Majdan nie odpuści
Piątek, 6 grudnia 2013 (02:10)Premier Ukrainy Mykoła Azarow atakuje protestujących na Majdanie i oskarża ich o ekstremizm. Codzienne protesty w Kijowie przybrały już formę pewnego rytuału.
Tak jak przez kilka poprzednich dni, tak i wczoraj z samego rana protestujący przeszli zwartą kolumną z Majdanu Niepodległości w kierunku siedziby prezydenta Wiktora Janukowycza, gdzie przy barykadzie dyżurowało 200 osób. Przy oddalonej o kilkaset metrów ulicy prowadzącej do siedziby rządu było około stu demonstrantów, którzy skandowali m.in.: „Janukowycz za kraty”.
Nowością jest rozpoczęta wczorajszej nocy akcja pod nazwą „Nocny Patrol”. Według organizatorów, będzie ona powtarzana regularnie i ma sprawić, „by pilnujący rządowych budynków milicjanci nie zasnęli”. Minionej nocy grupa około 200 demonstrantów przemaszerowała do wszystkich miejsc, gdzie rozstawione są milicyjne kordony. W ich pobliżu protestujący głośno śpiewali i skandowali hasła.
Na Majdanie – największym placu stolicy Ukrainy – od 21 listopada protestują zwolennicy integracji ich kraju z Unią Europejską. Przedstawiciele wszystkich ugrupowań opozycyjnych, studenci, a także zwykli obywatele wyszli na ulice w proteście przeciwko wstrzymaniu przez rząd Azarowa prac nad podpisaniem umowy stowarzyszeniowej z UE.
Obelgi Azarowa
Pomimo coraz to nowych inicjatyw nie sposób nie odnieść wrażenia, że zapał protestujących w ostatnich dniach opadł. Wczorajszego poranka Majdan Niepodległości niemal świecił pustkami, jeśli porównać to z tym, co działo się tutaj jeszcze kilka dni temu.
– Rankiem jest zawsze spokojniej – mówią w rozmowie z „Naszym Dzienikiem” studenci z Iwano-Frankowska, którzy swój namiot rozbili tuż za główną sceną na placu.
– Ale spokojnie, po południu będzie tu gwarno jak zawsze – twierdzą. W ich ocenie, przyczyn mniejszego zainteresowania protestami należy szukać w działaniach rządzących. – Ludzie mogą być zmęczeni przede wszystkim tym, że władza jest całkowicie głucha na ich wołanie. Ale z drugiej strony takie lekceważenie jeszcze bardziej potęguje w nas złość. Ponadto te wyzwiska, którymi obrzucił nas dziś rano premier, z całą pewnością nie będą mu zapomniane. Według nas, Majdan jeszcze długo będzie tętnił pełnią życia – dodają.
Wspomniane inwektywy to stwierdzenie Azarowa, że wśród protestujących są siły ekstremistyczne. – Te siły realizują teraz linię przejmowania budynków państwowych. To one zajęły budynek ratusza, zablokowały pracę administracji prezydenta Ukrainy, rządu i naszego parlamentu – powiedział premier w obecności przedstawicieli 68 państw, którzy przybyli do Kijowa na dwudniowe posiedzenie rady ministrów spraw zagranicznych OBWE. Następnie w rozmowie z szefem niemieckiej dyplomacji Guido Westerwellem ukraiński szef rządu miał stwierdzić, że „naziści i przestępcy” nie mogą być partnerami do rozmów, mając na myśli protestujących na Majdanie.
Tylko „przejściowe trudności”
Podczas spotkania OBWE Azarow miał zapewniać ministrów, że masowe protesty na ulicach największych miast kraju to jedynie „przejściowe trudności”, z którymi ukraińskie władze poradzą sobie bezproblemowo. Na posiedzenie ministrów OBWE w Kijowie przyjechali przedstawiciele 57 państw członkowskich i 11 krajów partnerskich. Obecni są m.in. szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, jego szwedzki odpowiednik Carl Bildt, minister spraw zagranicznych Niemiec Guido Westerwelle i szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow.
Większość zachodnich dyplomatów z rezerwą odnosi się jednak do deklaracji Azarowa o tym, iż władze panują nad sytuacją. Po sesji otwierającej obrady ministrów Sikorski i Bildt spotkali się z ukraińskim premierem. Jak poinformował szef polskiego MSZ, Azarow zapewnił, że Ukraina nie zeszła i nie zejdzie ze ścieżki europejskiej, ale przedstawił skalę trudności, z jakimi się boryka. Mniej w proeuropejski kurs Ukrainy wierzy Bildt. W jego ocenie, kraj jest obecnie poza UE, a ponadto znajduje się w poważnym politycznym impasie. – Sądzimy, że Ukraina nie będzie w stanie rozwiązać politycznego kryzysu bez determinacji, by wrócić na proeuropejski szlak – podkreślił.
Stolico, obudź się!
Prounijne aspiracje Ukraińców wyraźnie wspiera amerykańska dyplomacja. Przebywający z wizytą w Mołdawii sekretarz stanu USA John Kerry oświadczył, że powinni oni mieć możliwość decydowania o swojej przyszłości. Uczynił w ten sposób aluzję do Rosji sprzeciwiającej się zbliżeniu byłych sowieckich republik z UE. Kerry skrytykował naciski wywierane z zagranicy na proces decyzyjny niektórych krajów.
– Jesteśmy przekonani, że każdy kraj powinien decydować, z kim chce się stowarzyszyć lub gdzie chce prowadzić działalność gospodarczą i w jaki sposób prowadzi własną politykę, bez zewnętrznej ingerencji i z pewnością bez zewnętrznych nacisków, które mają głęboki wpływ na ich obywateli – mówił.
Taką samą opinię wyraził obecny w Kijowie Westerwelle. – Groźby i naciski gospodarcze, których celem jest oddalenie Ukrainy od Unii Europejskiej, są nie do zaakceptowania – oświadczył. Także reprezentująca Waszyngton na szczycie OBWE w Kijowie podsekretarz stanu USA ds. europejskich Victoria Nuland okazała poparcie dla unijnych aspiracji Ukrainy.
– Jesteśmy razem z narodem ukraińskim, który widzi swą przyszłość w Europie. To moment, kiedy Ukraina albo może odpowiedzieć na aspiracje narodu, albo je zawieść – mówiła Nuland. Wczoraj natomiast konferencja przewodniczących Parlamentu Europejskiego postanowiła, że wysłannicy PE na Ukrainę, Aleksander Kwaśniewski i Pat Cox, mają być w gotowości, aby w razie potrzeby mogli wznowić swoją misję.
Protestujący na Majdanie cenią sobie wyrazy solidarności, jakie płyną z państw zachodnich, jednak podkreślają, że to przede wszystkim w samych Ukraińcach musi zrodzić się potrzeba zmiany.
– Nie bez powodu skandujemy: „Obudź się, Kijowie!” – mówi Andriej z Kołomyi, który wraz z kolejną grupą wyrusza w marszu pod budynek prokuratury generalnej. – Mamy nadzieję, że z każdym dniem będzie się przyłączało do nas więcej osób. Myślę, że w weekend znów pokażemy swoją prawdziwą siłę – dodaje.
Łukasz Sianożęcki, Kijów