• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Coraz tłoczniej w noclegowniach

Niedziela, 8 grudnia 2013 (21:26)

Przenikliwe zimno i wiatr spowodowały, że rośnie liczba osób szukających pomocy w schroniskach dla bezdomnych. Osobom bez dachu nad głową szczególnie dały się we znaki ostatnie mroźne noce i szalejący wiatr.

W największej tego typu placówce na Podkarpaciu – Schronisku dla Bezdomnych Mężczyzn w Rzeszowie prowadzonym przez Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta, które dysponuje 75 miejscami stacjonarnymi, przebywa już 108 osób. Jednak jak informuje Aleksander Zacios, prezes Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta w Rzeszowie, nikt, kto oczekuje pomocy w tym trudnym czasie, na pewno nie odejdzie z kwitkiem.

– W sytuacjach nadzwyczajnych, w okresie wzmożonych mrozów – po odpowiednim zagospodarowaniu wszystkich wolnych pomieszczeń schronisko może pomieścić nawet ok. 120-130 osób. Zagospodarowane zostaną wszystkie pomieszczenia, jakimi dysponujemy. W razie potrzeby dostawimy dodatkowe łóżka i rozłożymy materace. Z pewnością nikt, kto w okresie zimowych chłodów zapuka do naszych drzwi, nie zostanie pozostawiony sam sobie – zapewnia Zacios.

Ponadto Kuchnia Albertyńska przy rzeszowskim schronisku wydaje ok. 1,7 tysiąca posiłków dziennie. W zimie gorące posiłki dla potrzebujących wydawane są także w trzech innych punktach Rzeszowa: w Śródmieściu przy ul. Okrzei 8, w Domu Seniora na os. Nowe Miasto i przy ul. Broniewskiego 24 na os. Baranówka.

W Wojewódzkim Centrum Zarządzania Kryzysowego przy Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie czynna jest całodobowa infolinia dla osób bezdomnych. Pod bezpłatnym numerem 987 można uzyskać informacje o adresach noclegowni, które dysponują wolnymi miejscami, adresach kuchni dla ubogich, ponadto informacje, gdzie można uzyskać pomoc medyczną oraz o innych formach wsparcia dla osób bezdomnych i potrzebujących.    

Na Podkarpaciu funkcjonuje obecnie ponad 20 schronisk i noclegowni, które dysponują łącznie ponad tysiącem miejsc. Na progu zimy większość z nich zapełnia się już bezdomnymi.  

Mariusz Kamieniecki