• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Wichura zerwała dach z kościoła w Dębicy

Sobota, 7 grudnia 2013 (18:44)

Ponad 200 razy interweniowali strażacy na Podkarpaciu w związku z szalejącymi wichurami. Jak informują służby wojewody podkarpackiego w regionie, dzisiaj po południu bez prądu pozostawało jeszcze ok. 3,5 tysięcy gospodarstw.

Szalejący od czwartku w nocy orkan „Ksawery” połamał drzewa, zrywał linie energetyczne, uszkadzał budynki i zrywał dachy. Na szczęście obyło się bez ofiar w ludziach.

Dzisiaj nawałnica poważnie uszkodziła dach kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Dębicy. Do zdarzenia doszło chwilę po zakończeniu porannej Mszy św., kiedy wierni opuścili już kościół. Brygadier Janusz Nesteruk z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Dębicy w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl powiedział, że wichura zerwała ok. 400 metrów kwadratowych dachu świątyni.

– Część zerwanej konstrukcji przeleciała kilkadziesiąt metrów i uderzyła w stojący w pobliżu dom mieszkalny wybijając okna, niszcząc część ogrodzenia i elewację budynku. Na szczęście podczas zdarzenia nikogo nie było w domu – zaznaczył. Strażacy zabezpieczyli uszkodzoną konstrukcję dachu przed dalszymi zniszczeniami. Nadzór budowlany stwierdził, że pozostała część konstrukcji dachu nie została naruszona. W tej sytuacji nabożeństwa będą się mogły odbywać bez przeszkód. W poniedziałek firmy budowlane będą kontynuować prace zabezpieczające przy świątyni.

Większość interwencji podkarpackich strażaków dotyczyła usuwania połamanych konarów oraz powalonych na ulice i jezdnie drzew. Strażacy zabezpieczyli 25 zniszczonych dachów. Strażacy apelują, aby w okresie, kiedy wiatr szczególnie daje się nam we znaki, ograniczyć wychodzenie z domów, a kierowcom, aby parkowali pojazdy z dala od drzew i wielkopowierzchniowych reklam. Ok. 3,5 tysiąca odbiorców dzisiaj po południu pozostawało jeszcze bez prądu. Jak poinformował dyżurny Jan Czech z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie, wyłączonych jest 12 linii średniego napięcia i ok. 90 stacji transformatorowych głównie na trudno dostępnych terenach górskich Bieszczad i Beskidu Niskiego. Elektrycy cały czas usuwają awarie, ale zanim wszyscy odbiorcy będą mieli prąd, może to potrwać kilkanaście godzin.

Według synoptyków, wiatr z godziny na godzinę ma słabnąć, a jutro całkowicie ucichnie. Pierwsze szacunki spowodowane anomaliami pogodowymi powinny być znane w poniedziałek.                                                        

Mariusz Kamieniecki