mistrzowi świata drogę może zamknąć zgłoszona niedawno poprawka do ordynacji wyborczej, która zabrania kandydowania osobom długo mieszkającym za granicą. Kliczko wyraził nadzieję, że nie zostanie ona uchwalona, bo „wcale nie tak wielu przeszkadza moje wejście do polityki”.

– Nie łamałem prawa, nie kradłem. Płaciłem podatki tam, gdzie pracowałem, a w sporcie działalność nie ogranicza się do jednego kraju – tłumaczył. Argumentował też, że nawet przyjęcie zmian w ordynacji nie powinno blokować jego startu w wyborach, gdyż prawo nie może działać wstecz.

Piotr Falkowski Kijów