Rzeź chrześcijan z Sadad
Piątek, 1 listopada 2013 (08:28)To największa masakra chrześcijan w ciągu 2,5 roku wojny domowej w Syrii. Tak ocenił śmierć 45 wyznawców Chrystusa z Sadad na zachodzie kraju syryjskoprawosławny metropolita Selwanos Boutros Alnemeh.
Jak podaje Radio Watykańskie, miejscowość położona 60 km od Homs została przed 21 października zajęta przez oddziały rebelianckie. Kilka dni temu odbiły ją wojska rządowe. Na miejscu znaleziono zbiorowe mogiły z ciałami 30 osób cywilnych, w tym starców, kobiet i dzieci. Kolejnych 15 ciał odkryto przy drodze z Homs do Damaszku.
Samo historyczne miasteczko Sadad, zamieszkałe w czasie pokoju przez 3 tys. prawosławnych chrześcijan, zastało opuszczone, ograbione i zniszczone. Nie oszczędzono również budynków sakralnych. Jak zeznali naoczni świadkowie, masakry mieszkańców dokonano, gdy ci próbowali ratować się ucieczką w czasie napaści dwóch rebelianckich oddziałów.
Jak wyjaśnia watykańska rozgłośnia, islamistyczne bojówki w Syrii, które atakują tamtejszych chrześcijan, składają się w większości z muzułmanów przybyłych z Europy. Tę szokującą prawdę ujawnił Radiu Watykańskiemu patriarcha Grzegorz III Laham z Damaszku. Zwierzchnik Kościoła melchickiego zaznaczył, że syryjscy rebelianci z zasady nie są wrogo nastawieni do chrześcijan. Problem stanowią zagraniczni ekstremiści, głównie z Europy.
– Są to bojownicy przybyli z zagranicy, z krajów arabskich, ale w większości, niestety, z europejskich krajów chrześcijańskich – powiedział patriarcha Laham.
– To oni przynoszą ekstremistyczne nurty, jak na przykład salafizm. Chrześcijan uważają za cel swych ataków, oskarżają ich o bałwochwalstwo, pogaństwo, czczenie krzyża i figur. Nazywają ich niewiernymi. Twierdzą, że jedynie islam jest prawdziwą religią. Mieszkańcy Malouly i Sadadu słyszeli od nich takie zarzuty. To właśnie ci ekstremiści są nastawieni na niszczenie kościołów i atakowanie chrześcijan. Ale postawa ta nie jest właściwa dla Syryjczyków. Pochodzi ona z zewnątrz – dodaje patriarcha.
MM