• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Bądźmy "natrętni" w modlitwie

Piątek, 6 grudnia 2013 (18:41)

Wezwanie do usilnej, „natrętnej” modlitwy, prawdziwie chrześcijańskiej i połączonej z pewnością, że Bóg jej wysłucha, było tematem refleksji Ojca Świętego Franciszka podczas porannej Mszy św. sprawowanej w Domu Świętej Marty w Watykanie.

Papież zwrócił uwagę, że modlitwa ma jakby dwa wymiary: „potrzebuje”, a zarazem jest „pewna” faktu, że Bóg w swoim czasie i na swój sposób wysłucha tego, o co się modlimy.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że modlitwa, jeśli jest naprawdę chrześcijańska, obraca się między potrzebą, którą zawsze zawiera w sobie, a pewnością, że zostanie wysłuchana, nawet jeśli nie wiemy dokładnie, kiedy to nastąpi. Papież wyjaśnił, że dzieje się tak dlatego, że ten, kto się modli, nie boi się „przeszkadzać” Bogu i żywi ślepą ufność w Jego ojcowską miłość.

– Taką ślepą jak ci dwaj niewidomi z dzisiejszego fragmentu Ewangelii, którzy krzyczeli za Jezusem o swojej potrzebie uzdrowienia. Lub jak ślepiec z Jerycha, który woła z całej siły do Nauczyciela – powiedział Papież Franciszek do zgromadzonych na Eucharystii w Domu Świętej Marty, którego słowa cytuje Katolicka Agencja Informacyjna.

Jednocześnie Ojciec Święty zaznaczył, że to sam Jezus nauczył nas modlić się jak „uprzykrzony przyjaciel”, który żebrze o chleb o północy lub „jak wdowa naprzykrzająca się skorumpowanemu sędziemu” – podaje KAI.

- Nie wiem, czy nie zabrzmi to źle, ale modlić się to trochę jakby naprzykrzać się Bogu, aby nas wysłuchał. (...) To przyciąganie oczu i serca Boga ku nam. (...) I tak zrobili także ci trędowaci, którzy zbliżyli się do Niego, mówiąc: „Jeśli chcesz, możesz nas uzdrowić”. Uczynili to z określoną pewnością – przypomniał zapisy biblijne Franciszek. Ponadto zauważył, że to Jezus uczy nas modlić się w ten sposób.

Podczas dzisiejszej Mszy św. Papież zaznaczył, że modląc się, zastanawiamy się nieraz, czy powtarzając Panu kilkakrotnie swe potrzeby, czynimy to z wystarczającą mocą.

- Później męczy mnie to proszenie i zapominam o tym – wskazał Papież i zauważył, że tamci ludzie z kart Ewangelii wołali i wcale ich to nie męczyło.

- Jezus mówi nam: „Proście”, a także „Kołaczcie do drzwi”, a ten, kto stuka do drzwi, robi hałas, przeszkadza, naprzykrza się – przypomniał Ojciec Święty. Ponadto wskazał, że chodzi tu o naleganie aż do granic narzucania się, ale także o niezachwianą pewność. Biblijni ślepcy mieli pewność, prosząc Pana o zdrowie, gdyż na Jego pytanie, czy wierzą, odpowiedzieli: „Tak, Panie, wierzymy. Mamy pewność”.

- I modlitwa zawiera w sobie te dwie postawy: jest potrzebująca i pewna. Modlitwa zawsze czegoś potrzebuje: gdy o cokolwiek prosimy, jest to modlitwa potrzebująca. Ale również, jeśli jest prawdziwa, jest pewna: „Wysłuchaj mnie! Wierzę, że możesz to uczynić, ponieważ obiecałeś to”. On obiecał – oto kamień węgielny, na którym wspiera się pewność modlitwy – zaznaczył Ojciec Święty.

Papież zwrócił uwagę, że mając tę pewność, mówimy Bogu o swych potrzebach, wiedząc na pewno, że może On to uczynić.  – Modlić się to czuć, jak Jezus pyta obu ślepców: „Czy wierzysz, że mogę to zrobić?” – zaznaczył Franciszek w dzisiejszej homilii.

Na zakończenie Papież jeszcze raz podkreślił, że modlitwa ma być pewna i prawdziwa, mimo błędów i cierpień, jakie wyrządzamy. – A On słyszy te potrzeby, ale słyszy też, że – mając pewność – prosimy o Jego interwencję. Pomyślmy, czy nasza modlitwa wyraża potrzeby i pewność: potrzeby, gdyż mówimy prawdę o sobie samych, i pewność, bo wierzymy, że Pan może zrobić to, o co prosimy powiedział Ojciec Święty.

IK