Na Filipinach brakuje żywności
Czwartek, 12 grudnia 2013 (11:30)Potrzebujemy natychmiastowej pomocy. W obozach dla uchodźców brakuje żywności – z tym dramatycznym apelem do ludzi dobrej woli zwrócił się ks. abp John Forrosuelo Du, metropolita Palo.
Tajfun, który przed miesiącem spustoszył Filipiny, właśnie na terenie kierowanej przez niego metropolii Palo wyrządził największe szkody.
– Brakuje żywności i lekarstw. Najgorsze jest jednak to, że nasze transporty wciąż nie są bezpieczne i bandy rebeliantów bezkarnie rozkradają pomoc dla potrzebujących – podkreśla ks. abp John Forrosuelo Du, którego słowa cytuje Radio Watykańskie.
Przypomina zarazem, że organizacjom pomocowym dużą trudność sprawia racjonowanie brakującej na wyspie benzyny. Z tego powodu konieczne wsparcie nie jest w stanie dotrzeć do najbardziej odległych miejsc. Hierarcha zauważa, że w miesiąc po przejściu tajfunu tysiące ludzi żyje wciąż bez bieżącej wody i elektryczności.
– Na naszej wyspie zniszczone zostały 64 kościoły, poważnie uszkodzona jest miejscowa katedra. Mimo to ludzie przychodzą w te miejsca, by się modlić i przyjmować sakramenty – wskazuje ks. abp John Forrosuelo Du.
Tymczasem władze kraju poinformowały, że w wyniku tajfunu na Filipinach zginęło 5924 ludzi. A 1779 osób wciąż uznaje się za zaginione.
Tajfun Haiyan uderzył w Filipiny na początku listopada. W wyniku kataklizmu ucierpiało w sumie około 12 mln ludzi, z których ponad 900 tys. musiało opuścić swoje domy. 220-tysięczne Tacloban zostało niemal doszczętnie zniszczone po uderzeniu tajfunu; zdewastowane jest 90 proc. miasta. Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun zaapelował do społeczności międzynarodowej o pomoc dla ofiar.
MM