• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Ultimatum Janukowycza

Czwartek, 12 grudnia 2013 (02:00)

Ukraińska opozycja zamyka się na Majdanie i wzywa do dalszych demonstracji. Władze dają jej czas do piątku.

Na jutro opozycja zapowiada kolejną wielką manifestację. Ma w niej wziąć udział nawet milion osób. Sytuacja w Kijowie zmienia się z godziny na godzinę. Po pełnym pojednawczych gestów wtorku przyszła noc siłowej rozprawy z protestami. Nic dziwnego, że o żadnym dialogu nie ma mowy. Berkut i inne formacje milicyjne zaatakowały niedługo po godz. 1.00 w nocy, rozpoczynając stopniowe przesuwanie się w kierunku otaczających Majdan barykad. Siłą naporu tarcz samych funkcjonariuszy usunięto część zapór i namiotów. W tych miejscach stanęły szpalery milicjantów, które jednak nie poszły dalej w tłum zebrany przed sceną.

Plac przeżył godzinę dramatu. Nikt nie wiedział, do czego posunie się władza. Ze sceny na przemian śpiewała i wzywała do oporu piosenkarka Rusłana, zwyciężczyni konkursu Eurowizji. Co jakiś czas duchowni odmawiali modlitwy przeznaczone na czas wojny, zaczęły też bić dzwony pobliskich cerkwi. Wzywano milicjantów do niewykonywania rozkazów. Padały hasła: „Milicja z narodem” i „Razem do końca”.

Trudno się było zorientować, jakie są właściwie plany MSW. Milicjanci kontynuowali szturm z przerwami, wyraźnie jednak starali się nie spowodować obrażeń demonstrantów.

Formalnie władze miały wyrok sądu nakazujący przywrócenie ruchu na ulicach przecinających Majdan, przede wszystkim centralnej arterii miasta Chreszczatyk, oraz opuszczenie przez osoby trzecie budynku związków zawodowych zamienionego na sztab protestu. Ale żaden z tych celów nie został osiągnięty. Przejazdu nadal nie ma i sztab funkcjonuje jak dotąd. Co więcej, szpalery milicjantów nad ranem usunięto. Przed południem funkcjonariusze zajęli też inny budynek używany przez opozycję – miejską administrację. Ale po godzinie dość łatwo go odbito.

Użycie siły natychmiast (o godz. 4.00 w nocy) potępiła Catherine Ashton, szefowa unijnej dyplomacji. – Jestem w Kijowie. Byłam na Majdanie i poruszyło mnie zdecydowanie Ukraińców występujących za perspektywą europejską kraju. I teraz, zaledwie po kilku godzinach, ze zgrozą obserwuję to, że milicja używa siły, żeby usunąć pokojowe zgromadzenie w centrum Kijowa. Władzy nie wolno było działać pod przykryciem nocy i „spotykać się” ze społeczeństwem przy pomocy milicji. Dialog z siłami politycznymi i społeczeństwem jest zawsze lepszy od argumentu siły – powiedziała.

W podobnym tonie wypowiedział się amerykański sekretarz stanu. – Stany Zjednoczone wyrażają potępienie dla decyzji ukraińskich władz o użyciu sił specjalnych jako reakcji na pokojowe protesty. Zlekceważono zasady demokracji i podeptano ludzką godność – zaznaczył John Kerry.

Jego zastępca Victoria Nuland jest także w Kijowie. Razem z amerykańskim ambasadorem przyszła na Majdan i przez jakiś czas razem z wolontariuszami rozdawała pieczywo. Zrobiło to ogromne wrażenie, tym bardziej że początkowo nikt nie wiedział, kto to jest, uwagę zwracała jedynie towarzysząca jej ochrona. Podeszła też do grupy funkcjonariuszy wojsk wewnętrznych MSW i dawała im kanapki. Ale ci, śmiejąc się, odmawiali.

Według ministra spraw wewnętrznych Witalija Zacharczenki, nie doszło do żadnego użycia siły, a jedynie do próby odblokowania ruchu ulicznego, bo miasto tonie w korkach. Zapewnił on, że żadnych prób zlikwidowania Euromajdanu nie będzie. Ale opozycja słowami Jurija Łucenki, ministra spraw wewnętrznych w rządzie Julii Tymoszenko, zadeklarowała, że od Zacharczenki oczekuje już tylko dymisji i jest to „absolutnie minimalny” warunek do jakichkolwiek rozmów.

Wypowiedział się także premier Mykoła Azarow. Po posiedzeniu rządu oświadczył, że Ukraina potrzebowałaby w przypadku podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE co najmniej 20 mld euro pomocy. Jednocześnie zapewnił, że podczas rozmów z Rosją nie będzie mowy o wejściu do Unii Celnej.

Jeszcze w nocy liderzy opozycji Arsenij Jaceniuk i Witalij Kliczko wezwali mieszkańców Kijowa do przychodzenia na Majdan. O żadnych rozmowach nie może być mowy. – Kompromisów z katami i dyktatorami się nie zawiera. Trzeba ich się pozbyć. Dlatego jednoznacznie tematem numer jeden jest obecnie odejście Janukowycza i całej jego zgniłej władzy – powiedział Kliczko na nocnym briefingu. Według niego, nie wchodzi już w grę ani tymczasowy rząd techniczny, ani jakiekolwiek rozwiązanie „kompromisowe”. – To byłaby gra na czas i manipulacja. Trzeba tę władzę zmienić, i to możliwie szybko – dodał lider ugrupowania UDAR.

Stół bez opozycji

Odbył się także okrągły stół zorganizowany przez pierwszego prezydenta Ukrainy Leonida Krawczuka. Uczestniczyli w nim przedstawiciele rządzącej Partii Regionów i ich koalicjanta Komunistycznej Partii Ukrainy, a także wicepremier Aleksandr Wiłkuł, ministrowie sprawiedliwości i zdrowia oraz następca Krawczuka Leonid Kuczma.

Byli też przedstawiciele Cerkwi prawosławnej (dwóch z trzech jej odłamów obecnych na Ukrainie). Nie było nikogo z protestującej na Majdanie opozycji. Trzeci prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko również odmówił przybycia, gdyż uznał, że okrągły stół nie daje żadnych szans realnego dialogu. Wydarzenie przebiega na zupełnym marginesie wydarzeń w Kijowie, a nawet jest wyśmiewane. Okazało się, że obok sali pałacu „Ukraina”, gdzie toczą się mało sensowne obrady, ekipa filmowa nakręca kolejny odcinek popularnego serialu komediowego.

Deputowany Batkiwszczyny generał Witalij Jarema, były szef pionu dochodzeniowo-śledczego milicji, w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” wyraża pewność, że o wejściu sił specjalnych zadecydował osobiście Wiktor Janukowycz.

– Bez wiedzy prezydenta Janukowycza takie rzeczy się nie dzieją – mówi. Przypomina, że w wyniku zmian w prawie dokonanych na początku 2011 roku prezydent ma ogromne pełnomocnictwa.

– Kiedy Janukowycz doszedł do władzy, dokonał zmian w konstytucji, zwiększając swoją władzę. Tylko nie rozumiał, że władza to nie tylko siedzenie w fotelu i wydawanie poleceń, ale także odpowiedzialność. I dzisiaj cała odpowiedzialność spada osobiście na prezydenta. Co oczywiście nie zmniejsza winy ludzi, którzy go obsługują, jak minister spraw wewnętrznych, prokurator generalny czy sędziowie – podkreśla generał Jarema.

W jego ocenie, Ukraina jest w głębokim politycznym i ekonomicznym kryzysie spowodowanym kryminalizacją elity władzy.

– Jeśli ktoś jednego dnia mówi, że będzie uwalniać zatrzymanych i zaprasza na rozmowy przy okrągłym stole, to ja to rozumiem. Jest tu nas w Kijowie samych parlamentarzystów opozycji ponad 150. Moglibyśmy się spotkać z prezydentem. Spodziewałem się usłyszeć, że na jedne nasze postulaty się zgadza, na inne nie. A on nocą wysyła swoje „zaproszenie” przy pomocy sił specjalnych! Jaki prezydent na świecie tak robi? Czy tak robi w ogóle normalny człowiek, nie przestępca? Dwadzieścia pięć lat pracowałem w wydziale dochodzeniowym, walczyłem z przestępcami. I mogę powiedzieć, że psychologii kryminalisty nie da się do końca zrozumieć – tłumaczy.

– Przełożeni traktują tych chłopców jak psy. Śpią w autobusach, rzadko dostają jedzenie, i to słabe, niekaloryczne. A stanie przez tyle czasu na mrozie kosztuje organizm człowieka dużo energii. Jeśli człowiek jest niedożywiony, może dojść do omdlenia albo do stanu psychicznego, że człowiek traci orientację, samokontrolę. Wówczas, zamiast wykonywać rozkazy, ci chłopcy mogą zacząć zachowywać się w sposób nieprzewidywalny – dodaje Jarema.

Panika na szczytach

Przy scenie na Euromajdanie „Nasz Dziennik” rozmawiał z Jarosławem Kuczerem, szefem młodzieżówki Batkiwszczyny w Kijowie. Kuczer odpowiada za planowanie kolejnych wystąpień i obsługę zagranicznych gości Majdanu. Tak jak generała Jaremę uderza go, że użyci do znoszenia barykad milicjanci byli bardzo młodzi, w rzeczywistości to studenci akademii MSW.

– Jeśli tak, to znaczy, że nie mają nikogo innego. A więc ich siły słabną. Ostatnia noc była zatem przełomem. Wierzę, że teraz zacznie się już nasze zwycięstwo. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości, przecież wspiera nas cały świat – mówi. Użycie siły świadczy według niego o panice na szczytach władzy.

– Nikt czegoś takiego się nie spodziewał w obecności wysokich przedstawicieli UE i USA. To pokazuje, że władza znalazła się w pułapce. Oni boją się i nie wiedzą, co robić – dodaje Kuczer.

– Myślę, że nie poczuli się w sytuacji bez wyjścia. Wiedzą, że gdy utracą swoje immunitety, będą sądzeni za swoje działania i całe wcześniejsze złodziejstwo. Dlatego poszli scenariuszem Białorusi. Najpierw siłowa rozprawa, potem niedemokratyczne wybory i dyktatura. Prowadzi to oczywiście „na Wschód” – mówi Anna, która spędza na Majdanie cały czas poza pracą. Dla niej taki obrót spraw to załamanie życiowych nadziei. Ukończyła językoznawstwo, pracuje w jednym z portali internetowych.

– My, młodzi ludzie, nie tak sobie wyobrażaliśmy naszą przyszłość. Ci, którzy byli za granicą, wiedzą, że może być inaczej, i wierzą, że tak też może być u nas, na Ukrainie. Tak samo ci, którzy uczyli się za granicą, przyjeżdżają z zupełnie innymi aspiracjami. Kiedy nasze marzenia załamują się, jesteśmy coraz bardziej zdeterminowani – dodaje.

Na dowód pokazuje na tłum. Zamiast kilkuset osób jak w poprzednich dniach rano (kiedy większość demonstrantów jest w szkołach, na uczelniach lub w pracy) na placu jest kilkadziesiąt tysięcy demonstrantów.

Jurij Łucenko wzywa rodziców młodych milicjantów, żeby zabierali swoje dzieci z uczelni MSW i przystępowali do protestu. – To, co się stało na Majdanie, oznacza powiedzenie „do widzenia” Europie i zamknięcie drogi do kontaktów z Zachodem dla władzy. Ale pozostaje naród, którego my tutaj jesteśmy reprezentantami. I możemy prowadzić dialog z każdym – oświadczył na kolejnej konferencji prasowej. Milicji daje czas do piątku, by „stanęła po stronie konstytucji i narodu”. Wtedy ma się odbyć kolejna wielka manifestacja, w której według opozycji weźmie udział milion osób.

Piotr Falkowski, Kijów